
Po czterech meczach bez wygranej i po pogromie we Wrocławiu piłkarze Resovii nie złożyli broni i w starciu z faworytem ze Szczecina nie zawiedli. Świt, mimo że pierwszy otworzył wynik spotkania, trzykrotnie dał się zaskoczyć gospodarzom będącym w lepszej dyspozycji, którzy odetchnęli z ulgą i odbili się od dolnych rejonów tabeli.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 2. LIGA
Rzeszowianie mimo końcowego sukcesu zaczęli mecz w najgorszy możliwy sposób. Stały fragment gry gości poskutkował bramką dla Świtu. Czarne chmury zostały jednak szybko rozwiane. „Pasiaki” także dobrze przygotowały się do gry ze stojącej piłki. Biało-czerwoni w dwie minuty – po krótko rozegranych rzutach rożnych – zdobyli dwie piękne bramki z dystansu, a na listę strzelców po raz pierwszy w nowych barwach wpisał się Mikołaj Szkiela. Jego trafienie śmiało może konkurować do gola kolejki.
Zaskoczony takim obrotem spraw Świt nie był w stanie ponownie zagrozić rzeszowskiej defensywie aż do drugiej połowy. Tuż po przerwie przyjezdni otrzymali rzut karny – i tu pojawiła się spora kontrowersja. Dawid Kort z jedenastu metrów trafił w poprzeczkę, a po dobitce – jak pokazały kamery – piłka przekroczyła linię bramkową. Sędziowie jednak tego nie dostrzegli, a w konsekwencji odgwizdali faul na jednym z zawodników Resovii.
Niebawem „Pasiaki” podwyższyły prowadzenie po indywidualnej akcji lewą stroną Szkieli. Po jego podaniu do siatki z bliska trafił Bartosz Zimnicki – także zdobywając swoją premierową bramkę w ekipie z Wyspiańskiego. Goście parę razy groźnie się odgryzali – m.in. po jednym ze strzałów piłka obiła słupek. Koniec końców rzeszowianie przełamali impas, a wygrana pozwoliła im opuścić strefę barażową o utrzymanie.
– Cieszy bardzo dobra, szybka reakcja. Wyrównujący gol pozwolił nam przejąć kontrolę na boisku. Dobrze przygotowaliśmy się przede wszystkim pod kątem mentalnym. Byliśmy gotowi na to, że ten mecz może się tak właśnie zacząć, ale najważniejsza była odpowiedź – powiedział Maciej Kowalski-Haberek, kapitan Resovii.
– Chciałem bardzo podziękować kibicom, którzy stawili się na meczu, ponieważ dla nich chcieliśmy zmazać plamę z poprzedniego spotkania. Dziękuję także naszej drużynie, naszym zawodnikom, ponieważ się nie załamali. Cały tydzień ciężko pracowali i to dzisiaj pokazali – mówił z kolei Paweł Młynarczyk, trener Resovii.
– Jeżeli chodzi o podsumowanie meczu, to szybko stracona bramka nas nie załamała, więc zaczęliśmy napędzać się tak, żeby iść po swoje gole – i to się udało. Szybko wyrównaliśmy i mogliśmy kontrolować grę. Na pewno staraliśmy się grać prostą piłkę, już nie kombinować, bo za piękną grę punktów się nie dostaje – podsumował szkoleniowiec biało-czerwonych, którzy już w czwartek zmierzą się z kolejnym zespołem z czołówki – Sandecją Nowy Sącz.
RESOVIA – ŚWIT Szczecin 3-1 (2-1)
0-1 Wojdak (5.), 1-1 Szkiela (9.), 2-1 Geniec (11.), 3-1 Zimnicki (56.)
RESOVIA: Tetyk – J. Banach, Małachowski, Bałdyga (65. Silny), Letniowski, Zimnicki (77. Jaroch), Grasza, Geniec (65. Rębisz), Kowalski-Haberek, Szkiela (82. Hanc), Czyżycki (82. Szymocha)
ŚWIT: Klon – Remisz, Rogala, Kort (74. Tkaczuk), Kapelusz (58. Ropski), Lebedyński, Wojdak, Kisły, Ciechanowski (59. Nowicki), Dziuniak (59. Woźniak), Aftyka (85. Nowak).
Sędziował Karol Wójcik (Mińsk Mazowiecki). Żółte kartki: Geniec – Kapelusz, Kisły.
