
W czwartek (godz. 15) reprezentacja Polski meczem z Portugalią rozpocznie rywalizację w mistrzostwach Europy w Sofii. Przed trzema laty zespół trenera Nikoli Grbicia zdobył złoto i teraz bronić będzie tytułu. – Jesteśmy największą siłą na świecie, do której cała reszta dorównuje – mówił Paweł Zatorski, były libro reprezentacji.
SIATKÓWKA. ME
W 2023 roku Polska z Pawłem Zatorskim w składzie pokonała w finale w Rzymie Włochów 3-0. Libero Biało-Czerwonych na początku tego roku oficjalnie ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery. Od ostatniego występu Zatorskiego w kadrze na igrzyskach olimpijskich w Paryżu minęło już dwa lata, ale jak przyznaje 36-letni libero wciąż mecze reprezentacji wywołują u niego emocje.
– Na pewno nieco z innej perspektywy się już na to patrzy, ale nie ukrywam, że z całego serca bardzo kibicuję chłopakom z reprezentacji. Szczególnie kilku z nich na to swoje miejsce w reprezentacji czekało bardzo długo i przeszło różne drogi nie zawsze usłane różami w klubach i w różnych sytuacjach. W tej chwili chociażby tacy zawodnicy jak Marcin Komenda i Bartek Bołądź grają pierwsze skrzypce i są świetnymi graczami. Myślę, że większość z nas to wiedziała od dawna, nie wszyscy tak ich zawsze traktowali, a teraz mają swój czas. Naprawdę z uśmiechem ogląda się te ich piękne chwile, kibicuję im z całych sił – stwierdził Zatorski, który z reprezentacją na różnych mistrzowskich imprezach zdobył osiemnaści medali.
Co rok dochodzi do zmian w kadrze, ale wyniki pozostają nie zmienne. Podobnie jest w tym sezonie, gdzie w świetnym stylu biało-czerwoni wygrali Ligę Narodów. – Trzon reprezentacji w postaci przyjmujących, czyli bardzo ważnej pozycji na boisku, został utrzymany. To są chłopaki, którzy robią ogromną różnicę swoją siłą zagrywki, czy poziomem przyjęcia, czy rozwiązaniami na siatce. Mamy tutaj najlepszych zawodników na świecie na tej pozycji. Nawet absencja praktycznie wszystkich środkowych, którzy byli na igrzyskach i stanowili właśnie siłę naszej reprezentacji na tej pozycji, tak naprawdę nie wpłynęła zupełnie na poziom naszej drużyny. Także to pokazuje, jak ogromną wartością są ci zawodnicy. Oczywiście ogromną sztuką jest to scalić w jedność, co od wielu lat robi Nikola ze swoim sztabem. Udowadniają, że są świetną ekipą, zawsze od wszystkich wymagają ogromnego nakładu pracy i to zdaje egzamin – mówił Zatorski.
Podczas ostatnich ME Zatorski wybrany został najlepszym libero turnieju. Teraz finałowa runda znów rozegrana będzie we Włoszech, tym razem w Mediolanie i jak przyznaje mający na koncie 276 meczów w kadrze siatkarz, w walce od złoto znów może dojść do powtórki sprzed trzech lat.
– Tego życzę i głęboko w to wierzę, bo pokazaliśmy to już w niejednych rozgrywkach w ostatnich latach, że jesteśmy największą siłą na świecie, do której cała reszta dorównuje. W tym roku mamy jeszcze większą przewagę bo inne reprezentacje po igrzyskach przeszły sporą przebudowę. Szczególnie na tych newralgicznych, bardzo istotnych pozycjach. Wystarczy spojrzeć na Włochów, którym bardzo dużo „odjęło” po problemach zdrowotnych Michieletto. To pokazuje, jaką wielką różnicę taki jeden zawodnik mający 210 cm, przyjmujący dobrze i posiadający setki rozwiązań technicznych potrafi zrobić dla zespołu – zakończył grający od 2021 roku w Asseco Resovii Rzeszów, Zatorski.
PRZECZYTAJ TEŻ: Biało-Czerwony niedosyt
