REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

niedz. 20 września 2026

Jan Miszczak: Pati Koti

Jan Miszczak (Fot. Archiwum)

W najnowszym sondażu SW Research na zlecenie Onetu zadano rodakom pytanie, na które odpowiedź, jak sądzę, była raczej oczywista, a przynajmniej dość łatwa do przewidzenia. Pytanie brzmiało bowiem tak: „Jak ocenia Pan/Pani szanse Zbigniewa Ziobry na dalsze odgrywanie istotnej roli w polskiej polityce?”.

Okazało się, że ponad dwie trzecie Polaków, a konkretnie 70,1 proc., nisko ocenia te szanse. Odpowiedź „raczej nisko” wskazało 45,6 proc. respondentów, zaś „bardzo nisko” 24,8 proc. Czyli tak, jak można się było spodziewać. Tym bardziej, że sami pisowcy, czyli dawni kumple dawnego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego coraz częściej udają, że prawie nie znają człowieka. Inni mają go zdecydowanie dość i w swoim gronie szepcą skrycie, że „narobił syfu, uciekł i wziął kasę”. Są i tacy, którzy pytają, jak taki samozwańczy szeryf mógł zrobić taki szwindel i odcinają się od niego, twierdząc, że to nie ich afera i niech Ziobro tłumaczy się sam. Oficjalnie zaś obowiązuje wersja, że Zbigniew Ziobro popełnił błąd w sprawie pieniędzy z Zondacrypto, ale biedak w ogóle nie wiedział z kim ma do czynienia.

Ostatnio sprawa nabrała jeszcze większych rumieńców, gdyż pojawiła się w niej postać Patrycji Koteckiej, czyli żony Zbigniewa Ziobry. Stało się to głównie za przyczyną reportażu TVN24 pt. „Pani Patrycja”. Nie będę opowiadał treści tego reportażu, bo jedni już go znają, a inni mogą chcieć go jeszcze obejrzeć, więc gdybym zdradzał szczegóły, to odbyłoby się to mniej więcej na takiej zasadzie, jakbym czytelnikowi kryminału już na początku zdradził, kto jest mordercą. Napiszę zatem krótko, że w materiale tym autorzy skupiają się na dużym wpływie Patrycji Koteckiej w partii Ziobry oraz w aferze Funduszu Sprawiedliwości. Uważają ją za kluczową postać w życiu byłego ministra i to nie tylko prywatnym, ale także politycznym. Np. były wiceszef resortu sprawiedliwości, też uciekinier Marcin Romanowski, zastanawiał się wraz z urzędniczkami, co zrobić, gdy zapytają go o wpływy Koteckiej i ustalił, że najlepiej będzie wypierać się i nie pamiętać. Czyli stara metoda ludzi tej (de)formacji.

Krótko mówiąc, pani Patrycja staje się ważną postacią w polskiej polityce czasów PiS, a jej rola w aferze budzi coraz większe spekulacje i domysły. Dlaczego o tym piszę?

Ano dlatego, że choć raz chciałem się sam pochwalić. Otóż 19 lat temu napisałem felieton pt. „Pati Koti” (stąd też tym samym tytułem opatrzyłem także niniejszy tekst), traktujący m. in. o obecnej żonie Ziobry. Pozwolę sobie zatem zacytować fragment tego felietonu, niepublikowanego w „Super Nowościach”, w których wówczas nie pracowałem. Oto ten krótki fragment.

„Z kolei na wysokim stołku wiceszefowej Agencji Informacyjnej TVP zasiadła Patrycja Kotecka, zwana przez współpracowników pieszczotliwie Pati Koti, której zarzuca się manipulowanie informacjami na korzyść PiS, a nawet chęć… zagłuszenia sygnału TVN 24! (…) Mimo to niektórzy chętnie ją oglądają, choćby dlatego, że była kiedyś modelką w pokazach bielizny, ale wielu tego nie czyni, gdyż była też koleżanką Ziobry (…) Mamy tu więc do czynienia z uzasadnionym buntem wobec uczynienia z mediów publicznych tuby propagandowej jednej partii. Nawet jeśli taką tubą jest zgrabna blondynka typu Pati Koti”.

Pisałem to zatem wtedy, gdy Kotecka nie była jeszcze żoną, lecz bliską koleżanką Ziobry. A po ślubie on niby pozostał głową interesu, ale ona – jak to żona – szyją.

Udostępnij

FacebookTwitter