
Rozmowa z JAKUBEM POPIWCZAKIEM, libero Aluron CMC Warty Zawiercie.
SIATKÓWKA. LIGA MISTRZÓW
– Kluczem do sukcesu gospodarzy była zagrywka. Zepsuli wprawdzie 16 serwisów, ale mieli 6 asów. U was wyglądało to gorzej: 12 błędów i tylko 2 asy.
– Tak, mam wrażenie, że nawet gdy trafialiśmy mocno, zespół z Rzeszowa bardzo dobrze przyjmował. Czasami po zagrywce myślałem: „wow, to było dobre uderzenie”, a piłka i tak lądowała idealnie w rękach rozgrywającego. Trzeba im to oddać. Z drugiej strony, w każdym secie byliśmy blisko i mieliśmy swoje szanse. W pierwszej partii mogliśmy w połowie wyjść na prowadzenie i rozstrzygnąć ją na swoją korzyść, ale stało się inaczej. W trzecim secie również nie wykorzystaliśmy okazji. Boli przede wszystkim to, że nie potrafiliśmy przełamać tendencji, w której to Rzeszów był o krok przed nami. Gdy ich doganialiśmy, oni znów się wymykali.
– Wyjście z pierwszego miejsca w grupie bezpośrednio do ćwierćfinału to w waszym przypadku cel minimum?
– Zdecydowanie tak. Dzisiaj wystarczyłyby dwa wygrane sety, by to przypieczętować, a kończymy bez niczego. Teraz w ostatnim meczu z Lüneburgiem musimy zrobić wszystko, by wygrać za trzy punkty i zapewnić sobie to pierwsze miejsce. Nie jest to jednak cel sam w sobie. Chodzi o wywalczenie jak najwyższej pozycji wśród zwycięzców grup, co daje lepsze rozstawienie w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Chcemy trafić na teoretycznie słabszego rywala, by zwiększyć swoje szanse na awans do Final Four.
– Asseco Resovia wygrywa z wami po raz drugi w tym sezonie i to w trzech setach…
– Myślę, że to może być dla nas pewien problem. Podobnie było w meczach z Projektem Warszawa czy podczas Klubowych Mistrzostw Świata. Gdy rywal nas przełamywał w dwóch pierwszych setach, mieliśmy trudności z odwróceniem losów spotkania, mimo pojawiających się szans. Dzisiaj było podobnie i musimy się na tym elemencie skupić. Ostatni mecz w Zawierciu pokazał jednak, że potrafimy wychodzić z takich opresji. Tam również zapowiadało się na prowadzenie rywali, a ostatecznie to my cieszyliśmy się ze zwycięstwa. Zostawiliśmy tam mnóstwo serca i emocji. Myślę, że właśnie tego trochę dziś zabrakło.
– Grając w barwach Jastrzębskiego Węgla wygrywał pan z Asseco Resovią mecz za meczem. Ta seria trwała kilka dobrych lat…
– Mamy dwie porażki, ale wciąż na koncie są trzy wygrane w sezonie, więc nie jest tak źle.
PRZECZYTAJ TEŻ: Asseco Resovia wygrała z Aluronem CMC Wartą Zawiercie i zapewniła sobie awans do dalszej fazy Ligi Mistrzów (zdjęcia)
