REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

pon. 11 maja 2026

Pora na derby Podkarpacia. W Mielcu spotkają się dwie Stale

Jesienią w Rzeszowie nie brakowało emocji – po zaciętym spotkaniu gospodarze wygrali derby 3-2.  (Fot. Krzysztof Krupa/Stal Rzeszów)

Stal Rzeszów, która niefortunnie przegrała z Odrą Opole, przystąpi do jeszcze trudniejszej konfrontacji – na wyjeździe zmierzy się ze swoją imienniczką z Mielca. Patrząc na wiosenną dyspozycję obu drużyn, faworytem będą mielczanie, którzy w drugiej części sezonu plasują się w czołówce najlepiej punktujących zespołów. Gospodarze będą dążyć do powiększenia przewagi nad strefą spadkową, goście zaś wciąż mają szansę na powrót do strefy barażowej.

PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA

Gdyby Stal Rzeszów w drugiej części sezonu wykorzystywała większość sytuacji bramkowych, które stwarza w pierwszych połowach, nie musiałaby się martwić o swoją dyspozycję po zmianie stron. Tymczasem rzeszowianie przed przerwą rzadko finalizują okazje, a po niej nie są już tak mobilni w ofensywie, przez co cierpią również w defensywie.

Tylko w jednym meczu w tym roku biało-niebiescy nie stracili bramki po przerwie – było to na inaugurację wiosny w Głogowie. W pozostałych siedmiu spotkaniach Stal straciła w drugich połowach aż 11 goli. Dla porównania w pierwszych 45 minutach stalowcy stracili tylko dwie bramki.

Przyczyna takiej dysproporcji nie jest do końca jasna dla trenera Marka Zuba.

– Sam chciałbym to wiedzieć. Cały czas się nad tym zastanawiam – mówi naszej redakcji szkoleniowiec biało-niebieskich.

– Na pewno w pewnym sensie wynika to z tego, że w pierwszych połowach mamy za mało konkretów. Nie zdobywamy bramek, nie mamy wyniku, który pozwoliłby nam inaczej wyjść na drugą część meczu. To wciąż młoda drużyna. W wielu sytuacjach, kiedy potrzeba więcej uwagi, koncentracji czy ostrożności, pojawia się naiwność – tłumaczy trener.

Za brak skuteczności w ataku i niedociągnięcia w obronie Stal płaci tym, że nadal nie może wrócić do czołowej szóstki. Strata jednak wciąż nie jest duża i obecnie wynosi dwa punkty. Problem w tym, że w sobotę rzeszowianie zmierzą się z zespołem będącym na fali. Stal Mielec należy do najlepiej punktujących drużyn wiosny na zapleczu Ekstraklasy. W ośmiu kolejkach mielczanie zdobyli 13 punktów – o pięć więcej od rzeszowian. W tabeli rundy wiosennej zajmowaliby piąte miejsce.

Więcej gry niż walki

Jak zaznacza trener Zub, jego podopieczni staną w szranki z zespołem dobrze poukładanym piłkarsko, który – podobnie jak Stal Rzeszów – preferuje grę przy piłce.

– Popracowali nad ofensywą i widać tego efekty. Mają indywidualności – nie mówię o gwiazdach, ale o zawodnikach, którzy mogą nas zaskoczyć. Dysponują doświadczonym środkiem pola, m.in. z Piotrem Wlazło – analizuje rywala Marek Zub.

– My też jesteśmy w dobrej dyspozycji i chcemy być trochę lepsi od Mielca – dodaje szkoleniowiec zespołu z Hetmańskiej.

Rzeszowski sztab szkoleniowy przygotowuje drużynę także pod kątem intensywności derbowego starcia, o czym mówi trener przygotowania motorycznego Tomasz Grudziński.

– Spodziewamy się bardziej intensywnego meczu niż z drużynami grającymi bezpośrednio. Stal Mielec częściej operuje piłką po ziemi, co oznacza więcej przyspieszeń, hamowań i pojedynków na całym boisku. Dużo będzie zależało od nas – na ile będziemy gotowi fizycznie do takich powtarzalnych wysiłków – tłumaczy asystent Marka Zuba.

Derby rządzą się swoimi prawami

A jak do spotkania podchodzą w Mielcu? Po ostatnich zwycięstwach i oddaleniu się od strefy spadkowej (przewaga trzech punktów – przyp. red.) w zespole Ireneusza Mamrota panuje spokój i optymizm. Bukmacherzy wskazują gospodarzy jako faworyta, ale trener mieleckiej Stali tonuje nastroje.

– Najważniejsze jest zachowanie spokoju. Zbyt duża „napinka” nie przynosi nic dobrego. Nie można pompować balonika. Kibice oczekują zaangażowania, ale nie wolno zapominać o graniu w piłkę. Wydaje mi się, że to będzie mecz piłkarski. Derby rządzą się swoimi prawami, więc nie patrzyłbym na ostatnie wyniki. Stal Rzeszów ma bardzo dobrą młodzież, która świetnie radzi sobie w grze jeden na jeden. Zawsze trudno grało się moim drużynom przeciwko temu rywalowi. Moja statystyka z tym przeciwnikiem nie jest najlepsza, więc mam duży szacunek do rzeszowian – powiedział trener mielczan Ireneusz Mamrot.

STAL Mielec – STAL Rzeszów ­

Sobota, godz. 19.30 (Transmisja TVP3, TVPSport.pl)

Udostępnij

FacebookTwitter