
W piątkowym meczu eliminacji do mistrzostw świata Jordan Loyd trafił za trzy niemal równo z syreną i Polska pokonała Łotwę 84:82. Wyczyn ten niemal w identyczny sposób w sobotni wieczór skopiował Mateusz Kaszowski i Solvera Sokół pokonał KK Polonię Warszawa 100:99.
KOSZYKÓWKA. I LIGA
– W ubiegłym sezonie również po takiej samej zagrywce udało mi się trafić na zwycięstwo w Starogardzie Gdańskim, gdzie mój tato zerwał więzadło rzepki. Dobrze, że dziś nie skakał, choć nie wiem bo nie patrzyłem. Cieszę się niezmiernie, że to wpadło. Poczułem już po zasłonie od Piotrka, że mam dużo miejsca i wiedziałem, że teraz wszystko zależy ode mnie. Dobra zasłona od chłopaków spowodowała, że zostałem tylko sam i rzucałem zza nic. Piłka leciał dobrze, byłem przekonany, że wpadnie od razu, ale jak uderzyła w dwie obręcze to wydawało mi się, że niestety nic z tego nie będzie. Los tak chciał i koszykówka nam trochę oddaje, te nasze słabości z całego sezonu, kontuzje i cieszę się, że wygrywamy taki mecz u siebie – mówił po meczu dla Radia Rzeszów, bohater sobotniego meczu Mateusz Kaszowski.
Sytuacja w sobotę w Łańcucie była niemal identyczna jak w Rydze, gdzie dzień wcześniej grała reprezentacja Polski. Do końca meczu pozostawało 1,9 sekundy, a Solvera Sokół przegrywał 97:99. Wcześniej o czas poprosił trener Dariusz Kaszowski, który rozrysował akcję, a jego zespół mógł wprowadzać piłkę do gry na połowie rywala. Piłka trafiła do syna szkoleniowca gospodarzy, a ten z zimną krwią zapewnił zwycięstwo, choć piłka najpierw odbiła się wysoko od obręczy i… wpadła do kosza.
Początek meczu nie wskazywał na takie emocje, gospodarze prowadzili różnicą 9 pkt (16:7) i wydawało się, że będą kontrolować sytuację. Rywale szybko jednak odrobili straty. W II kwarcie wygrywali 39:32, a na przerwę zeszli z zaliczką czterech punktów. Przez całą III kwartę łańcucianie cały czas gonili, ale nieznacznie prowadzili rywale. W IV kwarcie przy stanie 86:89 ekipa trenera Dariusza Kaszowskiego zdobyła z rzędu dziewięć punktów i wyszła na prowadzenie 95:89. Do końca pozostało niespełna pięć minut. Koszykarze ze stolicy odpowiedzieli serią 8:0 i to oni znów wygrywali 97:95, a do końca pozostawały 32 sekundy. W odpowiedzi trafił Wieloch (97:97), ale zaraz zapunktował Sullinger i Polonia miała dwa „oczka” zaliczki, a do końca meczu pozostawały 1,89sekundy. W nich zimną krew zachował ww. Mateusz Kaszowski i łańcucianie mogli fetować wygraną.
Solvera Sokół Łańcut – KKS Polonia Warszawa 100:99
(22:27, 31:30, 28:25, 19:17)
Solvera Sokół: Kaszowski 31 (6×3), Zegzuła 11 (1×3, 5 a.), Łabinowicz 16 (2×3), Struski 4 (1×3), Milovanović 27 (11 zb.) oraz Czempiel 0, Bręk 0, Wieloch 7 (1×3), Krzywdziński 0, Kucharek 1 (6 zb.), Hlebowicki 3.
KKS Polonia: Sullinger 8, Zalewski 0, Malesa 19 (2×3, 7 a., 4 s.), Robinson 35 (6×3, 5 zb., 4 s.), Borowski 4 oraz Osiński 0, Trzybiński 0, Pułkotycki 14 (4×3, 5 zb.) Duda 8 (8 zb.), Niemiec 7, Poradzki 4.
Sędziowali: M. Wawrzyński, M. Cieśla, A. Rakowski. Widzów 725.
Konferencja pomeczowa:
PRZECZYTAJ TEŻ: Coraz większe pustki na Podpromiu, a koszykarze OPTeam Energia Polska Resovia przegrywają z PGE Spójnią
