REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

pt. 13 lutego 2026

Marcin Janusz, siatkarz Asseco Resovii: czuję się kilka lat młodszy

Fot. Fb Asseco Resovia Rzeszów

Marcin Janusz jest jednym z ośmiu nowych siatkarzy w kadrze Asseco Resovii. 31-letni rozgrywający opowiada m.in. o kulisach przejścia do klubu z Rzeszowa, który przez ostatnie sezony nie może przebić się do strefy medalowej i nie spisuje się na miarę oczekiwań.

SIATKÓWKA. PLUSLIGA

– Nie brałem pod uwagę tego typu rozważań, czy Rzeszów jest „obciążony” czymś, jakąś klątwą. Ja w takie rzeczy nie wierzę – mówił Marcin Janusz, rozgrywający Asseco Resovii.

– Nawet jeśli ktoś tak myśli, to jakby dla mnie mogę to potraktować jako taką dodatkową motywację, żeby to przełamać, żeby w końcu zrobić ten krok do przodu. Tak jak w reprezentacji udało się ten ćwierćfinał igrzysk olimpijskich przejść. To też był taki mecz, o którym teraz może mało kto pamięta, ale przez trzy lata gdzieś każdy nam o nim przypominał, powtarzał, że fajnie, że wygrywacie jakieś różne rzeczy, no ale przyjdzie ćwierćfinał. Tak było i tak zawsze to z nami żyło, więc była motywacja, żeby to zrobić. Tak samo tutaj – stwierdza Janusz przyznając, że nie łatwo było mu podjąć decyzję o zmianie barw klubowych.

– Odchodziłem z ZAKSY, klubu, do którego się przywiązałem ogromnie i odejść z tego miejsca było mi na pewno ciężko – opisuje Janusz. – Nie mogę powiedzieć, że była to prosta decyzja, gdzieś zawsze przyjeżdżając tam będę czuł się częścią tego klubu, tego miasta. Przez te cztery lata mocno się zżyłem z ludźmi tam dookoła, więc sentyment będę miał ogromny. Ale czułem też, że może jest to czas na zmianę, na znalezienie jakichś innych wyzwań. Jakąś dodatkową może motywację, bo też przechodzenie do innego klubu daje takiego dodatkowego kopa, dodatkowej energii, motywacji do tego, żeby i z tym klubem osiągać sukcesy. Więc ciężka decyzja. Jakiej bym nie podjął to myślę, że byłaby trudna, ale gdzieś mocno się skłaniałem w stronę tego Rzeszowa. Myślę, że gdzieś tam podświadomie już, mimo że negocjowaliśmy z kilkoma klubami, to gdzieś podświadomie czułem, że chcę podpisać kontrakt z Resovią – stwierdził rozgrywający.

Dodatkowo reprezentanta Polski ucieszyła decyzja o przyznaniu dzikiej karty zespołowi z Rzeszowa w Lidze Mistrzów. – Podpisując kontrakt nie brałęm tego pod uwagę bo wówczas jeszcze nie było wiadomo. To taka miła niespodzianka i cieszy bardzo. Jeszcze mając zespół, który rzeczywiście ma potencjał na to, żeby, ciężko już teraz powiedzieć, żeby wygrać LM, ale gdzieś tam grać, bić się z najlepszymi i różnie to może być – mówi Janusz i dodaje.

– Pamiętam przed pierwszym moim sezonem w Kędzierzynie też, przecież nikt nigdy nie powiedział, że powtórzymy sukces i obronimy Ligę Mistrzów po raz pierwszy, a tak się stało. Więc z takim podejściem będę tutaj grał i trenował, że naprawdę stać nas na dużo.

Asseco Resovia pod okiem nowego szkoleniowca zaczęła już proces tworzenie nowego zespołu, w którym jest ośmiu nowych siatkarzy. – Teraz przed nami żmudny proces tworzenia drużyny, bo w zespole było spore przemeblowanie, ale myślę, że dużym plusem jest to, że w dość dużej grupie jesteśmy tutaj od pierwszego dnia – mówi Marcin Janusz.

– Mamy naprawdę spokojny, długi okres, żeby się zgrać, stworzyć dobrą atmosferę, dobrą drużynę. To na pewno przy sytuacji, gdzie każdy z nas reprezentantów byłby teraz na kadrze i przygotowywał się do mistrzostw świata byłoby zdecydowanie trudniejsze, jakbyśmy się pojawili w Rzeszowie na dwa tygodnie przed inauguracją PlusLigi. Teraz tak naprawdę możemy zacząć od podstaw – stwierdza nowy rozgrywający, zdając sobie sprawę jak duże oczekiwania są w Rzeszowie.

– Wiemy doskonale i nie ma co tego ukrywać, że potencjał mamy duży. Jeśli się ma taki potencjał, to trzeba sobie stawiać wysokie cele, gramy w Lidze Mistrzów, więc wszystko jest przed nami otwarte. Teraz tylko ten ciężki, żmudny proces stworzenia drużyny. Czasami myślę, że będzie trochę nudno, będzie dużo odbić, jakichś prostych rzeczy, dogadywania wszystkiego, ale to mam nadzieję, że zaprocentuję już w sezonie – mówi Janusz i dodaje.

– Myślę, że razem, wspólnie z zawodnikami mamy na tyle doświadczoną grupę i ograną w różnych sytuacjach, która wie jak funkcjonować i jak nie popełniać tych błędów, które może się działy przez ostatnie lata. Ale tam ostatecznie to jest tylko siatkówka i czy to jest w Rzeszowie, w Kędzierzynie, w Gdańsku czy w innym klubie, ostatecznie do tego się to sprowadza. Staram się nie patrzeć, jak to wyglądało w poprzednich sezonach, czy były jakieś wewnętrzne problemy. Myślę, że każdy z tych zawodników, którzy tutaj są, chce zostawić za sobą i zacząć to jako nowy rozdział. Ale również nie chciałbym tworzyć takiej atmosfery, że było aż tak źle, bo też wygrany w medale w Plus Lidze, oczywiście może nie te złote, które wszyscy oczekiwali, ale też nie czuję się, przychodząc tutaj, jakbym przychodził do jakiegoś zespołu, który od wielu lat nie potrafi nic wygrać. Rzeszów ma piękną historię, może historię piękniejszą niż te ostatnie lata, ale to też niczego tak naprawdę nie pokazuje, więc mam nadzieję, że w tym roku wrócimy do tych najpiękniejszych lat z historii Resovii i będzie dobrze – stwierdza nowy rozgrywający zespołu z Podkarpacia.

Dla Marcina Janusza nowością są też przygotowania do seoznu, bowiem przez poprzednie lata z racji gry w kadrze w klubie pojawiał się tuż przed startem rozgrywek PlusLigi. – Przygotowania w reprezentacji do tych turniejów też wyglądają podobnie, też zaczyna się gdzieś od tych prostych rzeczy i gdzieś powoli buduje się tą formę do najważniejszych turniejów, ale tak, jeśli chodzi o klub, to dla mnie coś nowego przez ostatnie lata, z perspektywy ostatnich lat, ale coś potrzebnego, ja sam czułem, że to już czas troszkę się uspokoić, jeśli chodzi o tą sytuację z ilością meczów, już ten organizm mi dawał dość mocne sygnały, to nawet nie chodzi o same igrzyska, gdzie myślę, że było to widać, ale było wiele ciężkich momentów przez te ostatnie lata, gdzie musiałem łączyć klub z kadrą, więc też nie była to prosta decyzja, bo miesiącami, pamiętam, zastanawiałem się w trakcie zeszłego sezonu, starałem się wyważyć plusy, plusy, minusy i jaką decyzję podjąć, ale myślę, że podjąłem dobrą, bo nie wiem, jak długo bym wytrzymał bez takiej cięższej kontuzji i oczywiście tego się nigdy nie dowiem, ale wydaje mi się, że niewiele by brakowało, jakbym miał teraz reprezentację, a tak czuję się kilka lat młodszy, wypoczęty, gotowy na to, żeby ciężko trenować – mówił Marcin Janusz.

PRZECZYTAJ TEŻ: Piotr Maciąg, przewodniczący Rady Nadzorczej Asseco Resovii: kibice naprawdę są dodatkowym zawodnikiem

Udostępnij

FacebookTwitter