REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

czw. 16 kwietnia 2026

Smutek przy Hetmańskiej. Ruch nadal ma patent na Stal

Stal atakowała do końca, ale defensywa Ruchu pozostała nie do sforsowania. (Fot. Stal Rzeszów)

Godzina niczym z Ligi Mistrzów, piękna oprawa na trybunach, świetny spektakl muzyczny ze specjalnym udziałem utalentowanej skrzypaczki – te atrybuty nie pomogły Stali Rzeszów przełamać niekorzystnej serii meczów z Ruchem Chorzów i ponownie górą okazali się „Niebiescy”. Mimo że Stal chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy grała w przewadze jednego zawodnika, straciła bramkę i nie zdołała wywalczyć nawet punktu.

PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA

Rzeszowska Stal nie dość, że nie potrafi uporać się z chorzowskim Ruchem od 1967 roku, to jeszcze w tym sezonie nijak nie radzi sobie z ekipą 14-krotnych mistrzów Polski. Jesienią biało-niebiescy dostali solidnego łupnia, przegrywając 0-4 – i jak dotąd jest to najwyższa porażka „Żurawi” w bieżących rozgrywkach oraz jedyny mecz, w którym stalowcy nie zdołali trafić do siatki. Teraz gracze z Hetmańskiej mieli wziąć rewanż i udowodnić, że starcie na Stadionie Śląskim było dziełem przypadku.

Stal rozpoczęła to spotkanie z dwiema zmianami w składzie. Pauzującego za kartki Władisława Krasowskiego zastąpił Michał Synoś, a w miejsce Szymona Kądziołki zagrał Oliwier Sławiński. Miejscowi na tle Ruchu od początku meczu spisywali się bez większego zarzutu. Przyjezdni częściej utrzymywali się przy piłce, ale Stal po przechwycie niemal za każdym razem była groźnie zorganizowana w ataku, nierzadko wchodząc z futbolówką w pole karne rywali. Obie jedenastki stwarzały też klarowne sytuacje. Po stronie Ruchu przed szansą na gola stanął Daniel Szczepan, ale najpierw uderzył niecelnie, a następnie górą był Marek Kozioł. Po stronie gospodarzy najlepszych okazji nie wykorzystali Jonathan Junior i Szymon Łyczko. Brazylijczyk minął już bramkarza, ale pokusił się o symulowanie faulu. Sędzia nie dał się nabrać i ukarał napastnika żółtą kartką. Z kolei prawy pomocnik Stali strzelał głową po dośrodkowaniu Patryka Warczaka, lecz trafił w słupek.

– Dziesięć centymetrów niżej i byłaby bramka – przyznał po meczu Szymon Łyczko. – To była bardzo dobra połowa w naszym wykonaniu, a Ruch za bardzo się nie wykazał – oceniał rzeszowski skrzydłowy.

Bili głową w mur

Po zmianie stron szczęście szybko uśmiechnęło się do rzeszowian. Sławiński odebrał piłkę tuż przed polem karnym Maxowi Watsonowi. Szwed go sfaulował, a wobec tego, że piłkarz Stali wyszedłby sam na sam z bramkarzem, sędzia pokazał obrońcy Ruchu czerwoną kartkę. Wydawało się, że miejscowym będzie tylko łatwiej w przełamaniu chorzowskiej „klątwy”. Nic bardziej mylnego. Niepewne zgranie piłki przez Ksawerego Kukułkę i błąd Michała Synosia wykorzystał Jakub Jendryka, który znalazł się oko w oko z rzeszowskim bramkarzem i lobem pokonał Marka Kozioła.

Stal rzuciła się do ataku, nieustannie nękając defensywę Ruchu, który w 90 procentach skupił się na obronie korzystnego wyniku. Gospodarze próbowali z prawej strony, z lewej, a także strzałów z dystansu, ale nie znaleźli sposobu na szczelną defensywę przeciwnika i koniec końców po raz kolejny musieli uznać wyższość Ruchu oraz ponownie zakończyć mecz z tym rywalem bez zdobyczy bramkowej. Dla ekipy z Hetmańskiej to już druga porażka z rzędu.

– Nie powinniśmy tego meczu przegrać, biorąc pod uwagę to, co działo się na boisku. Przy pożegnaniu trener Fornalik, z którym znam się wiele lat, powiedział jedno krótkie zdanie: taka jest piłka. Wypada się z tym zgodzić, ale trudno przejść obok tego obojętnie po przegranej w takich okolicznościach, przy takim dopingu i w takiej oprawie. Jak się okazuje, na tym poziomie rozgrywkowym, który uważam za dość wysoki, często decydują proste błędy. Zabrakło pełnego zdecydowania. Moment zawahania, pada bramka i trudno się później odbić, mimo że gra się w przewadze, dominuje się i ma się mnóstwo sytuacji pod bramką przeciwnika. Zaangażowanie było maksymalne, ale zabrakło trochę umiejętności, a w niektórych sytuacjach spokoju i zimnej głowy – komentował porażkę Marek Zub, trener rzeszowian.

– Szkoda, że nie strzeliliśmy bramki w pierwszej połowie, bo na sto procent ten mecz potoczyłby się inaczej – żałował natomiast Szymon Łyczko.

STAL Rzeszów – RUCH Chorzów 0-1 (0-0)

0-1 Jendryka (54.)

STAL: Kozioł – Warczak, Kaczor, Synoś, Kukułka Sławiński, Łysiak (86. Kucharski), Thill, Łyczko (67. Darwish), Wachowiak (79. Masiak), Júnior

RUCH: Gradecki – Konczkowski, Watson, Lukić, Karasiński, Jendryka (79. Lachendro), Szwoch (46. Ventura), Szymański, Nagamatsu (88. Rosół), Szwedzik (79. Ceglarz), Szczepan (61. Kolar).

Sędziował Piotr Urban (Warszawa). Żółte kartki: Kaczor, Júnior, Kucharski – Karasiński, Lukić. Czerwona kartka Watson (47. – faul). Widzów 4657.

Udostępnij

FacebookTwitter