
Czy już wkrótce będziemy żyć po 120 lat? Prof. Monika Puzianowska-Kuźnicka, pionierka badań nad długowiecznością w Polsce, w rozmowie z Onetem tłumaczy, co naprawdę opóźnia starzenie i czy życie po setce jest możliwe. Jej zdaniem przełom w wydłużaniu życia dopiero przed nami, ale już dziś wiemy, co realnie wpływa na zdrowe starzenie.
Według prof. Puzianowskiej-Kuźnickiej, choć badania nad starzeniem bardzo się rozwinęły, na prawdziwy przełom musimy jeszcze poczekać.
– To kwestia kolejnych kilkudziesięciu lat, zanim uda nam się znaleźć sposób na wydłużenie ludzkiego życia ponad to, na co obecnie pozwalają geny i środowisko – mówi Onetowi. Dziś najważniejsze jest nie tyle dążenie do nieśmiertelności, co zdrowe starzenie.
– Większość tych 'cudownych’ metod leczenia to tak naprawdę nic innego, jak próby zrobienia biznesu na jednej z największych potrzeb człowieka, czyli chęci pokonania strachu przed śmiercią. (…) Bardziej wierzę medycynie opartej na faktach niż sensacyjnym doniesieniom komercyjnych start-upów o tym, że wynalazły „cudowną” pigułkę czy zastrzyk na nieśmiertelność – mówi Puzianowska-Kuźnicka.
Za długość życia w 25-55 proc. odpowiadają geny, reszta to środowisko i styl życia. Kluczowe są: zbilansowana dieta, regularna aktywność fizyczna (minimum 150 minut tygodniowo), unikanie używek, stresu i dbanie o sen. Ważne jest też leczenie chorób związanych z wiekiem i korzystanie z prostych rozwiązań, jak okulary czy aparaty słuchowe.
Nie ma jednego środka, który zatrzyma starzenie. Obiecujące są niektóre leki (np. metformina, rapamycyna) i nutraceutyki, ale na ich skuteczność trzeba poczekać. Najlepsze efekty daje konsekwentne dbanie o zdrowie przez całe życie.
Osoby z tzw. niebieskich stref (czyli obszarów, na których ludzie żyją wyjątkowo długo i zdrowo) są aktywne fizycznie, jedzą głównie rośliny, unikają przetworzonej żywności i stresu, mają silne więzi społeczne. To właśnie te codzienne, często niedoceniane nawyki są kluczem do długiego i zdrowego życia.