
(Fot. Rafał Myśliwiec)
Koszykarze OPTeam Energia Polska Resovia przegrali z ŁKS Coolpack 82:89. W decydujących momentach więcej koszykarskiej jakości było po stronie łodzian, których wspierał zza ławki rezerwowych Maciej Lampe. Dla resoviaków był to ostatni mecz w tym sezonie na Podpromiu.
KOSZYKÓWKA. I LIGA
– Ten mecz nam bardzo dużo pokazał, gdzie jesteśmy, jak dużo jeszcze musimy popracować, żeby być tam, gdzie chcemy przed play-offami – mówił Dominik Grudziński, środkowy ŁKS-u Coolpack, podkreślając bardzo dobrą grę w zespole gospodarzy Kacpra Młynarskiego. Kapitan OPTeam Energia Polska Resovia do przerwy zdobył 13 punktów, a prawdziwy koncert dał na początku III kwarty, gdzie przez kilka minut tylko on zdobywał wszystkie punkty zespołu. Uzbierał ich wówczas z rzędu 14 (gospodarze zdobyli w III kwarcie 18), a resoviacy prowadzili wówczas 65:58.
–Grał super i ciężko było go zatrzymać, ale w końcu się to udało. Jest bardzo doświadczonym zawodnikiem i wykorzystuje takie okazje, kiedy obrona śpi albo nie dogaduje się na pick and rollach. Świetny zawodnik, kiedyś graliśmy razem i trzeba mu oddać, że prawie pociągnął zespół do zwycięstwa. Nasza obrona wówczas nie funkcjonowała, bo jak wspomniałem jesteśmy jeszcze daleko od tego jak chcemy grać. Takie mecze pokazują nam co musimy zmienić i czuję, że w następnym o wiele lepiej zagramy przede wszystkim w obronie, bo na tym nam zależy i na tym pracujemy – dodał Grudziński.
– Faktycznie miałem dobry fragment, to chyba drugi mecz rzędu z taką trzecia kwartą w moim wykonaniu – mówił Kacper Młynarski, skrzydłowy OPTeam Energia Polska Resovia. – Natomiast muszę przyznać, że dzisiaj bardzo dużo sił mnie to kosztowało i gdzieś w IV kwarcie już ich trochę brakowało. I też brakowało już potem pozycji. Tak to wygląda. Na pewno mimo moich punktów przegraliśmy tę III kwartę wysoko. Najpierw gdzie rywale mieli dobry fragment, dzięki tym punktom wróciliśmy, ale na końcu tej kwarty nas przełamali i był to bardzo bolesny moment – mówił kapitan zespołu z Rzeszowa, który cały czas zmaga się z urazem mięśni pleców.
– Ciężko mi jest trenować normalnie, ale farmaceutyka rozwija się w dobrą stronę i środki przeciwbólowe działają naprawdę dobrze, a jak będzie dalej zobaczymy jutro – stwierdził koszykarz gospodarzy.
Młynarski ważną rolę odegrał też przed przerwą kiedy to z kolegami odrobili dziesięciopunktową stratę (27:27). Na finiszu II kwarty przy stanie 31:39 gospodarze zaliczyli serię 15:0 i wygrywali 46:39, a na przerwę zeszli z sześcioma oczkami zaliczki (49:43). – Często mamy przestoje w grze, dziś znów mieliśmy w II kwarcie takie 3-4 minuty i musimy nad tym pracować, żeby koncentracja była przez 40 minut. Cieszy wygrana i miło było zobaczyć Marka Zapałowskiego, z którym kiedyś pracowaliśmy w Legi. Cieszę się, że jest pierwszym trenerem. Moim zdaniem bardzo fajnie tutaj pracuje – stwierdził macedoński szkoleniowiec ŁKS-u Coolpack, Tane Spasev, w którego zespole w kluczowych momentach ciężar gry brał na siebie Marcel Ponitka. To po jego akcjach goście zagrali bardzo dobrze końcówkę III kwarty (wygrali ją 15:2) i po 30 minutach prowadzili 73:67. Resoviacy rzucili się jeszcze do odrabiania strat, zbliżyli się na dystans trzech punktów (74:77), ale za chwilę dwie „trójki” Amerykanina Jaquana Carlosa uspokoiły zapędy gospodarzy. Do końca pozostawały niespełna trzy minuty. Choć w łódzkiej ekipie na boisku nie było już jej lidera Marcela Ponitki (na ławce rezerwowych opatrywana była jego kostka) to goście nie dali sobie już wydrzeć zwycięstwa.

(Fot. Rafał Myśliwiec)
– Rywale wykorzystali bardzo dobrze swoje przewagi. Wygrało doświadczenie i cwaniactwo w tym spotkaniu. Marcel Ponitka zagrał rewelacyjne zawody i myślę, że tutaj był nasz największy problem, że zderzyliśmy się z dużą fizycznością i trochę nas to wybiło z rytmu, szczególnie w drugiej połowie. Próbowaliśmy w różny sposób atakować drużynę ŁKS-u, żeby sprawić na jak najwięcej problemu, ale ta fizyczność nas mocno sponiewierała – mówił Marek Zapałowski, trener OPTeam Energia Polska Resovia. Jego zespół okazał się lepszy pod koszami (37:28 w zbiórkach), a w pozostałych statystykach nie odstawał od rywali za wyjątkiem strat. Rzeszowianie popełnili ich aż 17 przy 9 rywali.
– Myślę, że to miało bardzo duży wpływ na wynik, bo ciężko było oczywiście otworzyć się nam do piłki. Wszystko było bardzo agresywne, wyrzucali nas daleko od linii za trzy i to powodowało, że traciliśmy swój rytm. Nie mogliśmy go złapać w ataku, a później kończyło się to jakimiś rzeczami wariackimi. Mieliśmy z tym dziś problemy, musimy jeszcze nad tym popracować, żeby lepiej wychodzić, ale naprawdę ta siła fizyczna ze strony rywali jest ogromna. Myślę, że to jest chyba na obwodzie najmocniejsza drużyna, jeżeli chodzi o defensywę zdecydowanie w tej lidze – stwierdził Zapałowski.
O fizyczności rywali mówił też kapitan resoviaków, Kacper Młynarski. – Ten mecz rozgrywany był „na remisie” ale w końcówce rywale trafili dwie ważne trójki, a my nie trafialiśmy za trzy. Szkoda bo mogliśmy ten mecz wygrać, czuliśmy to. ŁKS to kandydat do awansu i pokazali, że potrafią się podnieść w gorszych fragmentach. Są bardzo fizyczni, bardzo twardo bronią, co jest to ich zdecydowanie najmocniejszą stroną Teraz przed nami bardzo ciężkie dwa mecze wyjazdowe. W niedzielę gramy w Opolu, a w środę w Katowicach, więc myślę, że duże wyzwanie fizyczne ale jedziemy tam wygrywać. Chciałbym na koniec podziękować kibicom, bo naprawdę dzisiaj czuliśmy to wsparcie, było troszeczkę więcej ludzi niż na poprzednich meczach. Naprawdę była bardzo fajna atmosfera i oby tak dalej – mówił Młynarski, a trener Zapałowski dodawał.
– Dziękuję kibicom za ostatni mecz na Podpromiu. Naprawdę bardzo fajnie się gra, jeżeli przychodzi więcej osób na tą halę i tutaj się też dobrze czujemy. Staraliśmy się sprawić dzisiaj niespodziankę i trochę radości kibicom, niestety się to nie udało, ale walczyliśmy do końca, szkoda, że kolejny raz tutaj przegraliśmy – zakończył szkoleniowiec OPTeam Energia Polska Resovia.
OPTeam Energia Polska Resovia – ŁKS Coolpack Łódź 82:89
(22:28, 27:15, 18:30, 15:16)
OPTeam Energia Polska Resovia: Stupnicki 12 (2×3, 7 a.), John 10, Młynarski 27 (4×3, 8 zb.), Margiciok 0, Hornbeak 14 (10 zb.) oraz Zaguła 6 (2×3), Vaulet 7 (1×3), Ciechociński 6.
ŁKS Coolpack: Carlos 18 (2×3, 8 a.), Ponitka 19 (6 a), Urban 6, Sewioł 12 (10 zb. 4 p.), Grudziński 15 (1×3) oraz Collins 4, Lewandowski 10 (2×3), Maćkowiak 5 (1×3), Musiał 0.
Sędziowali: D. Kuziora, K. Krajewski, R. Rydz. Widzów: 1489.
PRZECZYTAJ TEŻ: Mateusz Kaszowski, koszykarz Solvera Sokoła: pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną
