
Coraz częściej słyszy się, że ludzie przestają oglądać telewizję. Nie dlatego, że telewizja kłamie, jak to głosiło znane hasło z czasów PRL, ale wręcz przeciwnie. Przestają oglądać, bo mówi prawdę, ukazując naszą porażającą polityczną rzeczywistość, która w większych dawkach może być szkodliwa dla zdrowia. Oczywiście mówimy tu o profesjonalnych stacjach telewizyjnych, zatrudniających prawdziwych dziennikarzy, a nie o pseudorozgłośniach, w których pracują partyjni funkcjonariusze i głoszą to, co im każą ich dysponenci.
Oczywiście najprostszą metodą uchronienia się przed wiadomościami niszczącymi nasze nerwy jest użycie pilota i przełączenie się na kanał apolityczny. Ale są i tacy, którzy traktują niektóre wypowiedzi jako swoisty rodzaj humoru i nieźle się bawią, choć często jest to niestety czarny humor, żeby nie powiedzieć wisielczy.
Oto kilka zapewne znanych, ale dość typowych przykładów. Pierwszy pochodzi z niedawnych obchodów Święta Wojska Polskiego, kiedy to prezydent Karol Nawrocki znów zganił unijny program zbrojeniowy SAFE. Stwierdził, że na sztandarach naszego wojska od wieków wypisane jest „Bóg, Honor, Ojczyzna”, a nie jakieś tam angielskie SAFE. Po polsku odpowiedział mu minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz: – S jak sojusze, A jak armia, F jak fabryki, E jak Europa. Odpowiedź była rzeczowa i anegdotyczna zarazem. Tym bardziej, że prezydent, jako historyk z doktoratem, powinien wiedzieć, iż wspomniane hasło wprowadzono na sztandary dopiero w 1943 r., w czasach PRL go zniesiono i przywrócono w 1993 r. Dlatego też aktorka Joanna Szczepkowska zwróciła się do prezydenta takimi słowy: „Tak panie Nawrocki. Zanim się skompromitujesz przed wojskiem, zajrzyj czasem do historii”. Wypomniała mu też, że popełnił kolejny błąd mówiąc o naszych żołnierzach jako obrońcach Monte Casino. „Nawrocki do podstawówki” – zaleciła, może i żartobliwie.
Z kolei w Telewizji Republika bardzo zabawna była red. Danuta Holecka podczas relacji z zaćmienia Słońca. Żartowała sobie, że zaćmienie nie jest zjawiskiem astronomicznym lecz atmosferycznym, a potem przekonywała, że Słońce zasłania Ziemia i słowem nie wspomniała o Księżycu. Zupełnie jakby stamtąd nadawała. Przy okazji przeniosła też stolicę Hiszpanii na Majorkę. Zabawa była przednia, ale zepsuła ją potem sama Holecka, która niepotrzebnie przyznała, że to nie był żart, tylko pomyłka, bo nie myli się jedynie ten, co nic nie robi.
A propos nicnierobienia, to niedawno usłyszałem też takie pytanie-żarcik: – Kto w Polsce ma najlżejszą, dobrze płatną pracę i dobrego szefa? Odpowiedź brzmiała, że czworo prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy dzięki prezesowi Święczkowskiemu przychodzą do roboty, posiedzą sobie na korytarzu i wracają do domów. I to jest już iście wisielczy humor.
Ale i tak w naszych telewizjach mamy coraz więcej takich żarcików i trzeba tylko wybrać odpowiedni kanał. Najlepiej katolicką TV Trwam oraz Radio Maryja, którego hasło to „katolicki głos w twoim domu”. W mediach tych koncertował zespół disco polo Bayer Full. Zapowiadał ksiądz, który cytował szefa tych stacji Tadeusza Rydzyka: „Dziś taniec i różaniec”. Nie wiem, jak było z różańcem, lecz wiem, że Bayer Full wykonał w tych świątobliwych stacjach m. in. swój wielki przebój „Majteczki w kropeczki” (w piosence jest też bielutki staniczek i maleńki guziczek), za co należy się także Rydzkowi duża pochwała. Więc niech będzie pochwalony.
