REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

wt. 18 czerwca 2024

Wypuścili zdobycz z rąk. Stal Rzeszów przegrała w Gdańsku

W Gdańsku nie brakował, a pojedynków indywidualnych. (Fot. Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.pl)

Niepokonana od pięciu meczów Stal Rzeszów przegrała w Gdańsku, gdzie sposób na zespół Marka Zuba znalazł rzeszowski trener Szymon Grabowski. Lechiści zwyciężyli po bramce strzelonej z kontrataku w końcówce spotkania. – Nie musieliśmy przegrać. Zbyt łatwo traciliśmy gole – skwitował szkoleniowiec biało-niebieskich.

FORTUNA I LIGA

Lechia podejmowała stalowców po trzech tygodniach przerwy od gry. Forma spadkowicza z ekstraklasy była więc sporą niewiadomą. Stal natomiast w ostatnich pięciu meczach wygrała czterokrotnie, raz dzieląc się łupem z przeciwnikiem. Na zadowalającą dyspozycję rzeszowian zwracał uwagę trener Lechii, Szymon Grabowski.

– Stal to drużyna, gdzie występuje połączenie doświadczenia z młodością, na czele z mądrym piłkarsko Łyczką, inteligentnym Kądziołką, tak że na pewno czeka nas bardzo fajny pojedynek z zespołem, który przyjedzie nie tylko się bronić, a będzie czekała na swoje momenty i będzie chciała wygrać – powiedział przed meczem opiekun biało-zielonych, który także chylił czoła względem ekipy z Hetmańskiej, z którą wiele lat rywalizował jako piłkarz oraz trener Resovii.

– Stal bardzo szanuję, darze ją dużym respektem – zdradził wychowanek „Pasiaków”. Rzeszowski coach, jak okazało się w sobotę, świetnie przygotował gdańszczan do potyczki z dobrze sobie znanym rywalem. To gospodarze od pierwszego gwizdka lepiej operowali piłką, będąc drużyną groźniejszą w ataku pozycyjnym, jak i ataku szybkim. Miejscowi zasłużenie objęli prowadzenie po akcji prawym skrzydłem.

Wyprowadzana od własnej połowy piłka trafiła do Camilo Meny, który dośrodkował w kierunku dalszego słupka, a tam futbolówkę za linię bramkową skierował strzałem z powietrza Maksym Chłań. W tej sytuacji na pewno lepiej mógł zachować się Jakub Wrąbel, który przepuścił piłkę między rękami. Po straconym golu Stal zaczęła grać lepiej, przechodząc do odważniejszych ataków na połowę przeciwnika. Goście w końcówce pierwszej odsłony spotkania mieli niezłą szansę na wyrównanie. Dośrodkowanie aktywnego Patryka Warczaka padło łupem Krzysztofa Danielewicza, ale jego próba głową nieznacznie minęła celu.

W drugiej połowie bez zmian

Po zmianie połów obraz gry niewiele się zmienił. To Lechia nadal częściej utrzymywała się przy futbolówce, a Stal nie miała konkretnego pomysłu, jak przebić się przez równie dobrze zorganizowaną defensywę gospodarzy. Ta sztuka w końcu jednak się udała. Biało-niebiescy wyprowadzili ładny kontratak, który napędził Jesus Diaz.

Kolumbijczyk minął rywala, po czym podał do Sebestiena Thilla, ten odegrał do Andrei Prokicia, a serbski skrzydłowy idealnym podaniem obsłużył Adlera Da Silę, który bez przyjęcia wpisał się na listę strzelców. Niestety, tak dobra akcja nie przyczyniła się choćby do remisu. 5 minut przed końcem meczu Tomasz Neugebauer przejął piłkę na własnej połowie i po kilkudziesięciometrowym rajdzie uderzył z dystansu, czym zaskoczył rzeszowskiego golkipera i to Lechia zgarnęła komplet punktów.

– Przegraliśmy mecz, którego nie musieliśmy przegrać. Cóż tu więcej powiedzieć, wygrywa zespół, który strzela więcej bramek. Nie mieliśmy zbyt wielu okazji, żeby nasza sytuacja po stronie zdobyczy bramkowej była lepsza. Oba gole na pewno straciliśmy zbyt łatwo. Lechia strzeliła bramki z dwóch naszych dużych błędów związanych z zagapieniem się i złym odczytaniem sytuacji – komentował Marek Zub, trener Stali.

Szkoleniowiec biało-niebieskich dodał, że jego zespół chciał wszytko postawić na jedną kartę.

– W momencie wyrównania staraliśmy się zdecydowanie pójść do przodu i ze zmianami, i ze sposobem grania, aby wygrać. Nie kalkulowaliśmy remisu i to prawdopodobnie było przyczyną naszej porażki – oceniał opiekun „Żurawi”.

– Na pewno było zagadką, jak Lechia się zaprezentuje po tak długim okresie bez meczu i w momencie, kiedy wypada nam trzech podstawowych zawodników, można było przypuszczać, że będzie to widoczne. Zawodnicy jednak zdali egzamin. Widać było mądrość w grze, wiedzieliśmy, kiedy opaść do obrony średniej, a obrony niskiej. Zaprezentowaliśmy również fajne okazje ofensywne – powiedział zaś szkoleniowiec gdańszczan, Szymon Grabowski.

LECHIA GDAŃSK – STAL RZESZÓW 2-1 (1-0)

1-0 Chłań (35.), 1-1 Adler (78.), 2-1 Neugebauer (85.)

LECHIA: Sarnavsky – Piła, Chindris (52. D’Arrigo), Olsson, Kałachur, Neugebauer, Żelizko, Mena (87. Sypek), Kapić (87. Sezonienko), Khlan, Bobcek (67. Zjawiński)

STAL: Wrąbel – Warczak (87. Pena), Kościelny, Góra, Oleksy, Łyczko (69. Diaz), Kądziołka (12. Łysiak), Danielewicz (69. Wachowiak), Thill, Prokić (87. Kłos), Da Silva

Sędziował Piotr Urban(Warszawa). Żółte kartki: Chłań, Chindri, D’Arrigo, Sarnawśkyj – Góra. Widzów 5579.

Udostępnij

FacebookTwitter

Super Nowości - Wolne Media!

Popularny dziennik w regionie. Znajdziesz tu najciekawsze, zawsze aktualne informacje z województwa podkarpackiego.

Reklama

@2024 – supernowosci24.pl Oficyna Wydawnicza „Press Media” ul. Wojska Polskiego 3 39-300 Mielec Super Nowości Wszelkie prawa zastrzeżone. All Rights Reserved. Polityka prywatności Regulamin