
Podejrzenie o zamach na życie Karola Nawrockiego wywołało wielkie poruszenie, choć pewnie nie u wszystkich. Przypomnę, że sprawa dotyczy wydarzenia sprzed ponad roku, które dopiero teraz ujrzało światło dzienne. Sensacyjne „momenty grozy” ujawnił sam obecny już prezydent w książce „Skąd się wziął Karol Nawrocki”, będącej wywiadem rzeką przeprowadzonym z nim przez prof. Andrzeja Nowaka.
Opowiedział tam o wstrząsającym zdarzeniu, do którego miało dojść jeszcze podczas kampanii wyborczej. Będąc w trasie Nawrocki nagle zasłabł, dostał drgawek oraz torsji i stracił przytomność. Według relacji osób z jego sztabu wyborczego, a także obecnych miłośników prawicy i Karola Nawrockiego, przyczyną tego szokującego incydentu była próba otrucia kandydata do fotela głowy państwa, niczym rzymskiego cesarza. Bo zamachy na przywódców i polityków znane są nawet z najodleglejszej przeszłości. Z rąk zamachowców zginął m. in. Juliusz Cezar, Henryk IV Burbon, prezydent John F. Kennedy, premier Indii Indira Ganhi i wielu innych, w tym także prezydent Polski Gabriel Narutowicz.
Podanie tej informacji do publicznej wiadomości po upływie przeszło roku musiało wywołać pytania: dlaczego dowiadujemy się o tym dopiero teraz i dlaczego wtedy nie wezwano karetki? Osoby najbliższe Nawrockiemu odpowiadają, że chodziło o to, aby zdarzenia nie wykorzystali jego obrzydliwi przeciwnicy. Nawrocki cieszy się bowiem opinią mocnego faceta i nagłe omdlenie mogło to przeświadczenie zmienić. Wtedy zaś najważniejsze było wygranie wyborów. I tu ciśnie się inne pytanie: czy dla wygrania wyborów ryzykowano życiem Nawrockiego? Brawo wy!
B. prezydent Aleksander Kwaśniewski całe zdarzenie skwitował krótko, twierdząc, że „to wszystko jest bzdura i nie ma się czym zajmować”. Z kolei Agnieszka Kasińska-Metryka, politolożka Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach jest zdania, że „historia z rzekomym zamachem na Karola Nawrockiego jest nieracjonalna i nielogiczna, ale jednocześnie ma wielki potencjał do budowania mitu i internetowych zasięgów”. Są też opinie, że chodzi po prostu o promocję książki, w której „zamach” opisano.
Od siebie nic już nie dodam, tylko przytoczę to, co powiedział kiedyś wspaniały ks. prof. Józef Tischner: „Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: Świento prowda, tys prowda i gówno prowda”.
Niemal jednocześnie z pojawieniem się tej sensacji o zamachu media doniosły o kolejnej kryminalnej historii. Takiej mianowicie, że Prokuratura Rejonowa w Radomsku skierowała do Sądu w Piotrkowie Trybunalskim akt oskarżenia przeciwko radnemu powiatowemu PSL i członkowi zarządu powiatu radomszczańskiego Wojciechowi Ślusarczykowi, który miał znieważyć obecną głowę państwa, za co grożą aż trzy lata na pryczy. Tenże radny w 11 dni po zaprzysiężeniu Nawrockiego na urząd prezydenta zamieścił na Facebooku przerobioną grafikę przedstawiającą pierwszą damę stylizowaną na księżniczkę z filmu „Shrek” i obok dopisał pytanie: „A Shrek gdzie???”. Oczywiście grafika wywołała różne komentarze, choć teraz słychać coraz więcej głosów, że w tym przypadku akt oskarżenia jest grubą przesadą.
I tu stanąłbym po stronie prezydenta. Wszak Shrek jest w tym filmie postacią pozytywną, symbolem odwagi, miłości i akceptacji. Nawrocki ma zatem pełne prawo żądać, by nie utożsamiano go z kimś takim i domagać się stosownego ukarania radnego.
