REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

niedz. 5 lipca 2026

Jan Miszczak: Upały głowy plądrowały

Jan Miszczak (Fot. Archiwum)

Coraz częściej czytelnicy, telewidzowie, radiosłuchacze i odbiorcy innych mediów wyrażają swą tęsknotę za tzw. sezonem ogórkowym, który praktycznie już nie istnieje. Młodzież poinformuję, że sezon ogórkowy to związek frazeologiczny, który dawniej oznaczał sezon urlopowy, gdy zanikało nie tylko życie kulturalne, ale przede wszystkim polityczne. Dzięki temu, o czym już kiedyś pisałem, w mediach prawie nie ukazywały się wiadomości o politykach i bodaj przez jakiś czas mieliśmy od nich święty spokój.

Niestety, sezon ogórkowy to już odległa przeszłość, gdyż nasi politycy nawet na urlopach ukazują się w mediach i plotą te swoje slogany, które dziennikarze przytaczają z zawodowego obowiązku, tym samym nie dając obywatelom wytchnienia.

W tym roku wakacje rozpoczęły się w piekielnym upale, który wydawał się wykluczyć wreszcie z serwisów informacyjnych większość wiadomości politycznych, ale okazało się, że zabójcze temperatury też nie odstraszają politycznych maniaków, choć wysokie słupki w termometrach wyraźnie plądrowały im głowy. Co więcej, także badacze opinii publicznej nie pozwalają sobie na odpoczynek i regularnie sporządzają polityczne sondy.

Np. najnowszy sondaż zaufania IBRiS dla Onetu przyniósł wiadomość, że prezydent Karol Nawrocki zanotował spory wzrost zaufania w porównaniu z poprzednim badaniem, osiągając najwyższy wynik w historii. Ponadto przyrost pozytywnych odpowiedzi uzyskał nawet Grzegorz Braun, który „podnosi się z długo zajmowanego ostatniego miejsca”. Czy ktoś jest w stanie wytłumaczyć te wyniki? Słychać więc głosy, że jedynym sensownym wytłumaczeniem mogą być właśnie wspomniane wyżej upały.

Ale są też inne badania, jak choćby przeprowadzone przez Instytut Badań Pollster. Ten zapytał Polaków, którego z naszych polityków najchętniej zaprosiliby na grilla. I tu znów najwięcej osób wybrało Nawrockiego, ale jest też całkiem rozsądna wiadomość. Taka mianowicie, iż aż 34 proc. ankietowanych odpowiedziało, że „żadnego”. Jak widać, są jeszcze ludzie odporni na upał, który nie plądruje im umysłów.

Daruję już czytelnikom inne polityczne doniesienia i żeby choć trochę przypomnieć ów sezon ogórkowy przytoczę taką klasyczną wiadomość z tej dziedziny. Otóż 58-letni Australijczyk Joseph McGrail-Bateup z Canberry pobił właśnie rekord Guinessa w… najgłośniejszym okrzyku wydanym przez jedną osobę. Krzyknął on słowo „teraz” z siłą 122,4 decybeli, co odpowiada poziomowi hałasu wydawanego np. przez startujący odrzutowiec. O tym niezwykłym rekordzie poinformowała skądinąd całkiem poważna agencja AP. Tym samym Australijczyk został uznany za najgłośniejszą osobę na świecie.

I tu na chwilę moglibyśmy wrócić do prezydenta Nawrockiego, który według nas ma ogromne szanse na osiąganie sukcesów w wielu innych dziedzinach, w tym nawet na pokonanie owego Australijczyka i wskoczenie na jego miejsce w Księdze Rekordów Guinessa. Trump chce Nobla, więc Nawrocki mógłby mieć Guinessa. Wiadomo przecież, że kiedy krzyczy słynne już „Czołem żołnierze!”, to niewątpliwie zagłusza dźwięk odrzutowca. Gdy podczas jednej z uroczystości na Westerplatte bojowo wrzasnął „Czołem żołnierze!”, to potem gadano, że usłyszeli go aż w Niemczech.

Ktoś nawet napisał, że z tamtej strony dało się słyszeć odzew: „Guten Tag Herr Präsident!”. Ma więc ogromny potencjał, ale przecież nie pochwali się swym prawicowym koleżkom takim niemieckim oddźwiękiem.

Udostępnij

FacebookTwitter