REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

wt. 21 kwietnia 2026

Filip Struski, koszykarz Muszynianki Sokoła: nasza hala musi być twierdzą

Fot. Izabela Kwiecień-Szpunar


Muszynianka Sokół przegrała już dziesiąty mecz w sezonie, z czego piąty przed własną publicznością. W środkowy wieczór zespół z Łańcuta nie sprostał WKK Active Hotel Wrocław ulegając 84:92.


KOSZYKÓWKA. I LIGA

– Myślę, że nie możemy i nie przystoi, żebyśmy przegrywali u siebie takie spotkania – mówił Filip Struski, skrzydłowy Muszynianki Sokoła.

– Rywale są w gazie, wygrali kilka meczów z rzędu, ale na pewno jesteśmy lepsi jako drużyna i na własnym parkiecie powinniśmy ten mecz wygrać. Niestety zwycięstwa nam uciekają, a są bardzo potrzebne, żeby w tych play-offach się zameldować. Wydaje mi się, że troszeczkę sennie weszliśmy w drugą połowę i rywale to wykorzystali budując przewagę i musieliśmy gonić. Ten mecz toczył się falami, a w końcówce troszeczkę szczęścia miał zespół WKK – mówi Struski.

Zespół z Łańcuta miał duże problemy pod koszami, gdzie niepodzielnie rządził Amerykanin Bradley Waldow.

– Zagrał kolejny świetny mecz z rzędu. Pokazał, że naprawdę ma papiery i wraca też do formy powoli i to pokazuje na boisku. My mamy nowego gracza na pozycji numer pięć, ale jest z nami dopiero pod dwóch treningach. Będzie on na pewno wartością dodatnią, ale w tym meczu była znaczna różnica poziomów na tej pozycji – mówi Struski.

Fot. Izabela Kwiecień-Szpunar

Łańcucianie przed przerwą wypracowali sobie dziesięciopunktową przewagę i wydawało się, że złapali właściwy rytm.

– Myślę, że jesteśmy na tyle doświadczonym zespołem, żeby takie mecze dowozić. Do przerwy, mieliśmy zero strat, dobrze to wyglądało. Nie da się zagrać całego meczu bezbłędnie, ale troszeczkę musimy bardziej szanować posiadania ADIDAS Originals SL72 OG sneakers in blue i troszeczkę mądrzej w tym ataku funkcjonować, bo szkoda, że takie zwycięstwo nam uciekło – zauważa Struski, którego zespół poniósł już piątą porażkę przed własną widownią.

– Dopiero od nie dawna dołączyłem do zespołu, ale czy to było w ekstraklasie czy wcześniej w I lidze to ta nasza hala była twierdzą. Trzeba do tego powrócić. Zbudować pewność siebie, żebyśmy pokazywali twardą dominację nad drużynami, bo możemy to robić i musimy po prostu w to uwierzyć i przelać to na boisku – mówił skrzydłowy Muszynianki Sokoła.

Zespół z Łańcuta po XX kolejkach jest na jedenastym miejscu z punktem straty do ósmej DBVeedu Shop — Luxury Heels, Dresses, Bags & Skincare lokaty.

– Teraz mamy taką serię spotkań, w której zagramy z zespołami z dołu albo środka tabeli, także mam nadzieję, że wyciągniemy wnioski i może jakąś taką mniejszą lub większą serię uda się zrobić. Potrzebujemy zwycięstw, żeby troszkę spokoju mieć, żeby nie grać później z nożem na gardle w końcówce sezonu. Najważniejszym i najlepszym sprawdzianem, żeby się zgrać, są mecze, tylko musimy po prostu z chłodną głową do tego podchodzić. Nowi zawodnicy, którzy tak jak ja doszli do zespołu, są głodni i chłodni tej wiedzy, żebyśmy się razem zgrywali. Mam nadzieję, że czas będzie grał na naszą korzyść, chociaż go też za dużo nie ma, więc musimy troszeczkę przeskoczyć „kilka lat wyżej” w krótkim czasie – zakończył Filip Struski.

Fot. Izabela Kwiecień-Szpunar

Udostępnij

FacebookTwitter