
Wiele wskazuje na to, że już niebawem rząd wprowadzi zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież do lat 15. Projekt ustawy ma być gotowy do końca tego miesiąca. Jego celem jest oczywiście ochrona najmłodszych obywateli przed wieloma negatywnymi skutkami, jakie niosą z sobą owe media, czyli uzależnienia, cyberprzemoc, zaburzenia obrazu ciała itp.
Sprawa jest zresztą powszechnie znana, gdyż wiadomo, ile zła może przynieść korzystanie przez nieletnich z tego rodzaju mediów. Takie prawo wprowadziła ostatnio Australia, a sporo innych cywilizowanych krajów też zamierza tak uczynić. Dla nas najważniejsze jest jednak to, że w przeprowadzonym u nas sondażu aż 73,3 procent respondentów chce takiego zakazu, co świadczy o bardzo wysokim poziomie determinacji w tej kwestii.
Idąc tym tropem może warto by się zastanowić także nad zakazem oglądania przez nieletnich transmisji z obrad Sejmu RP, czy też różnych konferencji naszych polityków, gdyż wiele z nich może mieć bardzo zły wpływ na wychowanie młodych ludzi. Co prawda młodzież nie garnie się do oglądania tych transmisji, ale czynią to np. rodzice i warto, by na ten czas dzieci umieszczać z dala od telewizora. Wystarczy przytoczyć choćby parę przykładów, które akurat mi się przypomniały. Przodują w tym niechlubnym działaniu partie prawicowe, choć kiedyś nieźle bluzgnął też poseł Polski 2050 Paweł Śliz, który sądząc, że ma wyciszony mikrofon huknął taką wiązanką: „K*** to przez tego p*** Zimocha”. To teraz łatwo sobie wyobrazić, jak inni posłowie mogliby demoralizować nastolatków, gdyby niespodziewanie włączono im mikrofony.
Do dziś nie milkną echa karygodnych słów posła PiS Edwarda Siarki, który w czasie wypowiedzi Zbigniewa Ziobry, że „Donald Tusk będzie siedzieć”, krzyknął: „Kula w łeb!”. Znane są też liczne inwektywy prezesa Kaczyńskiego, który odnosząc się w sali sejmowej do swych politycznych przeciwników orzekł głośno, że „takiej hołoty chamskiej jeszcze w Sejmie nie widział”. Od chamów wyzwał też dziennikarza TVN24, a swych politycznych przeciwników nazywał śmieciami. Jego poddani też nie są udani. Choćby taki poseł Michał Woś, który porównał działania polityków rządzącej koalicji do świń z powieści „Folwark zwierzęcy” George’a Orwella. Czyżby czytał?
Świnie niejako zainspirowały także europosłów PiS. Właśnie irlandzka eurodeputowana Cynthia Ni Mhurchu złożyła skargę do przewodniczącego Parlamentu Europejskiego na dwóch europosłów tej partii Jacka Ozdobę i Bogdana Rzońcę. Zarzuca temu pierwszemu, że kiedy przemawiała na posiedzeniu Komisji Petycji UE, która zajmowała się udzieleniem przez Węgry azylu Marcinowi Romanowskiemu, Ozdoba co chwilę grubiańsko jej przerywał, a następnie… „zachrumkał jak świnia”. Kiedy Irlandka prosiła przewodniczącego komisji Bogdana Rzońcę, aby wyprosił z sali chrumkającego Ozdobę, to ten zupełnie na to nie reagował. Mówi się, że to chrumkanie miało być nawiązaniem do brzmienia nazwiska eurodeputownej, czyli już nawet nie zwykłe świństwo, ale chamstwo do entej potęgi. Oczywiście obaj europisowcy wyparli się wszystkiego, choć incydent można ponoć zobaczyć i usłyszeć na nagraniu z sesji.
Więc może należałoby też wprowadzić przepis, by oglądanie obrad Sejmu oraz UE, gdy występują w nich członkowie PiS, było dozwolone od lat 18? O partii Brauna już nie wspomnę, bo wtedy nawet ten tekst mógłby znaleźć się na indeksie dla nieletnich.
