
Koszykarze OPTeam Energia Polska Resovii na półmetku rozgrywek na zapleczu ekstraklasy zajmują dwunaste miejsce z bilansem siedmiu zwycięstw i dziewięciu porażek. Do miejsca gwarantującego udział w play-off tracą punkt, natomiast nad strefą spadkową mają przewagę dwóch „oczek”.
KOSZYKÓWKA. I LIGA
– Nie jesteśmy zadowoleni z pierwszej rundy. Liczyliśmy przynajmniej na dwa zwycięstwa więcej – oceniał pierwszą cześć rozgrywek kapitan OPTeam Energia Polska Resovia, Kacper Młynarski.
– Mieliśmy dużego pecha z kontuzjami, ale nie chcę tutaj szukać wymówek. Bardzo słaby początek sezonu 0-3 z mocnymi drużynami, potem fajna seria wygranych, a później te problemy zdrowotne. Na pewno niejednokrotnie pokazaliśmy, że możemy grać o coś w tym sezonie. Nie dowieźliśmy kilku meczów, kilka wygraliśmy przegrywając na czwartej kwarcie jak np. w Warszawie, czy z Inowrocławiem u siebie. Jest duży niedosyt, na pewno wyniki poniżej oczekiwań. Nie ma co tutaj się mądrować, tylko trzeba powiedzieć wprost, że bierzemy się do pracy i będziemy starali się wygrać więcej meczów w drugiej rundzie – stwierdził Młynarski.
Podobnego zdanie jest trener Marek Zapałowski, który również nie ukrywał, że zakładał lepszy bilans po I rundzie.
– Oczywiście jest niedosyt, bo liczyliśmy na więcej. Myślę, że każdy przed tym sezonem liczył na coś więcej po połowie rozgrywek – oceniał trener resoviaków.
– Wiedziałem, że początek rundy był bardzo trudny z racji tego, że mieliśmy trudnych przeciwników, nie byliśmy jeszcze gotowi na to, żeby wygrywać takie mecze, mimo że graliśmy w miarę nieźle. Później rzeczywiście złapaliśmy odpowiedni rytm. Drużyna się odpowiednio zgrała oraz zamknęliśmy pewne rzeczy, które powinniśmy zrobić wcześniej, ale to jeszcze się nie udało. Potem trafiły się kontuzje i od tego momentu tak naprawdę się to zaczęło, ponieważ graliśmy mecz w Łodzi bez Santiago Vauleta i Cli’ron Hornbeaka. Później wypadł Kacper Młynarski, Bartosz Ciechociński i znów Hornbeak. Ten kontuzje nas mocno spowolniły, bo mamy też częściowo młody zespół i ta rotacja nie jest długa. Jeżeli nam wypada dwóch zawodników, naprawdę kluczowych, mamy ogromny problem i próbowaliśmy się gdzieś tam ratować. No ale nie ma co na to zwalać. Walczyliśmy w ostatnich trzech spotkaniach. W meczu z Katowicami też powiedzmy, że prowadziliśmy i walczyliśmy do końca. Musieliśmy zmienić swoją grę zdecydowanie, ponieważ Kacper Młynarski musiał występować na pozycji 5, co też dla niego nie jest łatwe. Musieliśmy zupełnie inaczej grać, więc to nas zabolało, mimo to walczyliśmy do samego końca. Ja jestem wkurzony bo nie tak to sobie wyobrażałem, ale tak jest życie, trzeba walczyć dalej. Jeszcze sezon się nie skończył, będziemy starali się poprawić naszą grę i zobaczymy co się wydarzy w przyszłości – stwierdził trener Zapałowski.
Na pytanie jak w skali szkolnej oceniłby grę zespołu w I rundzie odpowiedział. – Myślę, że na trójkę. Graliśmy naprawdę niezły basket w wielu spotkaniach, które przegrywaliśmy. Może nam brakuje trochę czasami takiego cwaniactwa, rzucenia się po piłę, walczenia o piłkę 50 na 50, bo tym się wygrywa też mecze. Może właśnie jeszcze tego brakuje – zakończył trener OPTeam Energia Polska Resovii, która rundę rewanżową zaczną w piątek 9 stycznia (godz. 18) meczem na Podpromiu z wiceliderem zespołęm SKS Fulimpex Starogard Gdański.
PRZECZYTAJ TEŻ: Jakub Stupnicki, koszykarz OPTeam Energia Polska Resovii: frajersko przegraliśmy ten mecz
