
Asseco Resovia po raz drugi w tym sezonie pokonała mistrza Polski BOGDANKĘ Luk Lublin 3-2. Jedną z kluczowych postaci w tym meczu był Michał Potera, który zastąpił chorego Erika Shoji.
SIATKÓWKA. PLUSLIGA
– Sytuacja jest bardzo dynamiczna – opisywał na stronie PlusLigi, Michał Potera, libero Asseco Resovii. – Prawda jest taka, że w niedzielę rano nie byłem nawet na analizie wideo, bo bardzo źle czułem się w nocy z soboty na niedzielę. Powiedziałem jednak, że przyjadę na mecz, tyle, że nie myślałem, że wyjdę w nim w podstawowym składzie. Jak przyjechałem na halę, to dowiedziałem się, że zagram od początku, ale byłem gotowy. Fizycznie, poza jakimiś dolegliwościami żołądkowymi, czułem się dobrze. Może dobrze wyszło, że w ostatniej chwili dowiedziałem się, że zagram, bo dzięki temu bo nie zdążyłem się nawet zestresować. Bardzo cieszę się przede wszystkim z końcowego rezultatu, bo zagraliśmy całym zespołem świetnie. Wygrana z taką drużyną jak Lublin to jest na pewno coś, co w tym momencie było nam bardzo potrzebne. Fajnie, że się nie daliśmy złamać i walczyliśmy o każdą piłkę do końca – mówił Michał Potera i dodawał.
– Erik Shoji się rozchorował. Paweł Zatorski też nie był w najlepszej dyspozycji, jeśli chodzi o zdrowie. W niedzielę rano tak naprawdę okazało się, że de facto nie wiadomo kto w sumie zagra u nas na libero. Mając teoretycznie trzech libero w zespole ze względu na choroby mieliśmy problem i nie wiedzieliśmy kogo wystawić. Ale skończyło się dobrze dla naszego zespołu, więc jest to w tym momencie mało istotne. Ważne, że wszyscy z nas żyją i jeszcze wygraliśmy mecz – stwierdził.
Libero Asseco Resovii świetnie radził sobie z potężnymi serwisami rywali. – Byliśmy na to przygotowani. Tam nawet Kuba Wachnik, który teraz gra więcej, to też nie jest zawodnik, który zagrywa 80 km na godzinę i wprowadza piłkę do gry. Do tego jest Wilfredo Leon, Fynnian McCarthy z tą jego dziwną ręką i zagrywką, która naprawdę leci bardzo nieprzyjemnie i bardzo mocno. Nie było jeszcze Mateusza Malinowskiego, bo on też zwykle robi krzywdę swoją zagrywkę. Tym razem dużo krzywdy wyrządził nam Hilir Henno, więc mieliśmy na pewno swoje problemy, ale je przetrwaliśmy. Odpowiedzieliśmy zresztą tym samym i to jest najważniejsze. Nie zwieszaliśmy głów, bo u nas też Karol Butryn, Artur Szalpuk, czy Marcin Janusz w tie-breaku, zagrywali rewelacyjnie. Yacine Louati także dołożył swoje punkty zagrywką, więc to jest bardzo ważne, że nie zwieszaliśmy głów i odpowiadaliśmy tym samym. Jesteśmy zespołem, który też bardzo dobrze potrafi zagrywać. Najważniejsze, żeby się nie podłamywać tym, że my gdzieś swoje asy dostaniemy i nasze słabości będą obnażone. To jest normalne – mówił Potera.
PRZECZYTAJ TEŻ: Marcin Janusz, siatkarz Asseco Resovii: ustabilizować grę na wysokim poziomie
