
Od porażki 80:94 z Datzzy Kotwicą Port Kołobrzeg rozpoczęli sezon koszykarze OPTeam Resovii. W ekipie z Rzeszowa z powodu kontuzji nie zagrało czterech kluczowych graczy (Oleksandr Mishula, Filip Zegzuła, Kacper Młynarski i Kacper Margiciok).
KOSZYKÓWKA. I LIGA
– Wydaje mi się, że zawiodła nasza tranzycja w defensywie. Mieliśmy ogromne problemy w powrocie do obrony. Bardzo dużo łatwych punktów i przewag ze strony rywali. Nie mogliśmy temu zapobiec, a rozmawialiśmy o tym w przerwie, czy też w czasie meczu – opisywał Grzegorz Grochowski, rozgrywający OPTeam Resovii. – Musimy to przeanalizować i w następnym meczu poprawić, bo dzisiaj to było bardzo, bardzo widoczne. Gdy broniliśmy w ataku pozycyjnym, to radziliśmy sobie całkiem przyzwoicie. Oczywiście zdarzały się błędy, ale było to na przyzwoitym poziomie, ale w tranzycji w szybkim ataku, rywale byli zdecydowanie mocniejsi. W sumie dominowali w każdym elemencie i zasłużyli na zwycięstwo. Nie ma co więc szukać teraz „dziury w całym”. Chciałbym bardzo podziękować przede wszystkim kibicom, którzy tak licznie stawili się na hali i tak nas wspierali – mówił rozgrywający zespołu z Rzeszowa.
W ekipie trenera Przemysława Łuszczewskiego zabrakło czterech kluczowych graczy, którzy zmagają się z kontuzjami. – Jesteśmy w dosyć trudnej sytuacji, jeżeli chodzi o stan zdrowotny i liczbę zawodników, którymi możemy grać. Dzisiaj też dwóch zawodników miało nie zagrać, bo całe tydzień nie trenowało, więc duże słowa uznania dla nich. Mogliśmy przynajmniej w tej sytuacji większą rotacją zagrać – mówił Grochowski, który na początku II kwarty musiał opuścił boisko i udał się do szatni. Do gry wrócił dopiero w drugiej połowie. – Poślizgnąłem się i kolano lekko uciekło. Myślę, że bardziej się przestraszyłem. Na szczęście nic poważnego, więc nie ma tematu.
Przed zespołem z Rzeszowa teraz wyjazdowe starcie z KSK Qemetica Notecią Inowrocław (26.09. godz. 15). Rywal w na inaugurację wygrał we Wrocławiu z WKK 80:66 i resoviaków czeka spore wyzwanie. – W I lidze nie ma słabych zespołów, tak jak kilka lat temu było, więc każdy mecz będzie dla nas wyzwaniem. Mam nadzieję, że będzie już z nas kilku zawodników więcej do rotacji. Będziemy mogli zagrać bardziej agresywnie, z większą agresją po stronie obronnej i ofensywnej, bo tego na pewno też nam tego zabrakło. Nie ma co ukrywać, że tlenowo dzisiaj kilku z nas na pewno było na ciężkim poziomie. Niektórzy z nas grali po 30 minut, więc przy takiej intensywności też nie jest to łatwe. Nie szukam wymówek, broń Boże, żebym nie został źle zrozumiany. Kotwica zasłużyła w stu procentach na zwycięstwo i gratulacje dla nich – zakończył Grochowski.
PRZECZYTAJ TEŻ: OPTeam Resovia zaczęła sezon od porażki
