
Rozmowa z DAWIDEM BAŁDYGĄ, napastnikiem Resovii. Snajper „Pasiaków” walnie przyczynił się do zwycięstwa rzeszowian w ostatnim meczu ligowym w 2025 roku, strzelając dublet w wygranym 3-0 spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 2. LIGA
– Obserwując twoją radość po zdobytych bramkach, śmiało można powiedzieć, że zeszło z ciebie ciśnienie.
– Tak, zdecydowanie! Długo na to czekałem i ciężko na to pracowałem. Zadecydowała dobra higiena pracy i cierpliwość. Nie było to łatwe, ale jak widać – życie oddaje, więc cieszę się, że pomogłem zespołowi zdobyć niezwykle ważne trzy punkty i potrzebny oddech.
– Wygraliście zdecydowanie zasłużenie. Czuliście presję po tych wydarzeniach związanych ze zwolnieniem trenera i słabym wynikiem sportowym?
– Nie, muszę przyznać, że zadecydowała dobra praca przez te kilka dni i wejście do naszych głów przez trenera Pawła Młynarczyka. Pojawiła się pozytywna energia. Zespół szedł za sobą w ogień, nie było odstawiania nóg – to było czuć, to było widać. Jestem bardzo dumny z tego, jak to wszystko wyglądało.
– Jesteś w stanie wskazać przyczyny kryzysu, który właśnie pokonaliście?
– Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, bo nie jestem trenerem. Jestem tylko, albo aż, od grania w piłkę. Zostawiamy to za sobą, nie chcemy do tego wracać. Cieszmy się z tego, co jest teraz, idźmy za ciosem. Ta gotowość oraz dobra energia niech z nami będzie i niech nam sprzyja.
– Trener Młynarczyk mówił, że pomógł wam dawno niewidziany, a przez kibiców wręcz pożądany – resoviacki charakter.
– Myślę, że tak. Podkreślę jeszcze raz tę dobrą energię, uśmiech na twarzy, chęć przyjścia na trening, czekania na mecz, przekonanie, że wygramy – to było czuć, to unosiło się w powietrzu. Zagraliśmy naprawdę dobre spotkanie.
– Skąd wzięła się u was dobra energia i uśmiech na twarzy, skoro w siedmiu poprzednich meczach nie potrafiliście wygrać?
– Ciężko powiedzieć. Nastąpiła zmiana, ale nie chcę wchodzić w czyjeś kompetencje. Nie chcę powiedzieć czegoś za dużo czy za mało, po prostu kwituję to tak, że wygrywamy pewnie mecz w dobrym stylu. To, jak zespół walczył dziś za siebie, jak to się czuło – to po to gra się w piłkę.
– Długo czekałeś na bramki. W sierpniu ustrzeliłeś dublet z Sokołem Kleczew, teraz masz już cztery gole na koncie. Myślę, że potencjał masz znacznie większy, by strzelać bardziej regularnie.
– Zdecydowanie, to jest mój cel. Ciężko na to pracuję, szczególnie dbam o to, żeby cierpliwość cały czas we mnie była, bo wiadomo – presja i oczekiwania wobec mnie są ogromne. Ale jestem człowiekiem, który lubi ciężko pracować, stawiać czoła wyzwaniom i wiem, że zdziałam jeszcze dużo.
– Pozostaje zatem zapytać, co będzie najistotniejsze dla Resovii podczas zimowych przygotowań?
– Utrzymanie dobrej energii, uśmiechu oraz tego, żeby piłka sprawiała nam radość.
