
Sporą sensację, a nawet poruszenie w kręgach miłośników zwierząt wywołała zapowiedź ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Waldemara Żurka dotycząca psów, które mają być umieszczane w… zakładach karnych. Na początek w Olsztynie i Hajnówce. Jak to? – pytano. – Zwierzaki do kryminałów? Za co?
Sprawa szybko się jednak wyjaśniła i okazało się, że pomysł, który początkowo mógł zaskoczyć, jest racjonalny i dobrze przemyślany. Minister poinformował bowiem, że z powodu złej sytuacji w wielu naszych schroniskach dla zwierząt, nazywanych już nawet patoschroniskami, o czym zresztą media głośno ostatnio bębniły, psy znajdą w więzieniach znacznie lepsze warunki. Stworzy się tam bowiem mikroschroniska, a przy okazji osadzeni będą mieli szansę zdobyć nowe kwalifikacje jako opiekunowie czworonogów. Tym samym to nowatorskie rozwiązanie powinno mieć podwójną zaletę, gdyż pomoże zwierzętom, a jednocześnie będzie wspierać proces resocjalizacji więźniów. Oczywiście psy, które trafią do pudła, będą miały też zapewnioną właściwą opiekę weterynaryjną, a osadzeni przejdą szkolenia pod okiem behawiorystów.
Minister Żurek zapowiedział też całą serię innych jeszcze inicjatyw, które mają poprawić ochronę zwierząt w Polsce, w tym też zaostrzenie kar za znęcanie się nad nimi, ale to już inny temat. Tu możemy natomiast dodać taką oto interesującą nowinkę, że już od początku br. pracownicy resortu sprawiedliwości, z inicjatywy i za zgodą jego szefa, mogą przychodzić do pracy ze swoimi psami, a jedynym wymogiem jest to, by były zdrowe, zaszczepione i dobrze wychowane, co u psów zdarza się częściej, niż choćby u niektórych polityków.
Z ciekawości sprawdziliśmy, czy w naszym pięknym kraju zwykły petent może wchodzić np. do różnych biur z psem lub kotem? Okazało się, że na drzwiach licznych instytucji wiszą tabliczki zakazujące wstępu zwierzętom. I tu trzeba od razu wyjaśnić, że urzędujący tam mogą sobie te tabliczki schować na pamiątkę, gdyż nasze przepisy jasno stanowią, iż takie zakazy w budynkach administracji państwowej nie mają żadnej mocy prawnej. Zwierzęta są u nas uznawane za użytkowników przestrzeni publicznej na równi z mieszkańcami. Tak więc do urzędu, choćby wisiało tam sto takich zakazów, wchodzimy z psami lub kotami bez żadnych ograniczeń, zachowując jedynie zasady bezpieczeństwa i porządku. Dotyczy to wszystkich, w tym Urzędu Rady Ministrów.
Jedynym obiektem, przy którego zwiedzaniu właścicielom psów zabroniono wstępu ze swymi pupilami, jest Pałac Prezydencki. Ale psy to mądre zwierzęta i zapewne same omijają go z daleka, gdyż potrafią zwęszyć, że mogłyby zostać tam przykute łańcuchami z powodu weta prezydenta Nawrockiego w sprawie „ustawy łańcuchowej”. Więc omijają pałac z daleka.
W sprawie dotyczącej opieki nad zwierzętami mamy też miłą wiadomość. Otóż według rankingu dokonanego na podstawie statystyk udostępnionych przez Word Animal Protection International jesteśmy w pierwszej dziesiątce krajów dbających o dobrostan zwierząt. Widać to zresztą gołym okiem, gdy patrzymy na coraz więcej rodaków spacerujących ze swymi psiakami, jak z najlepszymi przyjaciółmi, w tym także tymi, które przygarnęli ze schronisk. Ba, nawet sporo proboszczów akceptuje już w swych kościołach obecność psów i to nie tylko w Dniu św. Franciszka, patrona zwierząt.
Więc osobnikom, którzy nie akceptują, można by rzec krótko: A pies ci mordę lizał!
