
Wykształcenie Roberta Lewandowskiego od lat budzi zainteresowanie opinii publicznej. Oficjalnie kapitan reprezentacji Polski ukończył wychowanie fizyczne na jednej z prywatnych uczelni w Warszawie, jednak od kilku lat pojawiają się wątpliwości dotyczące studiów piłkarza w Łodzi. Jak ujawnił Onet, Lewandowski miał zdobyć tam w tajemnicy dwa kolejne dyplomy – tym razem z zakresu pedagogiki.
Wątpliwości wokół wykształcenia Roberta Lewandowskiego powróciły podczas procesu przeciwko Cezaremu Kucharskiemu, byłemu menedżerowi piłkarza. Jak informuje Onet, w czerwcu 2025 r. Lewandowski miał stwierdzić przed sądem, że wychowanie fizyczne to jedyny kierunek, jaki ukończył, a innych studiów nie posiada. Tym samym zaprzeczył, by zdobył dyplomy w Łodzi.
Kucharski w rozmowie z Onetem nie chciał komentować tych zeznań, powołując się na niejawność procesu, ale podkreślił, że nie wierzy, by Lewandowski kiedykolwiek studiował w Łodzi.
W sprawie dyplomów Lewandowskiego pojawia się nazwisko Zbigniewa D., naukowca i byłego działacza sportowego, który usłyszał 46 zarzutów w śledztwie dotyczącym handlu fałszywymi dokumentami. Dyplomy z Łodzi miały pochodzić z uczelni powiązanych właśnie z nim. Wśród zabezpieczonych przez policję dokumentów znalazł się m.in. dyplom magistra z 2018 r. wystawiony na nazwisko Lewandowskiego, który miał zostać obroniony podczas zgrupowania reprezentacji Polski. W 2024 r. głos w sprawie zabrała Barbara Mrozińska, wykładowczyni z Łodzi, która na platformie X oznajmiła, że „Lewandowski kupił dyplom w prywatnej uczelni w Łodzi”, bo „zdał” u niej dwa egzaminy. W rozmowie z Onetem przyznała natomiast, że nigdy nie widziała piłkarza na oczy.
Z ustaleń Onetu wynika, że aktywność w sprawie łódzkich dyplomów Lewandowskiego wykazywała także żona piłkarza oraz lekarz Emil Jędrzejewski. Osoba z otoczenia piłkarza przekazała Onetowi, że to Annie Lewandowskiej zależało na tym, by jej mąż miał dyplom wyższej uczelni, zwłaszcza że długo nie mógł ukończyć studiów w Warszawie. Emil Jędrzejewski natomiast w rozmowie z Onetem zapewniał, że Lewandowski studiował w Łodzi, a jego dyplom nie jest podrobiony. Twierdził nawet, że osobiście dostarczał dokumenty piłkarza na łódzką uczelnię, choć nie pamiętał wszystkich szczegółów.
Gdańska prokuratura od 2019 r. prowadzi śledztwo w sprawie handlu fałszywymi dyplomami. Prokurator Mariusz Duszyński poinformował, że w toku śledztwa uzyskano wiele opinii biegłych dotyczących autentyczności podpisów Roberta Lewandowskiego, a sam piłkarz został przesłuchany jako świadek. W śledztwie przesłuchano także innych sportowców, w tym Jacka Góralskiego i Arkadiusza Milika, którzy zaprzeczyli, by wiedzieli o wystawieniu na ich nazwiska fałszywych dyplomów. Prokuratura uznaje, że samo posiadanie fałszywego dokumentu nie jest przestępstwem, dopóki nie zostanie on użyty w celu uzyskania korzyści.
