
Z pewnością nie tak miał wyglądać mecz Stali Rzeszów z Puszczą Niepołomice z perspektywy przyjezdnych. Podopieczni Marka Zuba zupełnie nie przypominali drużyny, która kolejkę wcześniej pewnie pokonała wicelidera, i dali się zaskoczyć walczącym o utrzymanie niepołomiczanom. Wszystkie bramki padły po zmianie stron, a obie jedenastki kończyły mecz w dziesiątkę.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA
Marek Zub postanowił nic nie zmieniać i tak jak w dwóch poprzednich meczach desygnował do gry taką samą jedenastkę. Goście zaczęli z dużym animuszem. Już w 2. minucie rzeszowianie powinni objąć prowadzenie. Krystian Wachowiak zagrał wzdłuż pola karnego, a Jonathan Junior z kilku metrów nie trafił w bardzo klarownej sytuacji – jego strzał zablokował obrońca. Grząskie boisko nie pozwalało obu zespołom grać efektownie, stąd płynnych, dokładnych akcji było mało, za to nie brakowało kolejnych sytuacji bramkowych. Wycofana Puszcza szukała swoich szans głównie po błędach próbujących rozgrywać rzeszowian. Tuż przed zejściem do szatni na przerwę tym razem to gospodarze stanęli przed okazją na gola. Po kontrataku oko w oko z bramkarzem stanął Amarildo Gjoni. Albański napastnik przegrał jednak ten pojedynek i zespoły zeszły na przerwę bez goli.
Niestety, druga połowa rozpoczęła się dla rzeszowian bardzo źle. Po wyrzucie z autu i skutecznej „główce” Konrada Kasolika miejscowi cieszyli się ze zdobytej bramki. Przed meczem Szymon Kądziołka uczulał, że Stal musi dopuszczać rywali do jak najmniejszej liczby stałych fragmentów gry. Przyjezdni nie potrafili jednak temu zapobiec i po rzucie wolnym stracili drugiego gola. Od tego momentu gra biało-niebieskich całkiem się posypała. Drugą żółtą kartkę obejrzał Władisław Krasowskij, więc Stal musiała radzić sobie w osłabieniu. Puszcza szybko wykorzystała grę w przewadze i podwyższyła wynik. Niebawem siły znów się wyrównały, bo z boiska wyleciał Kacper Przybyło, ale gościom to nie pomogło. Na połowie przeciwnika katastrofalnie piłkę wyprowadził Michał Synoś, zagrywając wprost pod nogi Michała Walskiego. Piłkarz Puszczy wbiegł z futbolówką w pole karne, dośrodkował do Mikołaja Cholewiaka, a ten głową pokonał interweniującego bramkarza gości, który, choć zdołał wybić piłkę, zrobił to już zza linii bramkowej.
Na otarcie łez gościom zostało honorowe trafienie. Po zagraniu ręką w polu karnym Kasolika gola z „wapna” strzelił Oliwier Sławiński.
– Mój komentarz będzie krótki, ponieważ mało też było w tym meczu z naszej strony futbolu. A na sędziowaniu nie bardzo się znam. Tak samo jak i na takiej formie jak zapasy piłkarskie. W związku z tym jedyne, czego było dużo, to bramek. Połowa z nich padła po typowych akcjach, które są znakiem firmowym Puszczy, natomiast dwie kolejne po kontratakach, po naszych błędach – komentował porażkę trener Stali Marek Zub, podkreślając, że duży wpływ na przegraną jego zespołu miała pierwsza stracona bramka po stałym fragmencie gry.
– Byliśmy na to przygotowani, skutecznie broniliśmy się przed tym w pierwszej połowie – ubolewał opiekun „Żurawi”, którzy mimo porażki pozostali w strefie barażowej.
PUSZCZA Niepołomice – STAL Rzeszów 4-1 (0-0)
1-0 Kasolik (49.), 2-0 Gjoni (64.), 3-0 Iwao (75.), 4-0 Cholewiak (88.), 4-1 Sławiński (90. – karny)
PUSZCZA: Perchel – Kasolik, Barczak, Piekarski (78. Walski), Przybyłko, Stępień, Hajda (84. Stec), Nascimento (81. Mroziński), Cholewiak, Iwao (78. Korczakowski), Gjoni (81. Simon)
STAL: Kozioł – Warczak, Kaczor, Krasowskij, Kukułka, Kądziołka (75. Kucharski), Łysiak, (75. Synoś), Thill, Łyczko (67. Sławiński), Wachowiak (57. Wolski), Júnior (67. Darwish).
Sędziował Piotr Rzucidło (Warszawa). Żółte kartki: Przybyłko, Stępień, Filipe Nascimento, Gjoni – Kozioł, Jonathan Júnior, Krasowskij, Łysiak. Czerwone kartki: Przybyłko (78. – druga żółta) – Krasowskij (73. – druga żółta). Widzów 1413.
