
Nie udało się Resovii osiągnąć dawno niewidzianego wyczynu w postaci trzech ligowych zwycięstw z rzędu. Rzeszowianie, choć zaprezentowali się nieźle, musieli pogodzić się z nieznaczną porażką z Olimpią Grudziądz. Przyjezdni wskazywali po meczu, że sędzia ich skrzywdził, nie dopatrując się wyraźnych przewinień gospodarzy.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 2. LIGA
Mimo że początek spotkania zdecydowanie należał do faworyzowanej Olimpii, Resovia równie szybko odpowiedziała. Miejscowi mocno weszli w mecz, od razu przenosząc grę na połowę przyjezdnych. Już pierwsza groźna akcja zakończyła się golem. Grudziądzanie „klepnęli” rzeszowian w ich polu karnym, a z najbliższej odległości do siatki trafił Łukasz Moneta.
Jak wspomnieliśmy, goście szybko wzięli się w garść i odpowiedzieli w najlepszy możliwy sposób. Jakub Letniowski ładnym przyjęciem kierunkowym uwolnił się spod krycia rywala, oddał strzał z ostrego kąta, a piłka – ku zaskoczeniu bramkarza – wpadła tuż przy bliższym słupku.
Od tego momentu, chociaż grudziądzanie częściej utrzymywali się przy piłce, to Resovia sprawiała wrażenie lepiej poukładanej drużyny, która w pełni realizowała założenia. Goście po odbiorze potrafili nękać defensywę rywali, oddawali więcej strzałów, a ich akcje po interwencjach obrońców często kończyły się stałymi fragmentami gry. Do przerwy jednak więcej bramek nie padło, więc na kolejne emocje kibice musieli poczekać do drugiej odsłony.
Po zmianie stron biało-czerwoni nie grali już tak zdyscyplinowanie, a z biegiem czasu w ich poczynania zaczęły wkradać się coraz większe błędy. Resoviacy z pewnością żałują, że nie zatrzymali długiego podania w swoje pole karne, po którym obrońcom uciekł Kacper Jarzec i mocnym strzałem pokonał Jakuba Tetyka.
Resovia próbowała odpowiedzieć, ale stać ją było jedynie na niezłe uderzenie Javiera Mateo Ortíza. Nowy nabytek „Pasiaków” przymierzył celnie w doliczonym czasie gry, lecz ofiarna interwencja bramkarza zapobiegła utracie gola.
Po meczu rzeszowianie czuli się skrzywdzeni i nie mogli przemilczeć dwóch decyzji sędziego.
– Ten, kto mnie zna, bardzo dobrze wie, że nie narzekam na nic. Skupiam się tylko na swoich zawodnikach, na grze własnego zespołu – zaczął pomeczową konferencję prasową trener Resovii, Paweł Młynarczyk, który w międzyczasie wyciągnął telefon i pokazał dwie kontrowersyjne sytuacje.
– Żeby było widać – bramkarz łapie piłkę poza szesnastką. Pytanie do pana sędziego: czy tak miało być? Druga sprawa – niech państwo zobaczą, jak zawodnik rywali wchodzi nakładką w nogę. To jest czerwona kartka albo rzut karny – demonstrował nagranie opiekun gości.
– Nie chcę narzekać, ale to jest poziom centralny i takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Nie chodzi o to, żeby wypaczać wynik, tylko żeby zasada fair play nie dotyczyła wyłącznie zawodników i trenerów, lecz – na litość boską – zaczęła obowiązywać także sędziów. Tak jak mówię, nie narzekam – przegrałem, przyjmuję to na klatę. Widocznie coś musiałem zrobić źle w mikrocyklu treningowym, skoro nie osiągnęliśmy pozytywnego wyniku. Na pewno będziemy to mocno analizować. Chciałbym jednak skupić się na grze w piłkę, która sprawia wszystkim przyjemność. Kibice Olimpii cieszą się z wygranej, tak samo kibice Resovii chcieliby cieszyć się przynajmniej z punktu, który moglibyśmy przywieźć do Rzeszowa – spuentował zdenerwowany szkoleniowiec „Pasiaków”.
OLIMPIA Grudziądz – RESOVIA 2-1 (1-1)
1-0 Moneta (4.), 1-1 Letniowski (6.), 2-1 Jarzec (69.)
OLIMPIA: Sobolewski – Stolc, Zbiciak, Czajka, Ciupa, Jarzec, Sewerzyński, Frelek, Koperski (61. Fietz), Moneta (69. Siemaszko), Pawłowski (61. Mas)
RESOVIA: Tetyk – Geniec, J. Banach (83. Szymocha), Małachowski, Kowalski-Haberek, Grasza, D. Banach (76. Pieniążek), Letniowski (65. Ortíz), Jaroch (76. Strzeboński), Zimnicki (46. Szkiela), Bałdyga.
Sędziował Błażej Syropiatko (Szczecin). Żółte kartki: Siemaszko, Mas – Grasza, Małachowski, Bałdyga.
