REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

pon. 21 września 2026

Stal Rzeszów nie schodzi ze zwycięskiej ścieżki i „zwalnia” trenera Niedźwiedzia

Szymon Salamon zdobył premierową bramkę w Stali, dając zespołowi sygnał do odrabiania strat. (Fot. Stal Rzeszów)

Stal Rzeszów zagrała kapitalną pierwszą połowę, dzięki której zapewniła sobie czwarte ligowe zwycięstwo z rzędu, a piąte kolejne, licząc z rozgrywkami Pucharu Polski. Po przerwie Miedź Legnica przejęła inicjatywę, ale stać ją było tylko na kontaktowe trafienie. Po fatalnym początku sezonu w wykonaniu biało-niebieskich nie ma już śladu.

PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1 LIGA

SMimo że to Miedź, jako trzeci zespół w ligowej tabeli, była wskazywana na faworyta, od pierwszego gwizdka znacznie lepsze wrażenie sprawiali Rzeszowianie. Przyjezdni już na samym początku mogli objąć prowadzenie po nieznacznie niecelnym uderzeniu Wojciecha Brzęka. Stal nie zamierzała na tym poprzestawać. W kolejnej akcji mocno z końca pola karnego strzelał Marvin Rittmüller, ale fantastyczną interwencją popisał się bramkarz Miedzi.

Gospodarze oddali piłkę gościom, nastawiając się na kontrataki. Gra w szybkim ataku jednak w ogóle nie wychodziła Legniczanom, więc Stal mogła cierpliwie konstruować kolejne akcje. Jeden ofensywny wypad miejscowym jednak wyszedł i to na tyle, że Marek Kozioł musiał wyciągać piłkę z siatki. Po kilku podaniach sam na sam z nim wyszedł Zvonimir Petrović i bez problemów wykorzystał świetną sytuację.

Rzeszowianie ani myśleli się załamywać. Nie oddali inicjatywy rywalom i sukcesywnie zaczęli swój marsz po zwycięstwo. Sygnał dał Szymon Pukała, który po błędzie obrońców wszedł w pole karne, zagrał instynktownie do Szymona Salamona, a ten z bliska dał wyrównanie. Chwilę później było już 2:1. Krótko rozegrany rzut rożny przyniósł dośrodkowanie Seana Gossa, a po strzale Ksawerego Kukułki samobójcze trafienie zaliczył Myrosław Mazur. Miedź była bezradna, a nienaganną grę biało-niebieskich zwieńczył tuż przed przerwą Pukała, który idealnie wbiegł za plecy rywali i z bliska skierował futbolówkę do siatki po zagraniu Rittmüllera.

– Jest mi wstyd za pierwszą połowę – skwitował po meczu Janusz Niedźwiedź, trener gospodarzy.

Zmiana połów przyniosła znaczną poprawę gry Legniczan. Miedź zepchnęła biało-niebieskich do obrony, coraz groźniej atakując różnymi sektorami boiska. Raz na wysokości zadania stanął Marek Kozioł, broniąc strzał z bliska Kamila Antonika. Kapitan „Żurawi” nie dał jednak rady po następnym uderzeniu z kilku metrów, tym razem Marcela Mansfelda, który strzałem głową zdobył kontaktową bramkę.

Miedź atakowała dalej i ponownie trafiła do siatki, ale tym razem stalowców uratowała pozycja spalona. Do końcowego gwizdka było nerwowo, ale rzeszowscy piłkarze znów nie dali zabrać sobie zwycięstwa i zapisali na swoim koncie czwartą wygraną z rzędu w lidze, która przesunęła ich w tabeli tuż poza czołową szóstkę.

– Wygraliśmy po dobrym meczu. Pokazaliśmy wiele dobrych momentów z piłką przy nodze, ale też sporo determinacji, zaangażowania, umiejętności, zachowania się w sytuacjach trudnych, kiedy trzeba było zdecydowanie bronić. Myślę, że podobnie jak po ostatnim meczu trudno wyróżnić kogoś szczególnie, może poza debiutancką bramką Szymona i kolejnym debiutem naszego zawodnika Wiśniowskiego. To są dodatkowe pozytywne aspekty – powiedział Marek Zub, trener przyjezdnych.

Po meczu z posadą szkoleniowca Miedzi pożegnał się Janusz Niedźwiedź.

MIEDŹ Legnica – STAL Rzeszów 2-3 (1-3)

1-0 Petrović (14.), 1-1 Salamon (21.), 1-2 Mazur (26. – samob.), 1-3 Pukała (45.), 2-3 Mansfeld (69.)

MIEDŹ: Lucić – Grudziński, Letniowski (67. Fućak), Maliszewski (58. Olewiński), Córdoba, Stanclik (58. Mansfeld), Korczakowski, Mazur (46. Norlin), Petrović, Antonik, Noiszewski

STAL: Kozioł – Thiede, Krasouski, Kaczor, Kukułka, Pukała (77. Naïfi), Brzęk (61. Madej), Goss, Leniart (61. Listkowski), Rittmüller, Salamon (68. Wiśniowski).

Sędziował Sebastian Krasny (Kraków). Żółte kartki: Goss, Listkowski. Widzów 2897.

Udostępnij

FacebookTwitter