
(Fot. CWKS Resovia S.A.)
Choć Resovię czekało jedno z najtrudniejszych wyzwań w sezonie, rzeszowianie doskonale wiedzieli, że porażka w Skierniewicach może wciągnąć ich na dobre do walki o utrzymanie. Unia, mimo że nie zdominowała „Pasiaków”, jak przystało na lidera sięgnęła po zwycięstwo i zepchnęła biało-czerwonych do strefy barażowej.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 2. LIGA
Unia Skierniewice okazała się rywalem zdecydowanie w zasięgu mającej swoje problemy Resovii. Przyjezdni, świadomi wagi spotkania, od początku postawili się liderowi. Rzeszowianie skutecznie pressowali próbujących rozgrywać piłkę gospodarzy, a po odbiorach sprawnie przechodzili do ataku.
Początkowo dobra postawa gości nie przyniosła efektów, bo to gospodarze jako pierwsi trafili do siatki. Resoviacy nie ustrzegli się błędu po bezpośrednim, długim podaniu od bramkarza. Po stronie rzeszowian najbliżej gola był Gracjan Jaroch, którego strzał minimalnie minął bramkę.
„Pasiaki” rozkręciły się po przerwie. Resovia, napędzana przez Adriana Małachowskiego i Gracjana Jarocha, coraz groźniej atakowała defensywę lidera. Podkarpacki zespół dopiął swego po zagraniu Kornela Rębisza z prawej strony, gdy płaskim strzałem do siatki trafił Bartosz Grasza. To trafienie jeszcze bardziej nakręciło przyjezdnych. Gdyby Javier Ortiz wykazał się większą skutecznością w dwóch dogodnych sytuacjach, rzeszowianie mogliby wywieźć ze Skierniewic komplet punktów.
Spora kontrowersja
Nieskuteczność biało-czerwonych zemściła się w końcówce spotkania. Ponownie Sabiło – tym razem po strzale głową – pokonał Mikołaja Kwiatka. Goście mieli jednak ogromne pretensje do arbitra, ponieważ gospodarze wznowili grę po faulu, gdy piłka wciąż się toczyła.
Po meczu trener Resovii nie ukrywał rozczarowania przebiegiem tej sytuacji.
– Jeżeli już mamy przegrać, to na pewno nie w takich okolicznościach, jakie dziś miały miejsce. Wszyscy to widzieli – zaznaczył Kamil Kuzera, odnosząc się do decyzji sędziego.
– Wiedzieliśmy, z jakim przeciwnikiem przyjdzie nam się zmierzyć, ale rozmawialiśmy o tym, że każdy zespół w tej lidze jest w naszym zasięgu. Oczywiście tabela dziś mówi co innego. Mieliśmy swój pomysł i plan na ten mecz, a także sytuacje, które mogły pomóc go zrealizować. Chciałbym oglądać Resovię, która właśnie tak gra w piłkę – jest nieustępliwa, zdeterminowana i kreuje sytuacje. Dzisiaj ich nie wykorzystaliśmy. Niestety, nie zabieramy stąd nawet punktu, na który na pewno zasłużyliśmy – podsumował szkoleniowiec rzeszowian.
UNIA Skierniewice – RESOVIA 2-1 (1-0)
1-0 Sabiło (29.), 1-1 Grasza (59.), 2-1 Sabiło (87.)
UNIA: Grocholski – Mierzwa, Kamiński, Woliński, Straus, Turek (59. Czarnecki) Gąska (79. Szmyd), Makuch (64. Ławrynowicz), Kosior (64. Toporkiewicz), Sabiłło, Bida
RESOVIA: Kwiatek – J. Banach, Szymocha, Romanowski, Grasza (82. Hanc), Rębisz, Małachowski, Strzeboński, Czyżycki, Jaroch (82. Jokel), Ortiz (75. Silnỳ)
Sędziował Mateusz Stępniak (Gdańsk). Żółte kartki: Kosior, Sabiłło – Rębisz, Małachowski.
