
Temat Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) w trakcie rozmów z ukraińskimi żołnierzami, dziennikarzami i historykami wciąż budzi emocje. Jak podkreśla w rozmowie z Onetem Pawlo, ukraiński żołnierz, „Za UPA nie przepraszam. To bohaterowie moi i całej Ukrainy. Już inni przepraszali”.
Dla wielu Ukraińców, zwłaszcza młodszego pokolenia, UPA jest symbolem walki o niepodległość. O Pawlo, który urodził się w 1991 r. we wschodniej Ukrainie, w rodzinie posługującej się głównie językiem rosyjskim, czytamy w Onecie. Jak wspomina, w dzieciństwie o UPA słyszał jedynie negatywne opinie, będące efektem propagandy sowieckiej.
Dopiero podczas Pomarańczowej Rewolucji w 2004 r. zaczęto szerzej mówić o UPA jako o ruchu niepodległościowym. W tym samym czasie prezydent Wiktor Juszczenko rozpoczął działania na rzecz budowania ukraińskiej tożsamości narodowej, uznając UPA za uczestników walk o niepodległość Ukrainy.
Wojna z Rosją, która trwa od 2014 r., znacząco wpłynęła na postrzeganie UPA w Ukrainie. Czerwono-czarne flagi, symbol tej formacji, stały się powszechne, a dla wielu Ukraińców UPA jest synonimem oporu wobec sowieckiej Rosji. Jednak w Polsce pamięć o rzezi wołyńskiej, w której zginęły tysiące Polaków, pozostaje żywa. To właśnie te wydarzenia sprawiają, że temat UPA jest tak trudny w relacjach polsko-ukraińskich.
Ukraińscy dziennikarze, którzy odwiedzili Polskę, byli zaskoczeni, jak dużą wagę Polacy przywiązują do kwestii UPA i rzezi wołyńskiej.
– Nie wiedziałam, że to jest dla was tak ważne – przyznała jedna z nich. Z kolei Pawlo, pytany o rzeź wołyńską, odpowiada wprost: „Za UPA nie przepraszam. To bohaterowie moi i całej Ukrainy. Już inni przepraszali. Szczerze mówiąc, nie rozumiem właściwie, w czym jest problem. Wiemy, że Ukraińcy mordowali Polaków na Wołyniu. I już 10 razy wszyscy za to przepraszaliśmy. Ile jeszcze będziemy uważani za winnych? 200 lat?”.