
W sobotę rzeszowska Stal zagra na wyjeździe z ŁKS-em Łódź. Popularni „Rycerze Wiosny”, podobnie jak biało-niebiescy, deklarują chęć walki o baraże, więc zapowiada się ciekawe widowisko. Łodzianie będą faworytem, a wygrana może dać im awans do pierwszej szóstki. Stalowcy mają z kolei szansę mocno zbliżyć się do czołówki. – To nie jest mecz ostatniej szansy – zaznacza Marek Zub, trener Stali.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA
Nastroje w Stali Rzeszów siłą rzeczy nie mogą być najlepsze, bo piłkarze mają za sobą trzy porażki z rzędu. Na plus dla rzeszowian działa jedynie to, że wymarzona szóstka nie uciekła im na dobre. Po zwycięstwie w 26. kolejce ze Zniczem Pruszków biało-niebiescy tracili do czołówki dwa „oczka”, a po wspomnianych porażkach ten dystans znacząco się nie powiększył – wzrósł bowiem tylko o dodatkowe dwa punkty. Na pięć kolejek przed końcem sezonu ta strata wydaje się zdecydowanie do odrobienia, o czym doskonale wiedzą w Rzeszowie.
– Trzeba rozegrać jeszcze przynajmniej dwa mecze. Nie stawiamy sobie żadnego ultimatum czy terminu, choć na pewno ta przestrzeń jest coraz mniejsza. Natomiast wyniki w środkowej grupie są zaskakujące w każdej kolejce i to wszystko nadal powoduje, że zachowany jest taki status quo. Najbliższe dwie kolejki dadzą już odpowiedź, kto ma szansę, a kto nie – komentuje sytuację walki o baraże Marek Zub, trener Stali.
W Łodzi rzeszowianie nie mogą pozwolić sobie na czwartą kolejną porażkę, bo tym razem dystans może okazać się nie do przeskoczenia. ŁKS na papierze wydaje się bardzo mocnym rywalem, z ciekawymi indywidualnościami, a wygrana ze Stalą może dać mu wejście do pierwszej szóstki, do której traci dwa punkty. Ponadto podopieczni Grzegorza Szoki mają do rozegrania zaległe spotkanie, więc bukmacherzy znacznie więcej szans dają gospodarzom.
Kolejne duże osłabienie Stali
Goście przy al. Unii Lubelskiej będą musieli poradzić sobie bez kolejnego ważnego ogniwa. Oprócz kontuzjowanych Marka Kozioła i Sebastiena Thilla trener Zub nie będzie mógł desygnować do gry innego podstawowego zawodnika, który we wszystkich 30 meczach sezonu wychodził w pierwszym składzie. W Łodzi zabraknie pauzującego za czwartą żółtą kartkę Karola Łysiaka. Wobec braku Kozioła i Thilla to on dzierżył opaskę kapitana. Nie wiadomo jeszcze, kto wobec absencji wspomnianych piłkarzy wyprowadzi w sobotę zespół na mecz, ale wiadomo, kto zastąpi Karola na pozycji defensywnego pomocnika.
– Darvin Jablonski jest przygotowany, żeby spróbować zastąpić „Łysia”. Na pewno bez niego będzie inaczej, ale mam nadzieję, że będzie lepiej, i w tym tkwi problem, że nie wiem, na ile będzie lepiej. Karol jest kluczowym zawodnikiem i normalną rzeczą jest, że jeżeli z tego mechanizmu wypada jeden trybik, to on kręci się inaczej. Ale są części zamienne, nie ma ludzi niezastąpionych. Wierzę, że Darvin sobie poradzi, bo ma ku temu możliwości – stwierdza opiekun biało-niebieskich, wskazując, w czym jego zastępca może okazać się lepszy.
– Lepiej operuje lewą nogą, wydaje mi się, że dysponuje też lepszym uderzeniem i dryblingiem – wymienia atuty Jablonskiego.
„Żurawie” underdogiem
Jesienią rzeszowianie w konfrontacji z ŁKS-em przed własną publicznością kompletnie dali ciała, przegrywając 1-4, w tym już 0-3 do przerwy. Tamto spotkanie to jednak historia, którą tym razem trzeba napisać na nowo.
– ŁKS na pewno jest faworytem. Chciałbym, żeby to przełożyło się na to, że z naszej pozycji niedocenianego underdoga funkcjonowało nam się lepiej. Na tym opieram swój optymizm – mówi trener Stali.
– O wyniku decydują epizody i te sytuacje, które potrafi się wykorzystać, które często nie wynikają tylko z dobrych działań, ale czasem polegają na tym, że wykorzystuje się błędy przeciwnika – dopowiada.
Na ciężkie zadanie musi przygotować się także rzeszowski bramkarz Swiatosław Waniwśkyj.
– ŁKS ma sporo sytuacji w grze jeden na jeden z bramkarzem. Rywale strzelają również bramki po stałych fragmentach, musimy być też gotowi na odważną grę na przedpolu. Bramkarz powinien współpracować z całym zespołem, zarządzać linią obrony i zawodnikami w polu karnym – informuje Maciej Krzyształowicz, trener bramkarzy w ekipie Marka Zuba.
ŁKS Łódź – STAL Rzeszów
Sobota, godz. 14.30 (Transmisja TVP Sport.pl)
