REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

czw. 11 czerwca 2026

Jan Miszczak: Koniec świata!

Jan Miszczak (Fot. Archiwum)

Kiedy na świecie zaczyna się źle dziać, w wielu miejscach wybuchają nowe wojny, zaś przywódcy najważniejszych mocarstw bywają coraz mniej dla siebie przyjaźni, wtedy dziwnym trafem ożywiają się różni jasnowidze i wróżbici. Co gorsze, są to najczęściej ci, którzy lubują się w przewidywaniu końca świata. I chyba znów nadszedł taki moment, bo pojawia się coraz więcej tego typu prognoz, z których można się dowiedzieć, że niebawem skończą się nasze wszelkie troski i zmartwienia, ale tylko dlatego, że już niedługo nasz stary glob ulegnie całkowitej zagładzie.

Przyczyn jest wiele, a zatem najwięksi wróżbici pesymiści przewidują, że koniec świata może nastąpić już nawet późną jesienią tego roku. Ale są też inne badania, które podam na zakończenie, by puenta tego felietonu była jednak dużo bardziej optymistyczna. Poza tym piszę tu o końcu świata w zupełnie innym znaczeniu. Chodzi mianowicie o to, że coraz częściej słyszymy, jak różne bałamutne wypowiedzi polityków, czy też ich zwariowane działania kwitowane są przez ludzi krótką frazą w stylu: „No nie, to jest już chyba koniec świata!”.

Klasycznym przykładem użycia takiego zwrotu może być np. wypowiedź posłanki PiS Marii Kurowskiej, która na posiedzeniu Komicji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa autorytatywnie wypowiadała się na temat Puszczy Białowieskiej. „To, co ja widziałam, to dosłownie 100 procent puszczy jest zniszczone. Przecież tam w ogóle nie ma normalnych drzew, 60-letnich czy stuletnich. Tam rosną normalnie kije, a wśród tego jest mnóstwo drzew leżących” – powiedziała i dodała, że z tej puszczy nawet zwierzęta uciekają, bo „jak mają się poruszać po tych drzewach leżących? Takie żubry przecież nie będą sobie tam tych nóg łamać na tych drzewach” – alarmowała całkiem poważnie.

Nic dziwnego, że w sali rozległy się śmichy-chichy, bo już nawet uczniowie w podstawówce wiedzą, że puszcza jest wyjątkowa i cenna m. in. dlatego, że ma dużą ilość martwego drewna i związanych z nim gatunków. Więc najczęstszy komentarz powtarzany przez słuchaczy tego wykładu brzmiał mniej więcej tak, że „aż taki dyletantyzm to jest po prostu koniec świata!”.

A podobnych przykładów mamy dużo więcej, w czym przoduje wszystko wetujący prezydent Nawrocki, który kiedy wrzeszczy „czołem żołnierze!!!!!!!!!!!!!!!”, to nie wiadomo, czy ich pozdrawia, czy się z nimi żegna. Na dodatek powołał on Radę Nowej Konstytucji, gdyż uważa, że obecny system, w którym władza rozkłada się na dwa ośrodki, jest nieefektywny i kraj wymaga „zdecydowanego dowództwa”. To może powinien ogłosić się I sekretarzem Polski? Tym bardziej, że powołał już przy swym urzędzie 14 innych rad, przez co Polska może niebawem przypominać niegdysiejszy Kraj Rad. I tu jedyny komentarz, to tylko: „Koniec świata!”.

Dodajmy do tego postawy różnych Kowalskich, Mejzów i innych Ziobrów, plus widok bezradnego prezesa stojącego między dwoma płucami PiS-u, czyli Czarnkiem i Morawieckim oraz setki podobnych zdarzeń, które aż się proszą, by je skomentować tylko tą frazą: „No nie, to jest już koniec świata!”.

Tymczasem eksperci z USA i Japonii wyliczyli właśnie konkretny czas ostatecznej apokalipsy. Według nich koniec świata nastąpi dopiero w 1 000 002 021 roku. I to jest właśnie ta dobra wiadomość na finał.

Ciekawe tylko, czy w tej sytuacji różni prawicowi tytani intelektu nadal jeszcze zastanawiają się, czy uda im się znów dorwać do władzy i rządzić do końca świata.

Udostępnij

FacebookTwitter