
Rozmowa z Sébastienem Thillem, kapitanem Stali Rzeszów, która w poniedziałek (godz. 19.30 – transmisja TVP Sport) wznowi ligowy sezon. Biało-niebiescy na wyjeździe zmierzą się z Chrobrym Głogów – czwartą drużyną zaplecza PKO BP Ekstraklasy.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA
– Sébastien, zdradź, jak oceniasz okres przygotowawczy. Jak prezentowaliście się w sparingach i co musicie poprawić przed meczem z Chrobrym?
– Mecze kontrolne rozgrywaliśmy w ciężkich warunkach, szczególnie jeśli chodzi o murawę – często była w złym stanie. Najważniejsze będą jednak spotkania ligowe. W sparingach sprawdzaliśmy założenia taktyczne nakreślone przez trenera, próbowaliśmy również rotacji zawodników na innych pozycjach. Teraz czekamy na decyzję szkoleniowca, w jakim kierunku pójdziemy.

– W pierwszym meczu w Rzeszowie nie zagrałeś przeciwko Chrobremu. Jak sądzisz, jak rywal podejdzie do meczu z wami i co będzie kluczowe, aby wygrać to spotkanie?
– Nigdy nie było nam łatwo grać z Chrobrym. To specyficzny rywal, szczególnie gdy występuje u siebie. Za każdym razem były to bardzo zacięte mecze, pełne pojedynków jeden na jeden. Jesteśmy jednak gotowi na taką rywalizację, więc jedziemy tam z nastawieniem na zwycięstwo. Kluczowe będzie to, żebyśmy dobrze weszli w nowy rok.
– W pierwszej części sezonu byłeś liderem zespołu – miałeś najwięcej punktów w tzw. klasyfikacji kanadyjskiej. Czujesz, że obecnie także jesteś w tak dobrej formie i możesz dać zespołowi podobne liczby?
– Przez sześć tygodni trenowaliśmy bardzo ciężko. Czuję się gotowy do gry i myślę, że cały zespół również jest gotowy, aby podjąć się tej rywalizacji. Wolę mieć na koncie zero goli i asyst, bylebyśmy dopisywali po trzy punkty po każdym meczu.

– Nie chcesz mówić o swojej przyszłości, koncentrujesz się wyłącznie na Stali, podkreślając przy tym, że jesteś w stałym kontakcie z trenerem i dyrektorem sportowym. Chciałbyś zostać w klubie na kolejny sezon?
– Obecnie skupiam się na najbliższych sześciu miesiącach. Chcę, żeby przez ten czas Stal wygrywała i osiągnęła zamierzone cele. A potem zobaczymy, co będzie dalej.
