
Podkomisarz Krzysztof Janoszka, gdy opisał sprawę śmierci byłego komendanta głównego policji gen. Marka Papały, został zdegradowany. – To było zabójstwo na zlecenie. Egzekucja – mówi Onetowi autor książki „Bezkarni”.
Onet przyjrzał się temu, co policjant ustalił w sprawie jednej z najgłośniejszych zbrodni ostatnich dziesięcioleci. Jak mówi portalowi podkomisarz Krzysztof Janoszka, „na pewno nie było to przypadkowe zabójstwo przy próbie kradzieży auta, jak twierdziła łódzka prokuratura”.
Autor książki „Bezkarni” zwraca uwagę na kilka ważnych wątków. Wśród nich jest pocisk, który technicy znaleźli w samochodzie gen. Papały. Jak się okazało, miał spiłowany czubek, aby utrudnić identyfikację broni.
W rozmowie z Onetem policjant wskazuje, że w głośnej sprawie mocno przewija się wątek służb specjalnych oraz dokumentów niemieckiej policji wraz z raportem FBI na temat przestępczości narkotykowej i samochodowej, które miał otrzymać gen. Papała.
Zdaniem rozmówców Janoszki osobą, której Papała mógł przekazać dokumenty, może być Roman Kurnik, przyjaciel i zastępca Papały, którego niektórzy określają mianem szefa wszystkich szefów w polskiej policji.
