REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

pt. 7 sierpnia 2026

„Szarlatani wykorzystują nowe technologie i serwisy społecznościowe, aby manipulować lękiem”. Koniec pseudomedycznych metod leczenia?

Zmiany odpowiadają na problem oferowania niesprawdzonych terapii, które mogą odciągać pacjentów od skutecznej diagnostyki i leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną. (Fot. Pixabay)

Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Nowe przepisy będą skuteczniej chronić pacjentów przed pseudomedycyną, dezinformacją i działalnością osób podszywających się pod specjalistów medycznych – czytamy na stronie RPP. Nowe przepisy mają wejść w życie po 3 miesiącach od ich ogłoszenia.

Zmiany odpowiadają na problem oferowania niesprawdzonych terapii, które mogą odciągać pacjentów od skutecznej diagnostyki i leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną.

Zaufanie do systemu ochrony zdrowia musimy budować w oparciu o zapewnienie bezpieczeństwa pacjentom. Nie ma naszego przyzwolenia dla pseudonaukowych eksperymentów, które żerują na strachu i bezradności. Współczesna medycyna musi opierać się na faktach, aktualnej wiedzy naukowej i doświadczeniu specjalistów, a nie na manipulacji czy oszustwie. Przyjęte przez rząd przepisy to potężne narzędzie do walki z pseudomedycyną i dezinformacją, które zagrażają życiu Polek i Polaków. Dzięki tym zmianom przywrócimy w ochronie zdrowia jasne zasady i uczciwość – podkreślała minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, na zwołanej w tej sprawie konferencji prasowej.

Silniejsze kompetencje Rzecznika Praw Pacjenta

Nowelizacja wzmacnia kompetencje Rzecznika Praw Pacjenta, który będzie mógł szybciej reagować na nielegalne i niebezpieczne praktyki, także wobec podmiotów działających bez wymaganych wpisów do rejestru. Zyska możliwość wydawania ostrzeżeń publicznych oraz decyzji tymczasowych nakazujących natychmiastowe wstrzymanie szkodliwych działań jeszcze przed zakończeniem postępowania. Wzmocniona zostaje także jego rola w postępowaniach cywilnych dotyczących naruszeń praw pacjenta, w tym spraw związanych ze śmiercią pacjenta.

Projekt przewiduje też wyższe kary – do 1 mln zł za naruszanie zbiorowych praw pacjentów oraz do 100 tys. zł za brak współpracy z Rzecznikiem. Kary będą mogły być nakładane także wtedy, gdy działalność zostanie zakończona tuż przed wydaniem decyzji.

Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta

– Dziś szarlatani wykorzystują nowe technologie i serwisy społecznościowe, aby manipulować lękiem, bezradnością i nadzieją pacjentów szukających pomocy. Szerzona przez nich pseudowiedza prowadzi do chaosu, utraty zdrowia i oszustw opartych na fałszywej nadziei. Państwo nie może być bierne wobec tych, którzy zarabiają na dezinformacji medycznej. Nowe przepisy pozwolą mocniej stanąć po stronie pacjentów i ich rodzin, będących ofiarami oszustw medycznych. Lex Szarlatan to ochrona obywateli, oparta na wiedzy, odpowiedzialności i prawie do rzetelnej informacji – dodaje Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.

Nowe przepisy nie uderzają w zielarstwo czy jogę

Ważnym elementem nowych przepisów jest jasne rozdzielenie działalności legalnej od praktyk szkodliwych. Projekt nie ogranicza takich aktywności jak zielarstwo, kosmetologia, podologia, joga czy masaż. Ustawa uderza wyłącznie w sytuacje, w których niesprawdzonym metodom przypisuje się bezpodstawnie działanie lecznicze lub gdy ich promowanie nakłania chorych do rezygnacji z diagnostyki i konwencjonalnych terapii.

Odnosząc się do ziołolecznictwa czy diet, rzecznik podkreślił, że w sytuacji, kiedy ma to swoje umocowanie naukowe, działania w tym zakresie nie będą podejmowane. – Diety są sprawdzoną metodą w leczeniu wielu chorób, np. nadciśnienia tętniczego. Ale jeżeli ktoś będzie twierdził, że jego cudowna dieta wyleczy nowotwór piersi – powinniśmy zareagować. Jeżeli ktoś w ramach zielarstwa będzie wskazywał, że ostropest plamisty jest „na wątrobę”, to jest zgodne z prawdą, ale jeżeli będzie twierdził, że pozwoli wyleczyć nowotwór nerki, powinniśmy działać – wyjaśniał. – Ustawa mówi jedno: nie oszukuj pacjenta, nie wprowadzaj go w błąd, nie oferuj metod, które nie mają nic wspólnego z medycyną – podsumował RPP.

Projekt odpowiada na bardzo agresywną eskalację, manipulację emocjami pacjentów dokonywaną przez oszustów i szarlatanów, która powoduje, że pacjenci – często w bardzo trudnej sytuacji – czepiają się ostatniej deski ratunku.

Bulwersujące przykładyszkodliwych praktyk pseudomedycznych

Jeden z szarlatanów, Oskar D., zajmował się „leczeniem” właściwie wszystkiego, łącznie z chorobami kobiecymi, autoimmunologicznymi, autyzmu i – a jakże – nowotworów. Akt oskarżenia zawiera obecnie 17zarzutów karnych. W ciągu dwóch lat naturopata zarobił 4 miliony złotych, mając jedynie wykształcenie gimnazjalne.

Z kolei gabinet „medycyny naturalnej” za pomocą aparatu Energex, plazmoterapii i wodoroterapii „leczy” boreliozę, bóle kręgosłupa, mięśni i stawów, oczyszcza ciało z toksyn, niszczy też wszelkie wirusy czy pasożyty.

W innym gabinecie urządzenie EMOST-GEN-9 samo prowadzi „feedback z komórkami” (testowane na żołnierzach NATO), a w konsekwencji nabyta zostaje tzw. BQ – Inteligencja Biologiczna.

Co zakaże „Lex Szarlatan”, a czego nie?

W ulotce informacyjnej RPP szczegółowo wymienia, w jakich sytuacjach będzie interweniował, a w jakich nie. Punkty mają formę pytań i odpowiedzi.

Czy lex szarlatan to próba likwidacji zielarstwa?

NIE. Projekt nie zakazuje zielarstwa jako takiego. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś przedstawia zioła jako metodę leczenia chorób, szczególnie ciężkich, i sugeruje pacjentowi rezygnację z diagnostyki lub leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną.

Czy sklep zielarski będzie mógł dalej działać?

TAK. Tak, jeśli sprzedaje produkty i opisuje je uczciwie. Nieprawidłowe są przekazy typu: „to wyleczy raka”, „proszę odstawić leki”, „lekarze tego nie powiedzą”. Ustawa ma chronić pacjentów przed fałszywymi obietnicami leczniczymi.

Czy kosmetolodzy powinni bać się tej ustawy?

NIE. Nie jeśli wykonują usługi kosmetologiczne i nie przypisują im działania leczniczego. Problemem byłoby oferowanie i reklamowanie zabiegów kosmetycznych jako leczenia chorób skóry, zaburzeń hormonalnych lub alternatywy dla konsultacji lekarskiej.

Czy podolog będzie mógł dalej usuwać odciski, modzele albo pomagać przy wrastających paznokciach?

TAK. Tak w zakresie swoich kompetencji. Podolog może wykonywać usługi podologiczne i kierować pacjenta do lekarza, gdy widzi objawy wymagające diagnostyki. Problemem byłoby leczenie zakażeń, stopy cukrzycowej, ran przewlekłych lub zmian dermatologicznych.

Czy to oznacza, że tylko lekarz będzie mógł mówić o zdrowiu?

NIE. Nie chodzi ani o samą edukację zdrowotną, ani o każde mówienie o zdrowiu. O zdrowiu mogą mówić także profesjonaliści, edukatorzy czy organizacje społeczne. Granica przebiega tam, gdzie edukacja zmienia się w udawanie leczenia albo oferowanie niesprawdzonych metod jako skutecznych terapii. Można mówić o profilaktyce i bezpieczeństwie, ale nie można bez podstaw twierdzić, że dana metoda leczy chorobę. Pamiętajmy też, że celem projektu nie jest ograniczanie swobody wypowiedzi na tematy zdrowotne, a ograniczanie dezinformacji medycznej czynionej wyłącznie przez osoby lub podmioty które czerpią z tego korzyści finansowe lub osobiste.

Czy Lex Szarlatan to cenzura internetu?

NIE. Projekt nie dotyczy prywatnych opinii ani debaty publicznej jako takiej. Chodzi o publiczne i przede wszystkim komercyjne promowanie niesprawdzonych metod jako skutecznych w leczeniu chorób, mimo braku potwierdzenia w aktualnej wiedzy medycznej, czyli w EBM (Evidence-Based Medicine).

Czy państwo będzie decydowało, co wolno myśleć o medycynie?

NIE. Każdy może mieć własne poglądy. Projekt dotyczy konkretnych praktyk, które mogą szkodzić pacjentom: wprowadzania w błąd, udawania leczenia, działania bez kwalifikacji i zarabiania na fałszywych obietnicach zdrowotnych.

Czy ktoś będzie mógł powiedzieć: „nie ufam tej terapii” albo „mam wątpliwości wobec szczepień”?

TAK. Samo wyrażenie wątpliwości czy nawet krytyczne zdanie w jakimś temacie zdrowotnym nie jest praktyką pseudomedyczną. Inaczej natomiast należy ocenić sytuację, w której ktoś publicznie i zarobkowo namawia pacjentów do rezygnacji ze skutecznego leczenia na rzecz niesprawdzonej metody.

Czy ustawa uderzy w influencerów zdrowotnych?

TAK, JEŚLI WPROWADZAJĄ W BŁĄD. Może dotyczyć influencerów, którzy sprzedają lub promują metody jako leczenie chorób bez podstaw naukowych, np. „kup mój kurs i wylecz depresję” albo „ta metoda usuwa raka”. Nie chodzi o zwykłe treści o stylu życia.

Czy będzie można krytykować lekarzy albo system ochrony zdrowia?

TAK. Krytyka lekarzy, szpitali, kolejek czy organizacji opieki nie jest przedmiotem ustawy. Pacjent nadal ma prawo mówić o swoich doświadczeniach i składać skargi. Lex Szarlatan dotyczy podsycania wiary w pseudomedycynę i wprowadzania pacjentów w błąd.

Czy masażysta będzie mógł mówić, że masaż pomaga w napięciu mięśni?

TAK. Tak, jeśli opisuje usługę zgodnie z jej rzeczywistym charakterem. Masaż może być usługą relaksacyjną, sportową lub wspierającą komfort. Nie powinien być przedstawiany jako leczenie chorób nowotworowych, neurologicznych, psychiatrycznych czy hormonalnych.

Czy joga, medytacja albo techniki oddechowe będą zakazane?

NIE. Mogą być prowadzone jako aktywność wspierająca dobrostan, ruch, koncentrację czy relaks. Problemem byłoby przedstawianie ich jako metody leczenia chorób wymagających diagnostyki i terapii, np. raka, schizofrenii, cukrzycy lub ciężkiej depresji.

Czy akupunktura albo medycyna tradycyjna będą automatycznie uznane za pseudomedycynę?

NIE. Nie automatycznie. Liczy się sposób przedstawiania metody, jej kontekst i bezpieczeństwo pacjenta. Czym innym jest wsparcie komfortu, a czym innym obiecywanie wyleczenia choroby lub zniechęcanie do leczenia medycznego.

Czy dietetyk będzie mógł prowadzić pacjenta?

TAK. Tak, w zakresie swoich kompetencji. Dietetyk może edukować, układać jadłospisy i wspierać zmianę nawyków. Problemem byłoby twierdzenie, że sama dieta zastąpi insulinę, chemioterapię, leczenie psychiatryczne lub terapię choroby autoimmunologicznej.

Czy osoba sprzedająca suplementy będzie mogła dalej prowadzić biznes?

TAK. Tak, ale bez przypisywania suplementom działania leczniczego, którego nie mają. Suplement nie jest lekiem. Nie powinien być reklamowany jako metoda leczenia raka, depresji, zakażeń, chorób metabolicznych czy przewlekłych.

Czy Lex Szarlatan utrudni prowadzenie działalności małym firmom?

NIE. Nie utrudni uczciwej działalności. Małe gabinety, sklepy i usługi okołozdrowotne mogą działać, jeśli nie wprowadzają pacjentów w błąd i nie udają leczenia chorób. Celem są praktyki oparte na fałszywej nadziei i strachu.

Czy Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł karać każdego, kto powie coś niezgodnego z oficjalną linią?

NIE. Postępowanie ma dotyczyć konkretnych praktyk, a nie dowolnych wypowiedzi czy zachowań. Chodzi m.in. o podejmowanie działań zdrowotnych bez kwalifikacji, oferowanie i stosowanie metod fałszywie przedstawianych jako leczenie, działalność leczniczą bez wymaganego wpisu oraz medyczną dezinformację zagrażającą pacjentom.

Czy to prawda, że kary mogą być bardzo wysokie?

TAK. Tak, projekt przewiduje wzmocnienie narzędzi Rzecznika Praw Pacjenta, w tym wyższe kary pieniężne. Ale kara nie jest celem samym w sobie. Celem jest przerwanie praktyki, która naraża pacjentów na szkodę.

Czy publiczne ostrzeżenia Rzecznika Praw Pacjenta nie będą niszczyć reputacji firm przed wyjaśnieniem sprawy?

NIE POWINNY. Publiczne ostrzeżenia mają służyć ochronie pacjentów w sytuacjach zagrożenia zdrowia lub życia. Nie są narzędziem do piętnowania za kontrowersyjną opinię, tylko do szybkiego ostrzegania, gdy dalsza praktyka może realnie szkodzić.

Czy decyzje tymczasowe nie są zbyt daleko idącą ingerencją?

NIE. Decyzje tymczasowe mają powstrzymać określone działania do czasu zakończenia postępowania, jeśli dalsze ich prowadzenie może szkodzić pacjentom. To ważne zwłaszcza przy trwających kampaniach lub sprzedaży pseudoświadczeń dla ciężko chorych. Tego typu rozwiązania nie są zresztą nowością, od lat taką kompetencję posiada przykładowo prezes UOKiK.

Czy ustawa będzie chronić lekarzy przed krytyką pacjentów?

NIE. To nie jest ustawa o ochronie wizerunku lekarzy. Pacjent nadal może krytykować, składać skargi i opisywać swoje doświadczenia. Celem jest ochrona pacjentów przed pseudoświadczeniami i oszustwami medycznymi.

Czy rodzic będzie mógł leczyć dziecko naturalnymi metodami?

TAK, ALE ROZSĄDNIE. Celem projektu nie jest ingerowanie w wychowanie dzieci ani ograniczanie władzy rodzicielskiej. Rodzice mają prawo podejmować decyzje dotyczące zdrowia swojego dziecka i korzystać z różnych form wsparcia, o ile nie narażają one dziecka na ryzyko. Najważniejsze jest jednak to, aby w przypadku problemów zdrowotnych lub wątpliwości co do stanu zdrowia dziecka skonsultować się z lekarzem. Projektowana ustawa ma chronić dzieci i rodziców przed nieuczciwymi praktykami, które mogą skłaniać do zastępowania leczenia niesprawdzonymi metodami. Chodzi o sytuacje, w których taka metoda może opóźnić właściwą diagnozę lub terapię, a w konsekwencji przynieść więcej szkody niż pożytku.

Czy osoba po kursie będzie mogła prowadzić terapię alternatywną, jeśli pacjent podpisze zgodę?

NIE ZAWSZE. Zgoda pacjenta nie legalizuje wprowadzania go w błąd. Pacjent musi wiedzieć, czym usługa jest, a czym nie jest. Nie można ukrywać braku kwalifikacji medycznych ani przedstawiać usługi jako leczenia, jeśli nie ma do tego podstaw. Pojedyncza historia typu „mi pomogło” nie jest dowodem skuteczności leczenia. Nikt nie odbiera prawa do mówienia o własnym doświadczeniu. Problemem jest robienie z anegdot płatnej oferty leczniczej i nakłanianie innych do rezygnacji z medycyny.

Czy ustawa uderzy w ludzi, którzy naprawdę komuś pomogli?

NIE. To projekt o bezpieczeństwie pacjentów. Różne zawody i usługi mogą funkcjonować obok siebie, ale każdy musi uczciwie mówić, co robi i w jakich granicach. Problemem jest udawanie leczenia, działanie bez kwalifikacji i zarabianie na strachu pacjentów, nie zaś samo wykonywanie działalności gospodarczej w danym obszarze.

Czy Lex Szarlatan to obrona interesów lekarzy przed konkurencją?

NIE. To projekt o bezpieczeństwie pacjentów. Różne zawody i usługi mogą funkcjonować obok siebie, ale każdy musi uczciwie mówić, co robi i w jakich granicach. Problemem jest udawanie leczenia, działanie bez kwalifikacji i zarabianie na strachu pacjentów, nie zaś samo wykonywanie działalności gospodarczej w danym obszarze.

Udostępnij

FacebookTwitter