
Hiszpania i Argentyna – dwie najlepsze drużyny rankingu FIFA i mistrzowie swoich kontynentów – powalczą w niedzielę (godz. 21 polskiego czasu) w East Rutherford pod Nowym Jorkiem o tytuł mistrza świata Mecz numer 104 zwieńczy największy i najdłuższy w historii mundial.
PIŁKA NOŻNA. MISTRZOSTWA ŚWIATA
Hiszpania ma szanse na drugi tytuł w historii, po triumfie w 2010 roku. Z kolei „Abicelestes” mogą zostać mistrzem świata po raz czwarty i zarazem zostać trzecią ekipą, której udało się powtórzyć sukces z poprzedniej edycji, podobnie jak Włochy w 1938 roku i Brazylia w 1962. Mecz będzie jednocześnie pojedynkiem liderów obu reprezentacji, wywodzących się z dwóch różnych piłkarskich pokoleń – 19-letniego Lamine’a Yamala i jego wielkiego poprzednika w Barcelonie, 20 lat starszego Lionela Messiego, który w przypadku zwycięstwa zapewne po raz drugi zostanie najlepszym graczem mundialu i ma również szansę na tytuł króla strzelców.
Poza emocjami na boisku, ciekawie będzie również na trybunach, na których zasiądzie Donald Trump. Będzie to pierwsza wizyta prezydenta USA na stadionie w trakcie trwającego od 11 czerwca turnieju w USA, Kanadzie i Meksyku. Amerykański przywódca, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, ma wraz z szefem FIFA Giannim Infantino wręczyć zwycięskiej drużynie główne trofeum – Puchar Świata.
W przerwie, która potrwa około pół godziny, po raz pierwszy zaplanowano show, na wzór Super Bowl, z udziałem gwiazd muzyki takich, jak Shakira, Madonna i Justin Bieber. Będzie to 12. międzykontynentalny finał, który przyniesie 13. triumf ekipie z Europy, bądź 11. zespołowi z Ameryki Południowej.

Tegoroczne mistrzostwa świata były pierwszymi organizowanymi przez trzy kraje i z udziałem 48 reprezentacji, trwały rekordowe 39 dni, a do wyłonienia triumfatora potrzebne były aż 104 spotkania. Kolejny turniej odbędzie się w 2030 roku, a jego gospodarzami będą Hiszpania, Portugalia i Maroko, choć pierwsze trzy mecze zostaną rozegrane w Ameryce Płd. – w Urugwaju, Argentynie i Paragwaju, dla uczczenia setnej rocznicy pierwszego mundialu w historii.
W Ameryce Południowej… nie kibicują Argentynie
Wiele krajów Ameryki Południowej życzy Argentynie porażki i dopinguje jej rywali. Zarzuca się „Albicelestes” arogancję i wywyższanie. Kolumbijczycy, Chilijczycy, Urugwajczycy czy też Brazylijczycy uważają, że Argentyńczycy są aroganccy i uważają się za Europejczyków, a nie Latynosów. W 2021 roku były już prezydent Argentyny Alberto Fernandez powiedział, że Kolumbijczycy i Chilijczycy pochodzą od Indian, Brazylijczycy wyszli z dżungli, a Argentyńczycy zeszli z łodzi. Choć większość krajów Ameryki Południowej była w przeszłości hiszpańskimi koloniami to w przypadku finału sympatie z tego kontynentu będą jednak po stronie Hiszpanów. Na turystów z Hiszpanii, którzy przyjeżdżają do Ameryki Południowej, choć kolonizacje miały miejsce wieki temu, też patrzy się „specjalnie”, ze względu na ich zachowanie i częste opinie, że to właśnie ich przodkowie odkryli Amerykę Południową i wszystko się im należy…
OKŁADKI NIEDZIELNYCH WYDAŃ SPORTOWYCH GAZET NA ŚWIECIE











