REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

sob. 8 sierpnia 2026

Jan Miszczak: Przygłuszyć zagłuszającego

Jan Miszczak (Fot. Archiwum)

Dawniej, chcąc podczas wakacji napisać felieton, trzeba było dość długo poszukiwać dobrego tematu. Dziś tematy leżą na ulicy i można się tylko zastanawiać, czy lepiej zająć się np. ułaskawieniem kibola przez kibola, czyli Starucha przez prezydenta Nawrockiego, pluciem lizusa Morawieckiego na swego niedawnego guru Kaczyńskiego, czy też wieloma innymi sprawami, które same w sobie są tak komiczne i absurdalne, że wystarczy je opisać, nie siląc się nawet na dorzucanie do nich jakichś własnych dowcipasków.

Pozwólcie jednak, że tym razem wrócę jeszcze na moment do tegorocznych obchodów 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, podniosłej i wzruszającej uroczystości, budzącej w sercach większości Polaków wyjątkowe uczucia. I nawet podczas takich obchodów znalazła się grupa dewiantów pod przewodnictwem Roberta Bąkiewicza, która potrafiła zburzyć niezwykłą atmosferę tego jedynego w swoim rodzaju wydarzenia. W ruch poszły tam m. in. race, a miejsce spowiły tumany dymu i tumaństwa. W tej scenerii słychać też było wiecowe wrzaski Bąkiewicza, o którym ktoś potem napisał, że ryczał, jak lew, czym obraził to piękne zwierzę. Gdybym już miał użyć tego typu porównania, to krzyki Bąkiewicza przypominały raczej wyjca, największej małpy szerokonosej, wydającej wycie sięgające 140 decybeli, słyszalne nawet z odległości pięciu kilometrów. A jednak nie porównam, choćby tylko dlatego, że wyjec jest małpą inteligentną.

Robert Bąkiewicz, który reprezentuje poglądy nacjonalistyczne, określane jako skrajnie prawicowe, nie po raz pierwszy dopuścił się tak haniebnego czynu. Doskonale pamiętamy, jak 21 października 2021 r. podczas prounijnej demonstracji na Placu Zamkowym w Warszawie przemówienie weteranki Powstania Warszawskiego Wandy Traczyk-Stawskiej przerwały okrzyki narodowców pod przewodnictwem Bąkiewicza. I wtedy usłyszał on z ust tej wielce zasłużonej weteranki właściwe dla niego upomnienie: „Milcz, głupi chłopie! Milcz, chamie skończony!”.

W tym miejscu mógłbym właściwie zakończyć ten felieton, bo lepszej puenty nie znajdę. Ale dodam jeszcze, że Bąkiewicz nie raz już miał do czynienia z organami ścigania, w tym także za czyny o charakterze chuligańskim. Nie wspomnę już o obrażaniu polskiego munduru i jego innych niecnych czynach. Trzeba jednak wiedzieć, że jest on ulubieńcem prawicy i był popierany np. przez byłego premiera Morawieckiego. Zresztą także były prezydent Andrzej Duda ułaskawił tego osobnika, darując mu karę ograniczenia wolności orzeczoną przez sąd w sprawie naruszenia nietykalności cielesnej znanej aktywistki Babci Kasi, przed laty idolki dla uczestniczek Strajku Kobiet.

Po tegorocznych obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego w mediach społecznościowych pojawiło się wiele wpisów, a ktoś, jakby wyrażając opinię większości, zapytał: „Czy w końcu go zamkną?” I oto jest dobra wiadomość, że niebawem Bąkiewicz stanie przed sądem. Warszawska prokuratura skierowała już tam akt oskarżenia, zarzucając mu trzy przestępstwa, w tym głośne nawoływanie do pozbawienia życia premiera Donalda Tuska.

Dość! Szkoda poświęcać tyle miejsca Bąkiewiczowi. Z tym, że w gruncie rzeczy nie jest to felieton o nim, a raczej o opieszałości organów ścigania, które może tym razem doprowadzą do tego, że prawo przygłuszy wreszcie bezczelnie zagłuszającego prawo.

Udostępnij

FacebookTwitter