
Paragwaj i Maroko awansowały w poniedziałek do 1/8 finału piłkarskiego mundialu. Sensację sprawiła drużyna Paragwaju, eliminując po rzutach karnych czterokrotnych mistrzów świata – Niemców. Do domu wracają również Holendrzy.
PIŁKA NOŻNA. MISTRZOSTWA ŚWIATA
Po wywalczeniu w 2014 roku czwartego tytułu mistrzowskiego niemieccy piłkarze odpadli z trzeciego z rzędu mundialu jeszcze przed 1/8 finału. Powtórzyła się historia z Rosji i Kataru, choć tam nie wyszli z grupy. W Bostonie w meczu z Paragwajem Niemcy zaprezentowali się bardzo słabo, szczególnie w pierwszej połowie. Wprawdzie posiadali piłkę przez ponad 70 proc. czasu, wymienili mnóstwo podań, ale grali schematycznie i rywale bez trudu rozbijali ich ataki. Tuż przed przerwą Paragwajczycy zdobyli bramkę, którą po składnej akcji zakończył główką Julio Enciso. Wyrównał w 54. minucie również strzałem głową Kai Havertz. W dogrywce Niemcy cieszyli się z bramki Jonathana Taha, ale… krótko. Po analizie VAR sędzia nie uznał trafienia, dopatrując się faulu na paragwajskim bramkarzu Orlando Gillu.
O awansie decydowały rzuty karne. Niemcy wcześniej nigdy nie ponieśli porażki w konkursie „jedenastek” w mistrzostwach świata, ale ich wiarę w siebie zachwiała nieudana próba Havertza. Gill, bardzo dobrze spisujący się w regulaminowym czasie i w dogrywce, obronił strzał napastnika Arsenalu, a potem Nicka Woltemade. W czwartej serii pomylił się jednak Antonio Sanabria, chwilę później drugiej „piłki meczowej” nie wykorzystał Fabian Balbuena, którego wyczuł Neuer.
Emocje sięgały zenitu, kiedy do piłki podszedł Jonathan Tah. Huknął mocno i… w trybuny. Trzecią piłkę meczową dla Paragwaju miał Jose Canale. Uderzył pewnie, dokładnie i sensacja stała się faktem.
Rzuty karne rozstrzygnęły także rywalizację w Monterrey pomiędzy reprezentacjami Maroka i Holandii. Mecz miał dodatkowy kontekst, ponieważ w Holandii mieszka ponad 437 tys. osób marokańskiego pochodzenia. W samej drużynie z Afryki są zawodnicy urodzeni, wychowani albo piłkarsko ukształtowani w Holandii, m.in. Ismael Saibari. W pierwszej połowie dominowali Marokańczycy. Czwarta drużyna poprzedniego mundialu w Katarze częściej atakowała i dłużej utrzymywała się przy piłce. Bramkarz Bart Verbruggen uratował „Pomarańczowych” m.in. po główce Neila El Aynaouiego i strzale Achrafa Hakimiego. W doliczonym czasie gry centymetrów zabrakło Saibariemu, by trącić piłkę po dośrodkowaniu i strzelić czwartego gola w turnieju.
Niedługo po przerwie drugą bramkową szansę miał Hakimi, ale po jego uderzeniu z ostrego kąta piłka trafiła w poprzeczkę. Jednak to Holendrzy otworzyli wynik. W 72. minucie Verbruggen wykopał piłkę do Crysencio Summerville’a, który błyskawicznie znalazł się w pobliżu pola karnego Marokańczyków, upadając podał jeszcze do Cody’ego Gakpo, a ten wykończył akcję. Wyrównał w doliczonym czasie gry strzałem głową Issa Diop. Nie bez winy przy utracie bramki był kapitan holenderskiej drużyny Virgil van Dijk.
W dogrywce najlepszą okazję miał Soufiane Rahimi, ale przegrał pojedynek sam na sam z Verbruggenem. Konkurs karnych był prawdziwym rollercoasterem. W holenderskim zespole swoich prób nie wykorzystali Justin Kluivert (trafił w słupek), Quinten Timber (obok słupka) oraz Summerville, którego strzał marokański bramkarz Bono obronił jedną ręką. Po stronie Maroka pomylili się Neil El Aynaoui (w poprzeczkę) i Hakimi (w słupek). Szczęśliwie trafił do bramki Rahimi – Verbruggen już prawie złapał piłkę, lecz wepchnął ją do siatki… piętą. Zwycięstwo Marokańczyków przypieczętował Saibari.
We wtorek rozegrane zostaną kolejne trzy mecze 1/16 finału i ze względu na zestaw par na pewno dostanie się do kolejnej rundy co najmniej jeden zespół z Europy. W Arlington Wybrzeże Kości Słoniowej zmierzy się z Norwegią, a na zwycięzcę tego spotkania czeka Brazylia. Z kolei Paragwaj zagra z lepszym ze starcia w East Rutherford między Francją a Szwecją. Natomiast o godz. 3 w nocy w stolicy Meksyku rozpocznie się spotkanie reprezentacji tego kraju z Ekwadorem.
Niemcy – Paragwaj 1-1 (1:1, 0:1), karne 3-4
0-1 Julio Enciso (42. ), 1-1 Kai Havertz (54.)
Holandia – Maroko 1-1 (0-0), karne 2-3
1-0 Cody Gakpo (72.), 1-1 Issa Diop (90+1)
PRZECZYTAJ TEŻ: Pech Japończyków, Brazylia gra dalej (wideo)
https://www.youtube.com/watch?v=x47vY81mO-0
https://www.youtube.com/watch?v=njjYgOLHaFk
