REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

czw. 9 lipca 2026

Maksymalnie 240 zł za godzinę pracy lekarza? Ekspert ocenia pomysły ministry zdrowia

Ministerstwo zamierza ustalić maksymalną stawkę za godzinę pracy lekarza na kontrakcie na poziomie 240 zł brutto, co przekłada się na 40 tys. zł brutto miesięcznie przy pełnym etacie. Konkursy na świadczenia zdrowotne mają być publikowane w sposób jawny, a lekarze zatrudnieni w kilku miejscach będą musieli uzyskać zgodę od swojego głównego pracodawcy. (Fot. Pixels/MZ)

Ministerstwo Zdrowia po raz kolejny ogłasza pakiet zmian mających na celu poprawę przejrzystości i ograniczenie nadużyć w polskich szpitalach. Chociaż propozycje te były już zapowiadane jesienią 2025 r., obecnie ponownie pojawiają się w debacie publicznej, a środowisko lekarskie oczekuje na konkretne projekty ustaw. Wśród planowanych rozwiązań, które przywołuje Medonet, znalazły się m.in. limity wynagrodzeń, centralna e-kolejka oraz nowe zasady zatrudniania lekarzy.

Podczas środowego spotkania z mediami, które poświęcono planowanym reformom w sektorze zdrowia, minister Joanna Sobierańska-Grenda przedstawiła szczegóły przygotowywanego pakietu zmian. Wśród propozycji znalazły się takie działania jak umożliwienie zbierania danych na podstawie numeru PESEL lub uprawnień zawodowych, wprowadzenie górnych limitów płac, nadzór nad tzw. procederami walizkowymi, czyli sytuacjami, gdy lekarze wykonują kosztowne procedury w kilku placówkach jednocześnie, a także zakaz zawierania kontraktów przez szpitale z określonymi spółkami. Dodatkowo, planowane jest upublicznianie konkursów na świadczenia zdrowotne, wdrożenie rzeczywistych harmonogramów pracy oraz uruchomienie centralnej e-kolejki dla pacjentów. 

240 zł brutto za godzinę pracy

Ministerstwo zamierza ustalić maksymalną stawkę za godzinę pracy lekarza na kontrakcie na poziomie 240 zł brutto, co przekłada się na 40 tys. zł brutto miesięcznie przy pełnym etacie. Konkursy na świadczenia zdrowotne mają być publikowane w sposób jawny, a lekarze zatrudnieni w kilku miejscach będą musieli uzyskać zgodę od swojego głównego pracodawcy.

– Wprowadzimy również maksymalne poziomy wynagrodzeń, zarówno indywidualnych, jak również tych maksymalnych wydatków, których spodziewamy się, czy rekomendujemy w ramach budżetów szpitali ze środków, które przekazujemy z Narodowego Funduszu Zdrowia – zapowiedziała minister zdrowia Sobierańska-Grenda.

Centralna e-kolejka, która ma zostać uruchomiona jeszcze w bieżącym roku, ma zapewnić większą przejrzystość w zapisach na planowe zabiegi i umożliwić pacjentom wybór placówki. Każda osoba oczekująca na zabieg będzie mogła sprawdzić swoje miejsce w kolejce oraz uzyskać informację, gdzie czas oczekiwania jest najkrótszy.

Jakub Kosikowski, lekarz oraz rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej, w rozmowie z Medonetem przypomina, że większość z tych propozycji była już przedstawiana przez resort zdrowia w poprzednim roku.

– Ministerstwo Zdrowia przedstawia dziś jako rozwiązanie propozycje, które po raz pierwszy zapowiedziano już jesienią 2025 r. Mówiono wtedy m.in. o stawce 240 zł za godzinę, zakazie zawierania umów ze spółkami i spółdzielniami oraz obowiązku pracy co najmniej na pół etatu w placówkach finansowanych przez NFZ — mówi Medonetowi.

Według Kosikowskiego, od tamtej pory nie pojawiły się żadne konkretne projekty ustaw, a propozycje są powtarzane bez wprowadzenia realnych zmian. Zwraca uwagę, że przez ponad dziewięć miesięcy nie rozpoczęto konsultacji dotyczących tych rozwiązań.

– Przez ponad dziewięć miesięcy nie otrzymaliśmy jednak ani jednej propozycji konsultacji dotyczącej tych rozwiązań. Od czasu pierwszych zapowiedzi nie pojawiły się żadne konkrety. Pani minister nie przedstawiła dziś niczego, czego nie słyszeliśmy już jesienią ubiegłego roku. My cierpliwie czekamy na projekty ustaw. Już wcześniej wskazywaliśmy zarówno potencjalne korzyści, jak i zagrożenia związane z tymi propozycjami. Trudno jednak prowadzić merytoryczną debatę, gdy konsultowane są jedynie medialne zapowiedzi. Przez dziewięć miesięcy można było przygotować konkretne projekty legislacyjne — wskazuje.

Duże wątpliwości

Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej zauważa, że podobne uwagi zgłaszali również dyrektorzy szpitali, a sam proces wdrażania reform może potrwać znacznie dłużej niż jedna kadencja. Wspomina także o likwidacji pracowni i zakładów diagnostyki obrazowej w wielu placówkach po pandemii COVID-19, które zastąpiono usługami firm zewnętrznych, co jego zdaniem trudno będzie odwrócić.

– Gdy rozwiązania te ogłoszono po raz pierwszy, duże wątpliwości zgłaszali dyrektorzy szpitali. Dziś powtarzają wiele z tych samych argumentów. Przez ostatnie lata, szczególnie od czasu pandemii COVID-19, w wielu szpitalach likwidowano pracownie i zakłady diagnostyki obrazowej, zastępując je usługami zewnętrznych firm. Tego typu struktury łatwo zlikwidować, znacznie trudniej je później odbudować – mówi. – Nawet jeśli ministerstwo zdecydowałoby się wdrożyć wszystkie zapowiedziane dziś rozwiązania, byłby to proces znacznie wykraczający poza obecną kadencję.

W związku z tym środowisko lekarskie nie wydaje obecnie jednoznacznej opinii na temat propozycji resortu i oczekuje na przedstawienie szczegółowych projektów ustaw.

– Nie mówimy więc ani „tak”, ani „nie”. Czekamy na konkretne projekty ustaw, które będzie można ocenić i skonsultować. Od dziewięciu miesięcy rozmawiamy bowiem o tych samych, niezmienionych propozycjach – zauważa Kosikowski.

Jednocześnie Kosikowski pozytywnie ocenia fakt, że resort zdrowia zwrócił uwagę na problem wycen świadczeń, uznając ten obszar za kluczowy dla poprawy funkcjonowania systemu.

– Pozytywnym sygnałem jest to, że ministerstwo dostrzegło wreszcie problem wycen świadczeń. O konieczności ich rewizji mówimy od dawna i dziś również minister zdrowia podkreślała potrzebę zmian w tym obszarze. Naszym zdaniem to właśnie korekta wycen świadczeń jest kluczowym rozwiązaniem. Jeśli lekarz otrzymuje dziś bardzo wysokie wynagrodzenie za określoną liczbę godzin pracy, samo ograniczenie jego zarobków nie oznacza automatycznie poprawy sytuacji pacjentów. Zaoszczędzone środki mogą zostać przeznaczone na pokrycie strat czy zadłużenia szpitala, a niekoniecznie na leczenie większej liczby osób.

Według rzecznika NIL, skuteczniejszym rozwiązaniem byłoby zwiększenie liczby realizowanych świadczeń poprzez odpowiednią zmianę wycen.

– Odpowiednio przeprowadzona rewizja wycen mogłaby sprawić, że za te same środki placówki realizowałyby więcej świadczeń i przyjmowały więcej pacjentów. Z perspektywy systemu byłoby to rozwiązanie znacznie skuteczniejsze – zauważa.

Kosikowski podkreśla także wagę kontroli nad wydatkowaniem środków publicznych i wskazuje na brak skutecznych działań w tym zakresie.

– Pojawiają się również pytania o nadzór nad wydatkowaniem środków publicznych. Skoro od lat wiadomo było o przypadkach skrajnie wysokich stawek, to trudno zrozumieć, dlaczego reakcją były jedynie kary nakładane na szpitale, podczas gdy wypłaty i faktury nadal były realizowane Na tym etapie oczekujemy przede wszystkim konkretów. Propozycje przedstawione dziś są w zasadzie identyczne z tymi, które pojawiły się jesienią ubiegłego roku. Wystarczy sięgnąć do ówczesnych publikacji, np. Medonetu, by zobaczyć, że przez dziewięć miesięcy niewiele się w tej sprawie zmieniło – kończy.

Więcej w Medonecie: https://www.medonet.pl/biznes-system-i-zdrowie/trendy-w-ochronie-zdrowia/mz-walczy-z-naduzyciami-w-ochronie-zdrowia-ekspert-to-pomysly-z-2025-r/wm5f0bv

Udostępnij

FacebookTwitter