
Rozmowa z JULITĄ PIASECKĄ, przyjmującą DevelopResu Rzeszów
SIATKÓWKA. TAURON LIGA
– Chyab same byłyście nieco zaskoczone, że tak łatwo wam poszło w tym pierwszym meczu finałowym?
– Na pewno byłyśmy gotowe na trudniejszy mecz. Cieszy nas zwycięstwo i to, że mogłyśmy zaoszczędzić troszeczkę sił. Wynik pokazuje, że było w miarę łatwo, ale też w takim przypadku ważne jest, że cały czas utrzymywałyśmy koncentrację. Często przecież przy tak dużej przewadze łatwo ją utracić.
– Od samego początku nadawałyście ton wydarzeniom na boisku…
– Świetnie u nas funkcjonował element zagrywki, która pozwoliła nam budować przewagę. Choćby w drugim secie, gdzie rywalki dobrze zaczęły na początku, ale dzięki zagrywce szybko odrobiłyśmy straty i przejęłyśmy inicjatywę.
– Kluczową rolę w zespole odgrywała Taylor Bannister i jej zagrywka.
– Jej zagrywka jest naprawdę nieprzewidywalna. Bardzo często piłka nie ma rotacji i leci tak jak pocisk czy kamień, o czym wiele razy przekonałam się na treningu. Nie jest łatwo to przyjąć, trzeba naprawdę bardzo szybko wychwycić ten moment, w którym należy dokładnie się gdzieś tam ułożyć ręce i przyjąć piłkę. Taylor naprawdę dzisiaj pokazywała ogrom swojej siły i bardzo nas to cieszy oczywiście, bo ułatwiło nam tę grę.
– W tym sezonie w meczach z PGE Budowlanymi szło wam mocno pod górkę. Teraz było bardzo jednostronnie.
– Pierwszy finałowy mecz może też trochę bardziej zestresować. My cieszymy się, że nasza forma była taka, że mogłyśmy w miarę szybko zwycięsko zakończyć spotkanie. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że to dopiero pierwszy kroczek. Myślę, że w play-off pokazujemy, że tamte mecze w rundzie zasadniczej nie miały znaczenia. Teraz gra się od nowa i o najwyższą stawkę.
– Rywalki miały nieco nieco więcej czasu na przygotowania, bo po dwóch meczach awansowały do finałów. Po was jednak ni było widać oznak zmęczenia, szczególnie po pani, gdzie regularnie nie tylko w tym spotkaniu jest „obstrzeliwana” zagrywką…
– Na pewno staramy się o dbać o siebie i szybko się regenerować. Na pewno ten trzeci mecz z Bielskiem nie ułatwił nam całej sytuacji, ale teraz każda jest tak bardzo podekscytowana i zdeterminowana bardzo, żeby wygrać złoty medal, a to napędza dodatkowo, mimo zmęczenia.
– Mimo, że to dopiero początek rywalizacji to jednak przewaga jest po waszej stronie. Teraz rywalki są pod dużą presją, żeby na trzeci mecz do Rzeszowa nie przyjechać przy stanie 0-2…
– Zrobiłyśmy dopiero pierwszy kroczek ale jesteśmy bardzo zdeterminowane, żeby ten kolejny mecz też przechylić na naszą korzyść. Zdajemy sobie sprawę, że w Łodzi raczej już taki mecz jak ten się nie powtórzy ale jesteśmy przygotowane na ich dobrą grę.
PRZECZYTAJ TEŻ: Aleksandra Szczygłowska, siatkarka DevelopResu: zmieniłyśmy trochę podejście
