
Karol Butryn, atakujący Asseco Resovii ma na koncie dwie statuetki Red Bull Super Asa, ale jak przyznaje najważniejsze są wygrane zespołu, a nie indywidualne wyróżnienia.
SIATKÓWKA. TAURON LIGA
– Jak będziemy dobrze grać i wygrywać to nie ważne, kto będzie je zdobywał. Najważniejsze są zwycięstwa zespołu. W meczu z Treflem mógł ją dostać Marcin Janusz bo miała więcej asów niż ja, a nie przebił setki, także ważniejsza jest ilość, a nie prędkość – mówił na portalu tauronliga.pl, Karol Butryn, atakujący Asseco Resovii przyznając, że takie wyróżnienie w klubowym regulaminie trochę kosztuje. – Tak jest w każdym klubie, ale nie ma problemu jak będziemy wygrywać to jest ok.
Asseco Resovia po III kolejkach TAURON Ligi z bilansem 2-1 zajmuje czwarte miejsce. Rzeszowianie ostatnio przed własną widownią pokonali Energę Trefla Gdańsk 3-1 po meczu, który nie był porywającym widowiskiem.
– Jeśli chodzi o start TAURON Ligi to mecze te nie stoją na najwyższym poziomie. Wszystkie drużyny zresztą muszą poświęcić dużo czasu na treningi, na zgrania się, żeby na ten najwyższy poziom wejść. Z Treflem też zaczęliśmy niemrawo, popełnialiśmy dużo błędów i ten pierwszy set nam uciekł. Później odrzuciliśmy ich od siatki, Zaczęliśmy więcej bronić piłek, napędziliśmy i to my już dyktowaliśmy warunki – mówił atakujący Asseco Resovii.
Siatkarze z Rzeszowa po wygranej z Energą Treflem dostali dwa dni wolnego, po których wrócili do treningów, a najbliższy mecz rozegrają 8 listopada z Aluron CMC Wartą Zawiercie. – Był czas na odpoczynek po ciężkich treningach i zabieramy się dalej do pracy. Trener dużo daje wskazówek, dużo wymaga i naprawdę trzeba być skoncentrowanym na każdym treningu i ciężko pracować – mówił Butryn i dodawał.
– Na treningu jest intensywność i czy to jest krótki czy długi, to na pewno jest intensywniej i trzeba dać maksa z siebie. Na pewno przez tę intensywność treningi są bardzo wymagające, jest bardzo ciężko, ale musimy się do tego przyzwyczaić. Na pewno o tym wiemy, że potrzebujemy czasu na to, żeby dojść też fizycznie i przyzwyczaić się do tych treningów i żeby później to przełożyć na mecz – stwierdził atakujący zespołu z Rzeszowa.
Na pewno plusem na stracie sezonu TAURON Ligi dla resoviaków, jest to, że podczas przygotowań nie byli aż w tak mocno okrojonym składzie jak w poprzednich latach. – Większość zawodników była w tym okresie, ale trenowanie w dziesięciu to nie jest trenowanie w czternastu i robienie pełnych szóstek. Chłopaki dołączali, ale to nie jest tak samo, jakby była czternastka gotowa. Pomagali młodzi, ale czasami różnie bywało z nimi na treningach, choć na pewno część zawodników się tych młodych wyróżniła i pokazała z bardzo dobrej strony. Tak jak rok temu Maksymilian Łysoń, który przeszedł do Suwałk – zakończył Bytryn.
PRZECZYTAJ TEŻ: Marcin Janusz, siatkarz Asseco Resovii: na razie gramy takim bezpiecznym składem