
Z naszą redakcją skontaktował się pan Tomasz (nazwisko znane redakcji) i opisał nietypowe – wg niego zdarzenie – jakie go spotkało podczas jazdy samochodem w Widełce. Dostał wezwanie o przekroczeniu dopuszczalnej prędkości o 15 km/h, nałożono na niego mandat w wysokości 200 zł, ale stwierdził, że go nie zapłaci. Jak się bowiem dowiedział, jeśli ma wątpliwości co do tego wykroczenia, to… powinien sam zrobić zdjęcia znaków drogowych na drodze w Widełce. – To jakieś szaleństwo, to ja mam udowodnić jakie znaki drogowe są w tej miejscowości? – pyta.
– Opisuję zajście związane z fotoradarem za przekroczenie prędkości na ograniczeniu 50 km/h o 15 km – mówi pan Tomasz. – Mandat 200 zł z 14 kwietnia 2026 roku moja żona odebrała z poczty w Nowej Dębie listem poleconym. Było tam zdjęcie z wykroczenia. Wziąłem to zdjęcie i poszedłem na policję w Nowej Dębie, policjant popatrzył na zdjęcie i powiedział, że oni takimi sprawami się nie zajmują i podał mi numer telefonu inspektoratu w Rzeszowie.
Tablica zamazana na biało, a numery widoczne na… asfalcie
Nasz Czytelnik dodał, że zobaczył zdjęcie z fotoradaru i zdębiał. Była to fotografia z drukarki, niewidoczny kierowca i tablica rejestracyjna z brakiem numerów, bo zamazana na biało, a na asfalcie pod samochodem… ledwo widoczne numery rejestracyjne.
– Oczywiście przyznaję, dane osobowe i numer rejestracyjny, odczytane przeze mnie przez lupę zgadzają się ze zdarzeniem z 14 kwietnia 2026 roku – mówi pan Tomasz. – Dzwonię więc do oddziału Inspektoratu Transportu Drogowego w Rzeszowie w celu wyjaśnienia sprawy. Po rozmowie z panią, bo mam dużo wątpliwości co do tego zdjęcia z wykroczenia, pani z inspektoratu powiedziała, abym porobił… zdjęcia wszystkich znaków w miejscowości Widełka i im przesłał. To ja mam udowodnić jakie znaki drogowe są w tej miejscowości?
Czytelnik: – Moim zdaniem wyjaśnienia są z „kosmosu”
Pan Tomasz dalej kontynuuje swoje rozważania i twierdzi, że to jakiś kosmos. Informuje, że ma prawo jazdy od 1980 roku i nie miał żadnych problemów z wykroczeniami drogowymi. Mieszka w Nowej Dębie i zna trasę, często nią jeździ. Nasz Czytelnik nadmienia, że list z tym – jego zdaniem szemranym zdjęciem wykroczenia – został przesłany do Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego w Warszawie Centrum z Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym.
Kierowca postanowił powtórnie zadzwonić 17 kwietnia do Inspektoratu Transportu Drogowego w Rzeszowie i prosić o wyjaśnienie dlaczego tablice pojazdu są zamazane i nie widać numerów, a „pani mi powiedziała, że te radary mają takie odbicie światła i takie wychodzą zdjęcia. – Nie zgadzam się z tym – informuje pan Tomasz. – Pani mówiła mi także, że mogę pisać do inspektora o umorzenie mandatu i dostać pouczenie – dodaje.
Nasz Czytelnik uważa, że coś jest nie tak. – To ja mam udowadniać, że popełniłem wykroczenie? – pyta. – Powinien być pokazany znak ograniczenia prędkości do 50 km/h, mój samochód i wyraźne numery rejestracyjne na samochodzie, a nie ledwo widoczne na asfalcie, a tablice rejestracyjne na aucie zamazane na biało.
Apel do Czytelników
– Jechałem wtedy na pilną konsultację z żoną, która jest właścicielką pojazdu, do szpitala w Rudnej i nie mam pewności, że popełniłem wykroczenie – twierdzi kierowca z Nowej Dęby. – Może ktoś z Czytelników Super Nowości miał taki sam przypadek, to proszę o kontakt z redakcją. Przy obecnej technice można zrobić wszystko. Można użyć czyjejś twarzy i umieścić ją w niekomfortowej sytuacji np. w internecie. Moim zdaniem fotoradar w Widełce jest niesprawny i chodzi o ściąganie kasy od kierowców.
Wyjaśnienia Inspekcji Transportu Drogowego
– Ujawnianie za pomocą stacjonarnych urządzeń rejestrujących, zainstalowanych w pasie drogowym dróg publicznych, naruszeń przepisów ruchu drogowego w zakresie przekroczenia dopuszczalnej prędkości oraz niestosowania się do sygnałów świetlnych, należy do Inspekcji Transportu Drogowego – poinformowano nas w Zespole do spraw Informacji i Komunikacji Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego w Warszawie. – Tym samym istotne, policja nie jest organem właściwym do prowadzenia czynności w tego rodzaju sprawach. Komórką organizacyjną GITD, utworzoną w celu prowadzenia tego rodzaju nadzoru nad ruchem drogowym, jest Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Obsługa bezpośrednia interesantów prowadzona jest zarówno w siedzibie, tj. w Warszawie przy ul. Przyczółkowska 109 A, jak i delegaturach terenowych na terenie kraju (https://www.gov.pl/web/gitd/delegatury-terenowe-gitd3).
Jak dodał przedstawiciel Gabinetu Głównego Inspektora GITD, materiał dowodowy, załączony do zawiadomienia o popełnionym wykroczeniu, w postaci zdjęcia z urządzenia przesyłany jest w formie wydruku. Jeśli adresat wezwania, na jego podstawie, nie może określić kto kierował pojazdem, może zgłosić osobiście do CONARD lub delegatury terenowej, celem weryfikacji obrazu w wersji cyfrowej. Zdjęcie w wersji cyfrowej dostępne jest również, po zarejestrowaniu w systemie eBOK. Należy jednak zaznaczyć – jak informuje GITD – że obecnie wykorzystywane urządzenia zapewniają wysoką jakość zdjęć wykroczeń, również wydrukowaniu, przez co identyfikacja sprawcy jest znacznie uproszczona.
„Prześwietlenie” tablicy rejestracyjnej powodem wyświetlenia numerów na asfalcie
Zespół do spraw Informacji i Komunikacji GITD potwierdza również, że zgodnie z informacją zamieszczoną w zawiadomieniu, odpowiedzi na wezwanie należy udzielić na adres: Skrytka pocztowa 146, 05090 Raszyn. Natomiast przypadkach wątpliwości co do autentyczności wezwania, można skontaktować się z CONRD, również pod numerem telefonu (22) 220 45 00, która dostępna jest od poniedziałku do piątku w godzinach od 8 do 15. Ponadto, fotoradary jakimi dysponuje CONARD, podczas wykonywania zdjęcia pojazdu wykorzystuje lampę błyskową, co powoduje efekt „prześwietlenia”tablicy rejestracyjnej. Powodem jest jej duża reflesyjność. Konsekwencją tego jest przesunięcie jej odbitego obrazu.
Naszego Czytelnika, który dostał wezwanie o przekroczeni dopuszczalnej prędkości to wyjaśnienie o „prześwietleniu” tablicy rejestracyjnej nie wystarcza. Pyta, po co jest zamazywana na zdjęciu tablica, skoro i tak na asfalcie widać numery rejestracji?
Absurd!
Nadal też nie wiadomo, bo takich wyjaśnień w obszernym mailu z GITD nie ma, po co kierowca ma w Wiedełce robić zdjęcia znaków? Czy to nie jest zadanie służb inspektoratu transportu drogowego? Pan Tomasz zadaje też pytanie, dlaczego ma płacić mandat, skoro nie wykazano wprost, że to on popełnił wykroczenie drogowe.
Zamierza odwołać się od decyzji nałożenia mandatu, bo jak mówi GITD chce, żeby to on sam znalazł dowody, że albo przekroczył przepisy, albo ich nie przekroczył. Zasady stosowane przez inspekcję transportu drogowego nazywa wprost absurdem!
