
Resovia nie mogła lepiej rozpocząć spotkania w Bielsku-Białej. Przyjezdni już w pierwszej minucie gry trafili do siatki Rekordu i do przerwy byli zdecydowanie lepszą drużyną. Po zmianie stron znów jednak coś poszło nie tak. Gospodarze wyrównali, a „Pasiaki” nadal pozostają bez pierwszego zwycięstwa w lidze.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 2 LIGA
ZGoście znakomicie rozpoczęli mecz w Bielsku-Białej. Tuż po inauguracyjnym gwizdku dobrze rozegrana akcja Resovii zakończyła się podaniem Gracjana Jarocha do Mateusza Szwocha, który perfekcyjnym uderzeniem zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach rzeszowskiego klubu.
„Pasiaki” szły za ciosem i zepchnęły Rekord do defensywy, stwarzając sobie kolejne sytuacje. Przy odrobinie lepszej skuteczności Rzeszowianie schodziliby na przerwę z trzybramkowym prowadzeniem. Nieskuteczni okazali się jednak zarówno strzelec gola, Szwoch, jak i Mikołaj Szkiela.
Rekord przebudził się dopiero po zmianie stron i z czasem zaczął stwarzać pierwsze okazje. Sygnał do ataku dał gospodarzom wprowadzony na murawę 18-letni Gabriel Kasprowicz. Skrzydłowy zszedł z lewej strony do środka, uderzył w kierunku bliższego słupka i zaskoczył Jakuba Tetyka.
Po wyrównaniu miejscowi przejęli kontrolę nad meczem i tym razem to oni mogli zdobyć kolejne bramki. Zapewne by im się to udało, gdyby nie dwie świetne interwencje Tetyka.
Piłkę meczową i najlepszą okazję w całym spotkaniu miał jednak Piotr Krawczyk. Napastnik Resovii w doliczonym czasie gry fatalnie spudłował w stuprocentowej sytuacji, przenosząc piłkę z kilku metrów nad poprzeczką.
– Około 60 minut w naszym wykonaniu było bardzo dobre. Dominowaliśmy, graliśmy swoją piłkę. Już w pierwszej akcji meczu, bardzo ładnej, zdobyliśmy bramkę i mieliśmy sporo okazji, żeby podwyższyć wynik. Piłka nożna to jednak gra momentów, a my nie wykorzystaliśmy swoich szans, żeby zamknąć ten mecz. Rekord zaryzykował, wyszedł wyżej i nakręcał się naszymi stratami oraz złymi podaniami. Bramkę zdobył po naszym ewidentnym błędzie strukturalnym. Będziemy mieli do zawodników duże pretensje, bo tej bramki można było spokojnie uniknąć. Zresztą sam strzał też nie był najwyższych lotów. Rekord miał jeszcze dwie dobre sytuacje. Kuba Tetyk wyraźnie nam pomógł, ale my również mieliśmy swoje okazje. Piotrek Krawczyk miał piłkę meczową. To była lepsza sytuacja niż rzut karny – komentował Dariusz Kantor, trener Resovii.
Po trzynastym z rzędu meczu bez zwycięstwa „Pasiaki” potrzebują już dziesięciu punktów, by wydostać się ze strefy spadkowej.
REKORD Bielsko-Biała – RESOVIA 1-1 (0-1)
0-1 Szwoch (1.), 1-1 Kasprowicz (53.)
REKORD: Kaczorowski – Pawłowski, Kareta, Sobociński, Mazurek, Wyroba (46. Kasprowicz), Gibiec, Tekieli (72. Kempny), Ryś (82. Gumółka), Ceglarz, Kasprzak (72. Świderski)
RESOVIA: Tetyk – Geniec, Banach, Stępiński, Romanowski (70. Zimnicki), Rębisz, Letniowski (83. Mida), Szwoch (84. Staniszewski), Szkiela (83. Kuzera), Jaroch (69 Chojecki), Krawczyk.
Sędziował Karol Wójcik (Siedlce). Żółte kartki: Kasprowicz – Geniec, Stępiński, Rębisz. Widzów 360.