
– 42:48 to nie jest tragedia. Uważam, że trzeba dopilnować swojego domowego toru i od pierwszego do ostatniego biegu pokazać, kto tak naprawdę zasługuje na 5. i 6. miejsce – mówi kapitan Dakar Development Stali Rzeszów, która przegrała w niedzielę w Pilę różnicą 6 punktów. Jednym z główny winowajców takiego stanu rzeczy był właśnie Fajfer, który zapisał na swoim koncie zaledwie 5 punktów i bonus.
– Przede wszystkim to ja chciałbym bardzo przeprosić, bo na pewno dzisiaj zabrakło moich punktów – mówił w pomeczowych rozmowach kapitan „Żurawi” – To było widać zdecydowanie. Mam wrażenie, że to była moja powtórka z meczu domowego z Piłą, gdzie też mieliśmy bardzo twardy start. Rywale doskonale wiedzieli na czym się źle czujemy i po prostu zabetonowali ten start. Trzy razy miałem trzecie pole, to dwie koleiny były takie przez cały mecz. Bardzo ciężko było z tego wyjechać – mówił Fajfer.
W ekipie Stali na wysokości zadania stanęło w niedzielę tylko trzech zawodników: Josh Pickering, Mateusz Szczepaniak i Francis Gusts. Do pełni szczęścia – czytaj wygranej – zabrakło właśnie punktów Fajfera.
– Dzisiaj byłem tak wściekły, że nawet nie miałem czasu zaobserwować jak jadą inni. Byłem mocno skupiony na tym co miałem u siebie. Mocno żonglowaliśmy motorami, ustawieniami. Wylosował mi się też niekorzystny zestaw startowy. Miałem trzecie, trzecie, drugi i tak naprawdę nie mogłem z tego skrajnego też wyjechać. Bardzo ciężko mi było się dopasować Mimo, że miałem prędkość na trasie, to trudno było cokolwiek stworzyć. Przy kredzie bowiem stworzyła się bardzo korzystna linia jazdy i kto odszedł z krawężnika i próbował iść za koło, to nagle wytracał i gubił prędkość. Tor zatem zrobiony tylko i wyłącznie pod moment startowy i kto pierwszy dojedzie do krawężnika – mówił kapitan Dakar Development Stali Rzeszów.
Rzeszowianie jeśli chcą sobie już w rewanżu (18 września – godz. 18) zapewnić utrzymanie, muszą odrobić 6-punktową stratę z pierwszego meczu w Pile. Jeśli to się nie uda, ostatnią szansa na utrzymanie będzie pojedynek o 7. miejsce z przegranym z pary Krosno – Ostrów (pierwszy mecz Cellfast Wilki wygrały 49-41, rewanż 20 września w Ostrowie).

