
Tak jak jesienią w Stalowej Woli, tak i tym razem w Rzeszowie dwie podkarpackie drużyny rywalizujące na szczeblu 2. ligi podzieliły się punktami. Więcej powodów do niedosytu może mieć Resovia, która dwukrotnie wychodziła na prowadzenie, a na dodatek zmarnowała rzut karny. Remis w kontekście tabeli jest także korzystniejszy dla Stali Stalowa Wola, która wciąż wyprzedza Rzeszowian.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 2. LIGA
– Cierpieliśmy przez 90 minut. Ale dzięki charakterowi, zaangażowaniu i woli walki potrafiliśmy ten mecz wybronić, bo Resovia stworzyła sobie jeszcze kilka sytuacji. Finalnie ten punkt, patrząc na przebieg gry, jest dla nas bardzo dobry – nie obwijał w bawełnę trener Stali Stalowa Wola Dariusz Kantor.
Jego piłkarze jeszcze dobrze nie rozpoczęli meczu, a Resovia już cieszyła się z bramki. Składna akcja rzeszowian, zapoczątkowana na własnej połowie, zakończyła się dograniem z lewej strony Bartosza Graszy do Javiera Mateo Ortiza, który sprytnie uwolnił się spod krycia i z bliska skierował piłkę do siatki. Dla Kolumbijczyka było to premierowe trafienie w barwach Resovii.
Przyjezdni bardzo szybko mogli wyrównać. Sprawnie przeprowadzony atak zakończył się podaniem wzdłuż bramki i gdy kibice Stali podnieśli ręce w geście triumfu – bo bramka była pusta – Patryk Zaucha z pięciu metrów niespodziewanie przeniósł piłkę nad poprzeczką. Goście tak świetnej okazji już nie stworzyli, ale mimo to doprowadzili do remisu. Mikołaj Kwiatek nie zdołał opanować piłki po strzale Jakuba Kendzi, a dobitka znalazła drogę do siatki.
Po emocjonującym początku spotkania kolejne minuty nie przyniosły już tylu emocji, a na następne gole i zwroty akcji trzeba było poczekać do drugiej połowy.
Nieskuteczne „Pasiaki”
Gospodarze po przerwie ponownie zaatakowali jako pierwsi i znów przyniosło to efekt. Po raz kolejny z lewej strony zagrywał Grasza, a przytomnie w polu karnym odnalazł się Bartosz Ciszewski. Grający po raz pierwszy w wyjściowym składzie zawodnik zdobył tym samym swoją debiutancką bramkę w Resovii.
Stalowowolanie długo nie potrafili odpowiedzieć. Grali słabo, a „Pasiaki” mogły zamknąć mecz. Dwukrotnie minimalnie niecelnie z dystansu uderzał Gracjan Jaroch, a następnie po kapitalnej indywidualnej akcji w poprzeczkę trafił Ortiz. Kolumbijczyk, który między defensorami „Stalówki” czuł się jak ryba w wodzie, wywalczył także rzut karny.
Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Mateusz Geniec. Obrońca, który w poprzednim sezonie w barwach Wisłoki Dębica rzadko mylił się z „wapna”, tym razem nie zdołał pokonać Mikołaja Smyłka. Bramkarz gości wyczuł jego intencje i dał impuls swojej drużynie.
Stal tuż po niewykorzystanym rzucie karnym wykonywała rzut wolny, a stały fragment gry skutecznie strzałem głową wykończył Mateusz Radecki, zapewniając gościom cenny punkt.
– No cóż, piłka nożna to momenty jakościowe, w których trzeba wykazać się determinacją i odpowiedzialnością. Trzeba wykorzystać sytuacje, które się wykreuje i na które ciężko się pracuje, bo zespół naprawdę włożył w to dużo wysiłku. Mieliśmy okazję, by zamknąć ten mecz i pewnie tak by się stało, gdyby ten jakościowy moment, o którym mówiłem, został wykorzystany – powiedział trener Resovii Kamil Kuzera.
Szkoleniowiec biało-czerwonych odniósł się również do niewykorzystanego rzutu karnego przez Mateusza Geńca.
– Doceniam tę odwagę. Trzeba ją mieć, żeby podejść do rzutu karnego. Stało się inaczej, niż chcieliśmy, ale to zawodnik, który jest sercem tej drużyny i bardzo mocno to przeżywa. Jesteśmy jednak w tym wszystkim razem – razem wygrywamy, przegrywamy i remisujemy – podsumował opiekun „Pasiaków”, którzy nie zdołali przeskoczyć „Stalówki” i na dwie kolejki przed końcem sezonu pozostają w strefie baraży o utrzymanie.
– To nie jest sytuacja, która zdarza się pierwszy raz. Poświęcamy dużo czasu, żeby stwarzać dobre okazje, ale ich nie wykorzystujemy, a bardzo łatwo tracimy bramki. To jest niedopuszczalne. Ten punkt nie daje nam nic – powiedział z kolei kapitan rzeszowian Adrian Małachowski.
RESOVIA – STAL Stalowa Wola 2-2 (1-1)
1-0 Ortiz (2.), 1-1 Kendzia (8.), 2-1 Ciszewski (51.), 2-2 Radecki (76.)
RESOVIA: Kwiatek – Ciszewski (66. Szkiela), Geniec, Szymocha, Romanowski, Grasza, Czyżycki, Malachowski (74. Jokel), Strzeboński, Jaroch (88. Zimnicki), Ortíz (88. Bałdyga)
STAL: Smyłek – Żemło, Radecki, Hrnciar (46. Niedbała), Hebel (72. Surzyn), Zaucha (46. Sobeczko), Jaroszewski, Getinger, Oko, Kendzia (86. Kukułowicz), Śpiewak.
Sędziował Paweł Szuta (Piła). Żółte kartki: Szymocha, Geniec, Strzeboński – Radecki, Getinger, Oko.
