
Rozmowa z ALEKSANDRĄ SZCZYGŁOWSKĄ, libero DevelopResu Rzeszów
SIATKÓWKA. LIGA MISTRZYŃ
– Czy drużyna Eczacibasi Dynavit Stambuł ma słabe punkty, które dałoby się w jakiś sposób wykorzystać w rewanżowym ćwierćfinałowym meczu Ligi MIstrzyń?
– Myślę, że ma punkty, które możemy bardzo dobrze wykorzystać. Zobaczyłyśmy to też w tym pierwszym spotkaniu. Podobało mi się, jak podeszliśmy do tego spotkania. Myślę, że na pewno możemy spodziewać się ogromnej walki, bo ten mecz pokazał nam też, że mamy swoje szanse. Uważam, że będziemy wychodzić na to spotkanie właśnie z taką nadzieją i wiarą w to, że możemy coś ugrać.
– Dużym atutem rywalek jest ofensywna gra…
– Tak, myślę, że na pewno jest to bardzo ofensywny zespół, aczkolwiek mają też zawodniczki, które potrafią grać fajnie technicznie. Wydaje mi się jednak, że musimy się bardziej nastawić na wysokie piłki, bo czy to Madzia Stysiak, czy Ebrar Karakurt lubią atakować też na tym zasięgu. Tego szybkiego grania nie ma więc aż tak dużo, ale na pewno jest to trochę inny rozwój siatków, niż w naszej lidze. Myślę jednak, że fajnie sobie z tym poradziłyśmy i zaadaptowałyśmy się do tego, więc liczę na pewno na duże i fajne widowisko.
– Kluczowe dla losów meczu będzie otwarcie, bowiem zwycięstwo w pierwszym secie to warunek konieczny, by uniknąć „stania nad przepaścią”?
– Tak, myślę, że chcemy do tego meczu podejść z delikatną presją, ale nadal wiemy, że to one są tym faworytem i sądzę, że one też będą z tym mierzyć. Na pewno będą chciały wyjść i pewnie nas trochę zaatakować, ale uważam, że ta hala może nas ponieść i bardzo liczę na to, że kibice się pojawią licznie.
– Po drugiej stronie siatki stanie dobra znajoma, Magdalena Stysiak. Była już okazja do rozmowy?
– Miałyśmy okazję chwilkę porozmawiać w Turcji i spotkać się na kawę. Na pewno fajnie było się zobaczyć, troszkę porozmawiać o kadrze, jakieś inside tematy o klubach, o jakichś tam wspomnieniach, ale na pewno fajnie się zobaczyć. Myślę, że dla niej to też będzie wydarzenie, że może przyjechać do Polski. Już prosiła mnie o bilety. Myślę, że dla kibiców to super okazja, żeby zobaczyć dziewczyny, bo grają naprawdę bardzo dobrą siatkówkę, ale też dla Madzi, żeby spotkać się ze znajomymi.
– Rola Magdaleny Stysiak jest zdecydowanie większa niż to miało miejsce w dwóch poprzednich sezonach w Fenerbahce Stambuł…
– Na pewno. Wydaje mi się, że ma ogólnie bardzo dobry sezon. Rozmawiałyśmy też o tym, że poczuła się bardzo dobrze w tym zespole i czuje tą odpowiedzialność. Myślę, że to też jest bardzo dobre dla naszej kadry, bo faktycznie bierze tą odpowiedzialność na swoje barki i bardzo dobrze tam wygląda.
– W tym sezonie rzadko występujecie w roli underdoga. Czy brak statusu faworyta zdejmuje z was ciężar i pozwoli zagrać odważniej?
– Na pewno cały czas skupiamy się na tym, żeby radzić sobie z tym, że jednak zazwyczaj jesteśmy tym faworytem i gdzieś tam każdy z nami będzie chciał wygrać. Tutaj było troszkę inaczej, ale myślę, że dobrze się w tym odnalazłyśmy mimo wszystko. Są dodatkowe emocje związane z tą Ligą Mistrzyń i myślę, że dla każdej z nas to jest prestiż grania na tym etapie. Uważam, że jeżeli uda nam się wywalczyć coś więcej to będzie też już w ogóle super sprawa dla Rzeszowa.
– Po raz pierwszy w historii gier DevelopResu w ćwierćfinale LM rewanż rozgrywacie przed własną widownią. Czy atut własnej hali może w jakiś sposób wam pomóc?
– Tak, myślę, że na pewno. W tym pierwszym meczu też było dużo szans i szkoda, że ich nie wykorzystywałyśmy, ale to też jest taki materiał, że trochę może uwierzyłyśmy i wiemy mniej więcej, gdzie i czego zabrakło. Tutaj będzie fajne wydarzenie. Myślę, że nie zabraknie emocji. Mam taką nadzieję.
PRZECZYTAJ TEŻ: Julia Bińczycka, siatkarka ITA TOOLS Stali: nasza forma zwyżkuje
