
– Szkoda, że nie strzeliliśmy bramki w pierwszej połowie, bo na sto procent ten mecz potoczyłby się inaczej. To była bardzo dobra połowa w naszym wykonaniu, a Ruch za bardzo się nie wykazał. Po straconej bramce nasza reakcja też była dobra – zabrakło jedynie wykończenia, bo mieliśmy ogromną przewagę – żałował przegranego spotkania z Ruchem Chorzów Szymon Łyczko, skrzydłowy Stali Rzeszów.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA
– Po dobrej pierwszej połowie wydawało się, że w drugiej nie będzie gorzej. Czerwona kartka dla rywali tylko to potwierdzała. Mimo skondensowanej obrony Ruchu nie dało się zrobić nic więcej?
– Cały czas mieliśmy piłkę, kontrolowaliśmy spotkanie. Niefortunnie straciliśmy bramkę, grając w przewadze. Czerwona kartka na początku drugiej połowy to zawsze fajny bodziec – wiesz, że grasz w jedenastu na dziesięciu, masz więcej miejsca i czasu, gra powinna być łatwiejsza. Czasem jednak w takich sytuacjach, szczególnie w młodszym zespole, koncentracja może lekko spaść. Przełożyło się to na niepotrzebną sytuację i musieliśmy gonić wynik. Ruch jeszcze mocniej się cofnął, trudno było znaleźć przestrzeń, choć wykonywaliśmy sporo dośrodkowań.
– Gdybyś był odrobinę bardziej skuteczny, wynik mógł być inny. Mogłeś nawet zakończyć ten mecz z dubletem.
– Tak, zwłaszcza po tej pierwszej sytuacji, gdy uderzałem głową. Szkoda, bo dziesięć centymetrów niżej i byłaby bramka. W drugiej akcji dostałem bardzo dobre podanie od Sebastiena Thilla, obrońca minął się z piłką i naprawdę niewiele zabrakło, żeby wpadła w światło bramki.

– Abstrahując od wyniku, do samej gry chyba trudno się przyczepić?
– Uważam, że jako drużyna zagraliśmy bardzo dobry mecz. Pokazaliśmy, że w poprzednim spotkaniu z Puszczą nie graliśmy swojej piłki. Dobrze konstruowaliśmy akcje, wszystko funkcjonowało tak, jak powinno. Zabrakło tylko bramki.
– Jak trener zareagował w szatni? Była cisza, mocniejsze słowa czy raczej próba motywacji?
– Powiedział właściwie to samo, o czym teraz rozmawiamy – że nie ma się za bardzo do czego przyczepić, że jako zespół wyglądaliśmy bardzo dobrze i realizowaliśmy założenia. Po prostu zabrakło finalizacji.
– Na koniec zapytam o twoją przyszłość. Pojawiają się informacje, że zainteresowane są Pogoń Szczecin i Zagłębie Lubin. Jak wygląda sytuacja z kontraktem?
– W czerwcu kończy mi się umowa. Decyzja, czy odejdę, czy zostanę, jeszcze nie zapadła. Na razie się nad tym nie zastanawiam, skupiam się tylko na grze.
– A gdybyś miał powiedzieć wprost – chciałbyś zostać?
– Myślę, że muszę podejść do tego rozwojowo. W 1. lidze w Stali Rzeszów rozegrałem sporo meczów i zebrałem cenne doświadczenie. Taki krok w przód, do Ekstraklasy, byłby dla mnie bardzo dobrą opcją. Pytanie tylko, czy ze Stalą, czy z innym klubem.
