44 worki, czyli ok. tony ptasiego łajna, zebrali wczoraj działacze Nowej Lewicy spod pomnika Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie. – Nie wstydzimy się tego. Ktoś musiał to zrobić, a skoro ojcowie bernardyni i służby się nie kwapiły, to zrobiliśmy to my – mówi Patrycja Pawlak-Kamińska, działaczka Nowej Lewicy.
Kilka dni temu pisaliśmy o tym, że stojący w centrum Rzeszowa pomnik Czynu Rewolucyjnego tonie w ptasich odchodach, jest brudny, a teren zarasta trawa.
– Bernardyni nie dali rady posprzątać, wszystkie służby umywały od tego ręce. Ktoś musiał to zrobić. Nie jestem ekspertką, ale dla mnie to było zagrożenie sanitarne – wyjaśnia Patrycja Pawlak-Kamińska, działaczka Nowej Lewicy.
Pomogli archeolodzy
Na pomysł wpadła wczoraj, po pikiecie w sprawie wolnych mediów pod Radiem Rzeszów. W żołnierskich słowach rzuciła do przyjaciół „Chodźmy to g… w końcu posprzątać” i poszli.
– Zebrałam ekipę Nowej Lewicy oraz jeszcze dwóch znajomych, którzy mają super zaplecze techniczne, to znaczy masę sztychówek, bo są archeologami.
Z domu wzięli worki i szczotki, pod pomnikiem Walk Rewolucyjnych pracowali dwie i pół godziny.
– Przyznam, że nie wiedzieliśmy, że tego tyle jest. Zebraliśmy 44 worki, żadnego nie byłam w stanie sama podnieść, a do najsłabszych nie należę – dodaje z uśmiechem.
– Przez dwie i pół godziny Obywatelska Inicjatywa „Operacja Czysty Pomnik” zrobiła to, czego bernardynom nie udało się od lat. To była gówniana robota, ale było warto – symbol Rzeszowa został posprzątany – napisał po akcji Darek Bobak.
Posprzątali rzeszowski pomnik. Akcji się nie wstydzą
Patrycja jest mieszkanką rzeszowskiego Śródmieścia.
– Mieszkam rzut beretem od pomnika i mnie mogłam już dłużej patrzeć na to, co się dzieje. Ta cała sytuacja jest odzwierciedleniem tego, jakie mamy chore relacje w tym kraju. W środku miasta zalegała tona łajna, a żadne służby nie chciały tego posprzątać.
Podkreśla, że wczorajszej akcji nie wstydzi.
– Niech wstydzą się ci, którzy dopuścili do tego by w sercu miasta zalegała tona ptasiego łajna. Miasto jest nasze i kiedy system zawodzi mieszkańcy muszą brać sprawy w swoje ręce – dodaje.
Nowa Lewica kilka miesięcy temu opublikowała petycję w sprawie obrony pomnika Walk Rewolucyjnych w Rzeszowie. Zebrali pod nią ponad tysiąc podpisów.
– Walczymy o ten pomnik od lat. Dla nas to totalny absurd. Ktoś dostał działkę za 1 procent wartości i zapuścił ją, doprowadził do takiego stanu miejsce reprezentacyjne w centrum miasta. Teraz ten pomnik zagraża bezpieczeństwu ludzi, niszczy się zabytek. Nie dajmy sobie wmówić, że to jest jakiś komunistyczny pomnik, bo to jest wielkie dzieło Mariana Koniecznego, któremu należy się szacunek – kończy aktywistka.