REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

wt. 14 kwietnia 2026

To nie tak miało wyglądać… Stal Rzeszów straciła wygraną w ostatnich sekundach

Stal była o krok od zwycięstwa, lecz Górnik Łęczna wyrównał w samej końcówce. (Fot. Stal Rzeszów)

Gdy kibice Stali Rzeszów szykowali się już do świętowania zwycięstwa ze swoimi piłkarzami, wydarzyło się coś, co z perspektywy gospodarzy nie miało prawa się stać. Piłka trafiła na piąty metr przed bramką biało-niebieskich, gdzie zawodnik Górnika Łęczna skierował ją do siatki, a sędzia chwilę później zakończył spotkanie.

PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA

Po trzech przegranych z rzędu piłkarze z Rzeszowa koniecznie chcieli się odkuć i dopisać do swojego dorobku trzy punkty. Rywal – Górnik Łęczna – wydawał się niemal idealny: znajdował się w strefie spadkowej, miał najmniej zwycięstw w lidze i już trzeciego trenera w sezonie. Jesienią Stal rozbiła go na wyjeździe aż 4-0.

Na boisku nie było jednak tak łatwo i przyjemnie, jak w pierwszym starciu tych drużyn. Choć to Stal była groźniejsza, goście nie zamierzali się poddać i sami kilkakrotnie próbowali zaskoczyć obronę gospodarzy. Górnik momentami potrafił dłużej utrzymywać się przy piłce, dlatego miejscowi musieli zachować czujność przez całe spotkanie.

Rzeszowianie jeszcze przed przerwą mogli objąć prowadzenie. Dośrodkowanie Ksawerego Kukułki sfinalizował Szymon Łyczko, lecz jego strzał głową zatrzymał się na słupku. Górnik odpowiedział podobnym uderzeniem – futbolówka tylko otarła się o poprzeczkę.

Po pierwszej połowie tempo gry i brak większej liczby klarownych sytuacji mogły rozczarować kibiców. Jeśli obie drużyny chciały się przełamać, musiały poprawić swoją grę po przerwie. I częściowo tak się stało. Stal podkręciła tempo i z biegiem czasu coraz mocniej zagrażała rywalom. Najpierw z woleja w dobrej sytuacji spudłował Krystian Wachowiak, później z dystansu mocno i celnie uderzał Oliwier Sławiński.

Piłka długo nie chciała wpaść do siatki, aż wreszcie stadion przy Hetmańskiej eksplodował z radości. Kapitalnie z dystansu przymierzył Karol Łysiak, piłka odbiła się od poprzeczki, a z dobitką pospieszył Jonathan Junior i – choć po rykoszecie – pokonał bramkarza. Brazylijczyk przełamał tym samym serię sześciu meczów bez gola i zdobył swoją dziesiątą bramkę w sezonie.

Niestety, Stal nie poszła za ciosem i nie potrafiła zachować koncentracji do ostatnich sekund. W piątej minucie doliczonego czasu gry Górnik wznowił grę z autu. Piłka trafiła na skraj pola karnego, skąd dośrodkowanie dotarło do niekrytego Kamila Orlika. Były piłkarz Siarki Tarnobrzeg celnie uderzył i dał swojej drużynie cenny punkt. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie, a gospodarze w minorowych nastrojach opuszczali murawę.

Cisza w szatni

– W dramatycznych okolicznościach uciekły nam dwa punkty. W takim meczu albo trzeba być bardziej skutecznym w defensywie, albo zdobyć przynajmniej o jedną bramkę więcej, by móc cieszyć się z trzech punktów. Górnik pokazał determinację do ostatniej sekundy i to przyniosło mu efekt – mówił trener Stali Marek Zub.

– W pierwszej połowie nie mogliśmy złapać rytmu, mieliśmy mnóstwo strat i niewymuszonych błędów, stąd gra była szarpana. Najlepszy fragment w naszym wykonaniu to druga część drugiej połowy, kiedy całkowicie zdominowaliśmy przeciwnika. Do podwyższenia wyniku zabrakło jednak więcej spokoju w ostatnim podaniu. Druga bramka zamknęłaby ten mecz, a tak mamy tylko punkt – dodał szkoleniowiec.

Po meczu trener długo trzymał zawodników w szatni. Nie było jednak krzyków – zespół w ciszy analizował feralną końcówkę spotkania.

– Długo zastanawiałem się, co powiedzieć. Jestem wzburzony i zdenerwowany tym, co się stało, ale to jest piłka nożna i element nauki. Wszyscy są przygnębieni – przyznał Zub.

– Ciężko o czymkolwiek rozmawiać po takiej sytuacji. Przez ponad 90 minut dawaliśmy z siebie maksimum i w pewnym stopniu kontrolowaliśmy grę. Mogliśmy wcześniej zamknąć mecz. W końcówce zabrakło nam trochę cwaniactwa, by utrzymać piłkę w bocznym sektorze boiska – mówił z kolei Patryk Warczak, prawy obrońca rzeszowian.

STAL Rzeszów – GÓRNIK Łęczna 1-1 (0-0)

1-0 Júnior (59), 1-1 Orlik (90+5.)

STAL: Waniwśkyj – Warczak, Krasowskij, Kaczor, Kukułka, Łyczko (74. Masiak), Sławiński, Łysiak (74. Kucharski), Thill, Wolski (46. Wachowiak), Júnior (84. Darwish)

GÓRNIK: Budziłek – Spacil, Kruk, Gucek, Jaroszyński (75. Hołownia), Ogaga (68. Nowogoński), Janaszek, Deja, Kryeziu (75. Ahmedov), Myszor (68. Orlik), Paryzek (80 Tkacz).

Sędziował Sebastian Krasny(Kraków). Żółte kartki: Łyczko – Kryeziu, Jaroszyński. Widzów 2443.

Udostępnij

FacebookTwitter