
W niedzielne południe Stal Rzeszów postara się utrzymać w ligowej czołówce, ale żeby to zrobić, musi wrócić do domu z punktami. W Niepołomicach trzeba będzie mocno o to zawalczyć, bo miejscowa Puszcza to niewygodny rywal dla każdego zespołu z zaplecza Ekstraklasy.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA
Stal uda się do niedalekich Niepołomic uskrzydlona wygraną z Polonią Bytom. Zwycięstwo pozwoliło rzeszowianom wrócić do strefy barażowej i jeszcze zmniejszyć stratę do wicelidera. Ta strata do miejsca premiowanego awansem wynosi obecnie punkt, ale trzeba również zaznaczyć, że grupa pościgowa nie odstaje. Będące tuż za czołową szóstką Polonia Warszawa i Miedź Legnica tracą do biało-niebieskich tylko jedno „oczko”. Jeśli więc stalowcy chcą pozostać w gronie bijących się o Ekstraklasę, muszą zapunktować w Niepołomicach.
W teorii wydaje się to łatwiejsze niż gdyby Stali przyszło grać u siebie. Jesienią obie drużyny podzieliły się łupem bramkowym (2-2), a niepołomiczanie w przekroju sezonu zdecydowanie lepiej punktują w delegacji. Najlepiej świadczy o tym fakt, iż popularne „Żubry” pierwsze zwycięstwo na własnym stadionie odniosły dopiero dwa tygodnie temu, kiedy na inaugurację piłkarskiej wiosny wygrały z Górnikiem Łęczna. Niezależnie od obiektu Puszcza to jednak bardzo niewygodny rywal. Ponadto ze względu na pogodę grę może utrudniać murawa.
– Zakładamy, że boisko nie będzie w najlepszym stanie i może pisać własne scenariusze. Będziemy starali się wykorzystać nasz sposób gry i adaptować się do tego, co tam zastaniemy, bez wprowadzania większych zmian. Jeśli chodzi o Puszczę, nie wydaje mi się, żeby zaszły tam jakieś diametralne zmiany w taktyce na nasz mecz – mówi Marek Zub, trener Stali.
– Na pewno musimy uważać na stałe fragmenty gry przeciwnika, pilnować, żeby rywale mieli ich jak najmniej. W ataku też musimy grać mądrze, nie możemy głupio tracić piłek – dodaje piłkarz rzeszowian Szymon Kądziołka.
Pojedynek trenerów
Mecz w Niepołomicach to także starcie szkoleniowców, którzy pracują w swoich klubach dłużej niż inni trenerzy w 1. lidze. Nie jest tajemnicą, że w polskiej piłce nie ma drugiego tak długo prowadzącego jeden zespół trenera jak Tomasz Tułacz. Pochodzący z Mielca szkoleniowiec objął stery w Puszczy ponad 10 lat temu, przejmując wówczas drugoligową drużynę, z którą sukcesywnie budował jej markę i doprowadził ją aż do Ekstraklasy. Mimo że teraz jest trudniej, bo „Żubry” opuściły elitę i walczą o utrzymanie na drugim szczeblu rozgrywek, w klubie nikt nie myśli o rozstaniu z 56-letnim trenerem.
Podobnie jest w Rzeszowie. Choć Marek Zub nie może pochwalić się tak długim stażem jak jego vis-à-vis, to ponad 2,5 roku pracy w klubie z Hetmańskiej – przy obecnej karuzeli trenerskiej – także robi duże wrażenie. Mało tego, szkoleniowiec pozostanie trenerem biało-niebieskich co najmniej do końca przyszłego sezonu. Będzie to więc starcie trenerów z najdłuższym stażem pracy w jednym klubie na zapleczu Ekstraklasy.
Kto wyjdzie zwycięsko z tego trenerskiego pojedynku, przekonamy się w niedzielne popołudnie.
PUSZCZA Niepołomice – STAL Rzeszów
Niedziela, godz. 12 (Transmisja TVP Sport.pl)
