REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

sob. 15 sierpnia 2026

Grzegorz Grochowski, koszykarz OPTeam HOG Resovii: jesteśmy w stanie zrobić w Rzeszowie dobry wynik

Fot. Rafał Myśliwiec

Rozmowa z GRZEGORZEM GROCHOWSKIM, rozgrywającym OPTeam HOG Resovii Rzeszów

KOSZYKÓWKA. I LIGA

– Po latach gry w Dzikach Warszawa przyszedł pan do Rzeszowa, gdzie praktycznie zespół na nowo został zbudowany.

– Czasami jest w Polsce taka jednak narracja, że się zmienia zespoły z roku na rok. Nawet będąc w zespole Dzików tak naprawdę przez ostatnie trzy lata w ekstraklasie, tak szczerze mówiąc, zmieniało się praktycznie 80 procent co sezon. Więc to jest normalna, naturalna rzecz. Tak funkcjonuje niestety liga w Polsce, czy to pierwsza czy ekstraklasa. Więc do tego myślę, że już przywykliśmy w większości. No tak mamy w Rzeszowie całkiem nowy zespół. Tak więc nowe rozdanie dla kibiców, dla klubu. Jestem przekonany, że będzie dużo, dużo lepiej.

– Po sześciu latach gry w Warszawie zmienia pana otoczenie. Nie było trochę takiej niepewności przychodząc do pierwszoligowego zespołu z Rzeszowa?

– Nie. Widać, że klub fajnie się rozwija. Jest potencjał koszykarski wśród kibiców, wiara w sukces, a przede wszystkim głód sukcesu. Byłem więc bardzo usatysfakcjonowany po rozmowach z managementem, jak to wygląda tutaj, co oni mi zaproponowali. Jestem przekonany, że jesteśmy w stanie zrobić w Rzeszowie dobry wynik. Nawet sam skład, który udało się stworzyć świadczy o tym, że walczymy o co coś więcej niż tylko utrzymanie, a tak było przez ostatnie dwa lata. Zabrakło gry w play-off, więc to jest nasz nadrzędny cel i jestem przekonany, że to zrobimy w tym sezonie.

– Pewnie też ważnym aspektem był powrót w rodzinne strony na Podkarpacie?

– Tak zdecydowanie. Myślę, że to był jeden z kluczowych aspektów ze względu na ten powrót sentymentalny, że tak powiemy, bo z żoną i córką wracamy po kilkunastu latach. Wracamy na Podkarpacie, więc jest to dodatkowe, fajne uczucie bliżej rodziny. Na pewno to miało duże znaczenie przy wyborze klubu, więc bardzo się cieszymy z tego powrotu.

– Co może być kluczem do osiągnięcia tego celu minimum, czyli awansu do play-off?

– Myślę, że takich rzeczy do tego osiągnięcia jest dużo i to jest początek przygotowań. Nie możemy powiedzieć, że tu jeden klucz i będzie wszystko otwarte tak jak chcemy. Pierwsza liga jest dosyć wyrównana. Z roku na rok poziomem się zwiększa i polepsza, więc tutaj nie jest tak, że wszyscy nam dadzą, położą się przed nami po pojawiły się nazwiska, które grały kiedyś w ekstraklasie i wszystko wygramy. Każdy mecz będzie trzeba wygryźć i ambitnie podejść do niego i walczyć z każdym tak samo, jakby to był mecz o mistrzostwo Polski. Więc to podejście myślę, że będzie kluczowe pod względem zaangażowania. Jeżeli ono będzie do każdego meczu, że gramy o wszystko, a nie, że sobie przejdziemy obok, a mecz sam się wygra, to będzie dobrze. Jestem wtedy przekonany, że z meczu na mecz będziemy rośli.

– Ostatni raz grał pan w I lidze w sezonie 2022/2023 awansując z Dzikami Warszawa do ekstraklasy. Od tamtej pory na zapleczu ekstraklasy nieco się zmieniło…

– No tak wówczas to był chyba pierwszy sezon, w którym obcokrajowiec mógł być na parkietach pierwszej ligi, a teraz może dwóch. Był też wtedy przepis o młodzieżowcu, który musiał być na parkiecie. Jestem na bieżąco z pierwszą ligą, oglądam. Czy poziom jest zdecydowanie inny niż wtedy? Na pewno tak i bardziej profesjonalnie jest zorganizowana ta liga i kluby, ale nie jestem przekonany, że to jest poziom, który mnie czymś zadziwi, oczaruje czy zaskoczy. Wszyscy są w miarę przygotowani do tego. Chciałbym, żeby I liga była dużo lepsza i mam nadzieję, że tak będzie.

– Odczuwa pan chyba duży głód grania, bo w tym minionym sezonie w barwach Dzików było tego mało. W Rzeszowie ma pan odgrywać zupełnie inną jakże ważną rolę…

– Zdecydowanie jest głód. Skończyłem sezon 12 czerwca, a tak naprawdę 15 czerwca już zacząłem przygotowania, ze względu na to, że miałem ogromny głód grania i cały czas go mam. Najchętniej to już bym zaczął sezon, ale wiem, że trzeba się jeszcze do tego przygotować. Ten głód jest ogromny, tak jak powiedziałem, więc trzeba to teraz przekuć na to, żeby to po prostu wyglądało dobrze. Też nie można przejść przez to, jakby nadrzędny cel to jest głód gry i teraz będę chciał gryźć każdego po kolei i grać pod siebie. Broń Boże nigdy nie byłem takim zawodnikiem. Dla mnie najważniejsze jest to uczucie zwycięstwa, będąc na parkiecie, czy wchodząc z ławki i pomagając chłopakom jak tylko mogę, więc to jest moje zadanie. Wiem, że będę jednym z liderów tego zespołu, też wokalnym przede wszystkim, więc to będzie dla mnie bardzo ważne. To jest moja rola, którą też ode mnie się oczekuje.


PRZECZYTAJ TEŻ: Przemysław Łuszczewski, trener OPTeam HOG Resovii: zespół charakterologicznie jest bardzo dobrze dobrany

Fot. Rafał Myśliwiec

Udostępnij

FacebookTwitter