
Po dwóch przegranych z rzędu piłkarze Stali Rzeszów jechali na Dolny Śląsk z dużymi nadziejami na zwycięstwo. I choć stalowcy w konfrontacji z Miedzią Legnica byli równorzędnym partnerem dla gospodarzy, wrócili do domu z niczym, tracąc bramkę w ostatnich minutach spotkania. Po ostatnim gwizdku niezadowolenia z pracy sędziów nie krył trener gości – Marek Zub.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA
Początek spotkania zdecydowanie należał do Miedzi. Stal nie mogła sobie poradzić zwłaszcza z atakami lewym skrzydłem, a po kolejnym dośrodkowaniu z tego sektora Ksawery Kukułka faulował wybiegającego zza jego pleców Oliwiera Szymoniaka, po czym arbiter wskazał na rzut karny. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Marcel Mansfeld, lecz na wysokości zadania stanął ten, na którego po raz kolejny niespodziewanie postawił trener Marek Zub – zmiennik Marka Kozioła, Swiatosław Waniwśkyj. Ukraiński bramkarz, który dopiero po raz trzeci w sezonie pojawił się między słupkami, wyczuł intencje strzelającego i zapobiegł utracie bramki.
Taki moment był potrzebny rzeszowianom Nike Air Force 1 '07 LV8 ribbon sneakers in white and pink , którzy po raz pierwszy Nike Purple Air Force 1 Low Retro Premium Sneakers dłużej zagościli na połowie rywala. Przyjezdni konstruowali dobre, płynne akcje, po których mogły, a w zasadzie powinny paść bramki. Dwóch niezłych okazji – w tym jednej sam na sam – nie wykorzystał Krystian Wachowiak, ponadto szansę na przełamanie miał Jonathan Junior. Brazylijczyk otrzymał w prezencie piłkę od zawodnika Miedzi, ale gdy stanął oko w oko z bramkarzem, strzelił wprost w niego.
Po zmianie stron kibice byli świadkami jeszcze ciekawszego widowiska. Akcja przenosiła się z jednej bramki pod drugą, ale więcej klarownych sytuacji mieli legniczanie. To oni także rozpoczęli strzelanie goli w tym spotkaniu. Miejscowi ponownie „uruchomili” lewą flankę, z której dośrodkowanie w pole karne posłał Cezary Polak, a z kilku metrów piłkę do siatki skierował wcześniejszy pechowiec – Mansfeld.
Stal jednak dość szybko zdołała odpowiedzieć. Niespodziewanie w czasie akcji ofensywnej w polu karnym znalazł się środkowy obrońca Władisław Krasowskij i celnym strzałem głową wykończył wrzutkę Szymona Łyczki.
Wyrównujące trafienie jeszcze bardziej zdeterminowało Miedź, która mocno ostrzeliwała rzeszowską bramkę. Gdyby nie golkiper biało-niebieskich, Stal mogła stracić kilka bramek. Niestety, Waniwśkyj nie zdołał uchronić swojej drużyny przed porażką. Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry miejscowi po zamieszaniu podbramkowym „wepchnęli” piłkę do siatki. I choć Stal zgłaszała sędziemu sporo zastrzeżeń, arbiter po chwili weryfikacji uznał bramkę, a „Żurawie” przegrały trzeci mecz z rzędu, oddalając się od strefy barażowej.
Marek Zub: Jesteśmy ofiarą błędu sędziowskiego
Na pomeczowej konferencji prasowej trener przyjezdnych nie mógł zrozumieć decyzji zespołu sędziowskiego, zwracając uwagę, że drugi gol dla Miedzi nie powinien zostać uznany.
– Nie ukrywam, że straciliśmy przynajmniej jeden punkt. Chciałem powtórzyć pewną kwestię, o której kiedyś wspomniałem. W momencie, kiedy rywalizacja w lidze wkracza w bardzo decydującą fazę, oczekiwałbym naprawdę dużej koncentracji i pomocy ze strony tych, którzy sędziują mecze. Wydaje mi się, że jesteśmy dzisiaj ofiarą błędu sędziowskiego. Muszę to zdecydowanie powiedzieć, ponieważ sytuacja, po której padła bramka, nie powinna mieć miejsca. Mam tu na myśli ten rzut rożny. Jeżeli jeden sędzia nie zauważył, że ewidentnie piłka po uderzeniu głową trafiła w zawodnika Miedzi i wyszła za bramkę, to jest jeszcze przynajmniej jeden sędzia, który powinien to widzieć – powiedział Marek Zub.
– W związku z tym chcę wyrazić swoją opinię, że tego typu błąd spowodował, iż nie wywieźliśmy stąd przynajmniej punktu. Poza tym, jeżeli chodzi o cały mecz, to uważam – i podkreślę to, co powiedziałem na początku – że nie czuję się przegranym w tym spotkaniu. Wydaje mi się, że Stal była równorzędnym przeciwnikiem i niekoniecznie musiała przegrać – podsumował szkoleniowiec gości.
MIEDŹ Legnica – STAL Rzeszów 2-1 (0-0)
1-0 Mansfeld (57.), 1-1 Krasowskij (64.), 2-1 Jovičić (88.)
MIEDŹ: Lučić – Polak, Kwiecień, Jovicić, Grudziński (76. Bochnak), Szymoniak (81. Kuczko), Cordoba, Serafin, Rakip (65. Petrović), Antonik (76. Mioć), Mansfeld (65. Stanclik)
STAL: Waniwśkyj – Warczak, Krasowskij, Synoś, Kukułka, Sławiński, Łysiak, Thill (80. Kądziołka), Łyczko (65. Masiak), Wachowiak (46. Wolski), Júnior (65. Darwish).
Sędziował Paweł Malec(Łódź). Żółte kartki: Grudziński, Szymoniak – Synoś, Kukułka, Darwish. Czerwona kartka Synoś (90. – druga żołta). Widzów 2506.
