
Według najnowszych danych dotyczących praktyk religijnych, które ostatnio podał Kościół w swym roczniku statystycznym, Polska jest najbardziej katolickim krajem na świecie. I chyba dla nikogo nie jest to jakimś nadzwyczajnym zaskoczeniem. Tym bardziej, że podobne dane można przeczytać też w roczniku statystycznym GUS dotyczącym wyznań.
Także z niego wynika, że w 1924 roku w Polsce 91,5 proc. mieszkańców stanowili katolicy, co wyraźnie dowodzi, że pod tym względem wiedziemy prym na całej kuli ziemskiej. Dla porównania warto podać, że na drugim miejscu plasuje się San Marino, gdzie jest 86,2 proc. katolików, a na trzecim Paragwaj (84,8 proc.).
Krótko mówiąc, pod względem ilości katolików nie mamy sobie równych, ale tu trzeba jednak zaznaczyć, że są to dane oparte na deklaracjach poszczególnych osób. Czyli np. ankieter pyta jakiegoś rodaka, czy jest on katolikiem i istnieje duże prawdopodobieństwo, że w kraju o takich tradycjach katolickich większość ankietowanych nie będzie chciała odstawać od większości i zapewne wyzna, iż „oczywiście tak”. Ale czy jest to jednak prawda, to już niewątpliwie całkiem inna sprawa, bo odpowiedź w wielu przypadkach może wynikać z wpojonej nam zasady, że katolik to dobry i porządny człowiek, więc nie warto ryzykować wypowiedzią, iż się nim nie jest. Ponadto choć do katolicyzmu przyznaje się aż 91,5 proc. osób, to według danych statystyków Kościoła Rzymskokatolickiego na msze święte regularnie uczęszcza zaledwie 29 proc., a do komunii świętej przystępuje jeno 14. proc. Maleje także liczba małżeństw zawieranych w kościołach oraz liczba uczniów uczęszczających na lekcje religii. Pewien kryzys widać również w liczbie powołań.
Nasz mocno manifestowany katolicyzm można też sprawdzić w światku politycznym, zwłaszcza wśród członków PiS, którzy lubują się w demonstrowaniu swej religijności. Wyraża się to np. w licznym udziale pisowskich polityków w pielgrzymkach na Jasną Górę, głównie tych transmitowanych przez różne telewizje, które mają przekonać naród o głębokiej wierze owych pątników. Ich przywódcy wygłaszają nawet przemówienia sprzed samego ołtarza, powołując się na wartości chrześcijańskie, chociaż – jak ocenia prof. Magdalena Środa – ich postępowanie stoi w jaskrawej sprzeczności z tymi zasadami. „Mienią się katolikami, a szczują na uchodźców, rozwodzą się, żyją niemoralnie, mają kochanki i kłamią” – twierdzi prof. Środa, do czego należałoby dodać, że przez minionych osiem lat także całkiem nieźle kradli.
Po swych „kazaniach” w trakcie kościelnych uroczystości potrafią też tańcować i to wraz ze swym ulubionym dyrektorem Rydzykiem, szczodrze przez nich obdarowywanym w zamian za polityczne poparcie. Pląsają zaś w rytmie pieśni religijnych, bo przecież nie od dziś wiadomo, że nie ma to jak tany w takt nabożnych pieśni. Politycy PiS od dawna występują też w Radiu Maryja, bo tam również mają świetną okazję, by w imię miłości bliźniego zbluzgać konkurentów i obrazić ludzi różnymi formami dyskryminacji, nienawiści i agresji. A każdego, kto ma inne zdanie, to sam wódz PiS potrafi nazwać „zbiorem śmieci”. Modli się pod figurą, a ma diabła za skórą?
Na koniec zaś, aby było choć trochę weselej, przytoczę znaną myśl Stanisława Jerzego Leca: „Czy jestem wierzący? Bóg jeden raczy wiedzieć”.
